196
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń15 tys.
  • Odpowiedzi44
  • Ocen na +7
196 ppt ?

Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią? (45)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): Anna11111111 -

Ja świeżo po rozwodzie...po 15latach miałam dość.Co z tego,że były mąż dobry,opiekuńczy itp.,jak moim celem(poprawka JEGO celem)było siedzenie w domu i gotowanie,sprzątanie...kobiety wiedzą o czym teraz mówię."Złota klatka",brak tlenu.ON z domu wyniósł taki model rodziny i tak też w domu zarządził.A ja po tylu latach bez celu w życiu,bez siebie,zawsze dla innych,ale problem polega na tym,że ON tego do tej pory nie rozumie...zresztą inni też...bo jak mogłam nie chcieć takiego męża..........
INTERIA.PL

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): gość -

gość PAMJENTAI NIE ZAPOMNIJ KAŻDY ROZWÓD PROWADZI PROSTĄ DROGO DO STRASZNEGO PIEKŁA A TAM BUL ,MĘKA I CIERPIENIE NA WIEKI WIEKÓW ON DEMONA BĘDZIE OGLĄDAŁ.POWÓD ZADAJE BUL DRUGIEJ OSOBIE ORAZ PODPISUIĘ CERTYFIKAT Z DEMONEM. ROZWODÓW NIE MA I NIE BĘDZIE. ROZWODY PODEIMUJĄ ZAWSZE OSOBY CHORE NA GŁOWĘ I WYMAGAJĄCE LECZENIA PSYCHIATRYCZNEGO ORAZ ZAJMUJĄCE SIĘ PRZEWAŻNIE SEKSEM KTÓRE NIE MOGĄ WYTRZYMAĆ----TO ZNACZY ŁAMIĄ DZIEŚIĘĆ PRZYKAZAŃ NIE POTRAFI SIĘ PRZEŻEGNAĆ A TO JEST PROSTE ---W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘNTEGO AMEN.-NO NIE UMIESZ TAK------NIEBAWEM BIEGUNY ZMIENIĄ MIEJSCA A WTEDY ĘDZIĘ ZA PUZNO WTĘCZAS NASTĄMPIĄ NIE LICZNE KATAKLIZMY JEŚLI MASZ DOMEK Z BETONU ZBROJONY CZYSTĄ STALO TEŻ ULEGNIE ROZPADOWI. ---[[[ROZWODY TO DROGA DO PIEKŁA KAŻDY KTO MÓWI ŻE NIE ON DEMONA OGLĄDAŁ BĘDZIE BO TO WŁAŚNIE JEST ANTYCHRYSTA.KTO KOLWIEK ZDRADZIŁ UPRAWIAJĄC SEKS Z PIEKŁA NIGDY NIE WYIDZIĘ NA WIEKI WIEKÓW .KAŻDY NASTĘMPNY GRZECH WZMACNIA CIERPIENIE W PIEKLE A DEMON SIĘ CIESZY NARAZIĘ --PA WESOŁYCH ANIOŁKÓW TYLKO UWAŻI ŻEBYŚ ZAWAŁKU NIE DOSTAŁ
Tekst dobry,:) pisany przez babcię "mocherkę" za wzór związków stawiam księży, rozwody się nie zdarzają.

Reklama

Reklama

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): Anna11111111 -

obserwator1971
Anna11111111 Ja świeżo po rozwodzie...po 15latach miałam dość.Co z tego,że były mąż dobry,opiekuńczy itp.,jak moim celem(poprawka JEGO celem)było siedzenie w domu i gotowanie,sprzątanie...kobiety wiedzą o czym teraz mówię."Złota klatka",brak tlenu.ON z domu wyniósł taki model rodziny i tak też w domu zarządził.A ja po tylu latach bez celu w życiu,bez siebie,zawsze dla innych,ale problem polega na tym,że ON tego do tej pory nie rozumie...zresztą inni też...bo jak mogłam nie chcieć takiego męża..........
A może napisz jakiego byś chciała i jakie widzisz miejsce dla siebie w związku? ;P
Wbrew pozorom to jest bardzo trudne pytanie.Jedno co wiem na pewno,to muszą ludzie w związkach się uzupełniać,szanować swoje potrzeby,pasje.Wspierać,dzielić a przede wszystkim inspirować...a nie ciągnąć drugą osobę na emocjonalne dno,twierdząc,że to z miłości...

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): Anna11111111 -

obserwator1971
Anna11111111
obserwator1971
Anna11111111 Ja świeżo po rozwodzie...po 15latach miałam dość.Co z tego,że były mąż dobry,opiekuńczy itp.,jak moim celem(poprawka JEGO celem)było siedzenie w domu i gotowanie,sprzątanie...kobiety wiedzą o czym teraz mówię."Złota klatka",brak tlenu.ON z domu wyniósł taki model rodziny i tak też w domu zarządził.A ja po tylu latach bez celu w życiu,bez siebie,zawsze dla innych,ale problem polega na tym,że ON tego do tej pory nie rozumie...zresztą inni też...bo jak mogłam nie chcieć takiego męża..........
A może napisz jakiego byś chciała i jakie widzisz miejsce dla siebie w związku? ;P
rozumiem...:),być może.Tak jakby ON narzucił rodzinie swój styl zycia,to co lubi,itp,a moje potrzeby z boku...
Wbrew pozorom to jest bardzo trudne pytanie.Jedno co wiem na pewno,to muszą ludzie w związkach się uzupełniać,szanować swoje potrzeby,pasje.Wspierać,dzielić a przede wszystkim inspirować...a nie ciągnąć drugą osobę na emocjonalne dno,twierdząc,że to z miłości...
Za krótko tu jesteś, aby wiedzieć że ja prostych pytań nie zadaję.
Po Twojej odpowiedzi mogę z czystym sumieniem zapytać, a skąd wiesz że to nie Ty ciągnęłaś ten związek i byłego męża na "emocjonalne dno" ?
Nie to żebym oceniał, ale zawsze staję po nieobecnej stronie i robię za adwokata tego "diabła" ;P

Reklama

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): Anna11111111 -

obserwator1971
Anna11111111
Za krótko tu jesteś, aby wiedzieć że ja prostych pytań nie zadaję.
Po Twojej odpowiedzi mogę z czystym sumieniem zapytać, a skąd wiesz że to nie Ty ciągnęłaś ten związek i byłego męża na "emocjonalne dno" ?
Nie to żebym oceniał, ale zawsze staję po nieobecnej stronie i robię za adwokata tego "diabła" ;P
Jasno i klarownie poproszę ;) Jakie potrzeby? Jaki styl?
Moim zadaniem było siedzenie w domu i te wszystkie "obrządki" z tym związane.Styl mocno domowy,herbatka,telewizor,obiadek,czyste ciuszki,kapciuszki:)Chciałam pracować,mieć kontakt z ludźmi.Nigdy nie było żadnego spontana z jego strony...choćby wyjścia do kina...zawsze to samo.Co zrobiłam to miałam...

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): Anna11111111 -

obserwator1971
Anna11111111
obserwator1971
Anna11111111
Za krótko tu jesteś, aby wiedzieć że ja prostych pytań nie zadaję.
Po Twojej odpowiedzi mogę z czystym sumieniem zapytać, a skąd wiesz że to nie Ty ciągnęłaś ten związek i byłego męża na "emocjonalne dno" ?
Nie to żebym oceniał, ale zawsze staję po nieobecnej stronie i robię za adwokata tego "diabła" ;P
Jasno i klarownie poproszę ;) Jakie potrzeby? Jaki styl?
Moim zadaniem było siedzenie w domu i te wszystkie "obrządki" z tym związane.Styl mocno domowy,herbatka,telewizor,obiadek,czyste ciuszki,kapciuszki:)Chciałam pracować,mieć kontakt z ludźmi.Nigdy nie było żadnego spontana z jego strony...choćby wyjścia do kina...zawsze to samo.Co zrobiłam to miałam...
Przykuł Cię łańcuchem do kaloryfera? Czemu nie poszłaś do pracy? A nie chodząc do pracy to dziwne, że chciał mieć zadbany dom, skoro utrzymywał i Ciebie i pewnie dziecko ? Szczerze nie bardzo rozumiem?
Chodzisz do pracy teraz? Dalej masz energię na "spontan" ?
Napiszę jedno,ponieważ widzę,że dość z Ciebie nieokrzesany gość:).Rozwiodłam się po 15 latach małżeństwa...myślę,że wiem o czym mówię.Dobrej nocy:).

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): gość -

Anna11111111
obserwator1971
Anna11111111
Za krótko tu jesteś, aby wiedzieć że ja prostych pytań nie zadaję.
Po Twojej odpowiedzi mogę z czystym sumieniem zapytać, a skąd wiesz że to nie Ty ciągnęłaś ten związek i byłego męża na "emocjonalne dno" ?
Nie to żebym oceniał, ale zawsze staję po nieobecnej stronie i robię za adwokata tego "diabła" ;P
Jasno i klarownie poproszę ;) Jakie potrzeby?
Jaki styl?
Moim zadaniem było siedzenie w domu i te wszystkie "obrządki" z tym związane.Styl mocno domowy,herbatka,telewizor,obiadek,czyste ciuszki,kapciuszki:)Chciałam pracować,mieć kontakt z ludźmi.Nigdy nie było żadnego spontana z jego strony...choćby wyjścia do kina...zawsze to samo.Co zrobiłam to miałam...
Rozumiem ,w moim małzenstwie bylo to samo ale..trzeba isc na kompromis.Gdybym uniosla sie honorem moje malzenstwo dawno by nie istnialo.Zalezalo mi na moim mezu wiec te wszystkie sprawy wzielam w moje rece.Mam przepis ma szczesliwe malzenstwo.Tak prawde mowiac wszystko zalezy od kobiety.Po mimo tego iz moj maz byl domatorem to ja organizowalam wszystkie wypady raz w tygodniu,z poczatku sie troche czepial ale i na to mialam sposob.Nigdy nie mialam migreny ,zawsze mialam czas dla mojej rodziny,dla dzieci i meza.Maz zawsze chetnie wracal z pracy do domu bo wiedzial ze w domu zawsze czeka na niego niespodzianka.Tak moze to dla was dziwne ale tak bylo.Sex ...nie czekal tylko na sobote tak jak u moich znajomych sie mowi ,o jutro jest sobota i bedzie sex..Zadna znajoma moja nie przebywala u mnie gdy maz byl w domu,jeden dzien w tygodniu poswiecalismy na rozmowy,np co kupic ,co zmienic,gdzie na wczasy,klopoty z dzieckiem itd.Czasami ten dzien rozmowy konczyl sie w lozku.Mielismy w gorach kamping gdzie duzo czasu w okresie letnim przebywalismy tylko w dwoje.Nie musialam pytac meza czy moge sobie cos kupic bo wiedzial iz jestem oszczedna,nie sprawdzal mnie.Zaufanie do siebie to domena zycia.
Ktos napisal ze powod rozwodu to tesciowa.Moze .... moja mama lubiala sie wtracac,to ja informowalam moja mame ze to moj maz moja sprawa,moje mieszkanie .Jezeli sie kocha druga polowe nie wierze aby moglo by dojsc do rozwodu...nie pozwolilabym by na taki ruch z strony mojej mamy.
Ale jak w domu jest monotonne zycie kazdy sobie cos skrobie,to nie da sie wtedy nic uratowac.
Gdy ostatnie dziecko wyszlo za maz cieszylismy sie z mezem ze teraz dopiero damy sie czadu ,bez pogladaczy .Nie stety maz dostal zawal zzostalam sama .Nie powiem iz nie mam adoratorow ale boje sie iz juz nie spotkam takiego meza jakiego mialam.
A do tematu to pomysl sama dlaczego tak sie dzieje w twojej rodzinie,porozmawiaj z mezem,skoro siedzi przed tel widocznie lubi patrzec na filmy.Zobacz jaki film leci w kinie ,kup bilety do kina ,zabierz meza na randke .Zmien ty sama to wasze zycie,to nie jest takie trudne zycze powodzenia

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): gość -

eedn
obserwator1971
gość
Anna11111111
obserwator1971
Anna11111111
Za krótko tu jesteś, aby wiedzieć że ja prostych pytań nie zadaję.
Po Twojej odpowiedzi mogę z czystym sumieniem zapytać, a skąd wiesz że to nie Ty ciągnęłaś ten związek i byłego męża na "emocjonalne dno" ?
Nie to żebym oceniał, ale zawsze staję po nieobecnej stronie i robię za adwokata tego "diabła" ;P
Jasno i klarownie poproszę ;) Jakie potrzeby?
Jaki styl?
Moim zadaniem było siedzenie w domu i te wszystkie "obrządki" z tym związane.Styl mocno domowy,herbatka,telewizor,obiadek,czyste ciuszki,kapciuszki:)Chciałam pracować,mieć kontakt z ludźmi.Nigdy nie było żadnego spontana z jego strony...choćby wyjścia do kina...zawsze to samo.Co zrobiłam to miałam...
Rozumiem ,w moim małzenstwie bylo to samo ale..trzeba isc na kompromis.Gdybym uniosla sie honorem moje malzenstwo dawno by nie istnialo.Zalezalo mi na moim mezu wiec te wszystkie sprawy wzielam w moje rece.Mam przepis ma szczesliwe malzenstwo.Tak prawde mowiac wszystko zalezy od kobiety.Po mimo tego iz moj maz byl domatorem to ja organizowalam wszystkie wypady raz w tygodniu,z poczatku sie troche czepial ale i na to mialam sposob.Nigdy nie mialam migreny ,zawsze mialam czas dla mojej rodziny,dla dzieci i meza.Maz zawsze chetnie wracal z pracy do domu bo wiedzial ze w domu zawsze czeka na niego niespodzianka.Tak moze to dla was dziwne ale tak bylo.Sex ...nie czekal tylko na sobote tak jak u moich znajomych sie mowi ,o jutro jest sobota i bedzie sex..Zadna znajoma moja nie przebywala u mnie gdy maz byl w domu,jeden dzien w tygodniu poswiecalismy na rozmowy,np co kupic ,co zmienic,gdzie na wczasy,klopoty z dzieckiem itd.Czasami ten dzien rozmowy konczyl sie w lozku.Mielismy w gorach kamping gdzie duzo czasu w okresie letnim przebywalismy tylko w dwoje.Nie musialam pytac meza czy moge sobie cos kupic bo wiedzial iz jestem oszczedna,nie sprawdzal mnie.Zaufanie do siebie to domena zycia.
Ktos napisal ze powod rozwodu to tesciowa.Moze .... moja mama lubiala sie wtracac,to ja informowalam moja mame ze to moj maz moja sprawa,moje mieszkanie .Jezeli sie kocha druga polowe nie wierze aby moglo by dojsc do rozwodu...nie pozwolilabym by na taki ruch z strony mojej mamy.
Ale jak w domu jest monotonne zycie kazdy sobie cos skrobie,to nie da sie wtedy nic uratowac.
Gdy ostatnie dziecko wyszlo za maz cieszylismy sie z mezem ze teraz dopiero damy sie czadu ,bez pogladaczy .Nie stety maz dostal zawal zzostalam sama .Nie powiem iz nie mam adoratorow ale boje sie iz juz nie spotkam takiego meza jakiego mialam.
A do tematu to pomysl sama dlaczego tak sie dzieje w twojej rodzinie,porozmawiaj z mezem,skoro siedzi przed tel widocznie lubi patrzec na filmy.Zobacz jaki film leci w kinie ,kup bilety do kina ,zabierz meza na randke .Zmien ty sama to wasze zycie,to nie jest takie trudne zycze powodzenia
Miło się czyta mądre kobiety :)
To nie chodzi o madre kobiety,ale gdybym postepowala w inny sposob to tak jak napisalam moje malzenstwo rozsypalo by sie kilkanascie lat temu.
Wiedzialam jakiego mam meza tak samo byly ciche dni,lecz nigdy nie czekalam na jego przeprosiny ...a miał ciezki charakter oj bardzo,za to mial inne dobre strony ktore nie jednemu facetowi brakuje.
Nie slyszalam nigdy od meza zadnego przykrego slowa ,heee kupil duza maskotke małpe heee jak byl troche zdenerwowany to siedzial sobie z malpa na fotelu ..ja wiem dlaczego i jaki to byl znak dla mnie.Mam tyle wspanialych wspomnien ze piszac to wszystko jestem szczesliwa.
Chcialam przetrzymac nasze dwu dniowe ciche dni ,mysle sobie pujde do sklepu kupie dobre wino i zagadam sama jak zawsze robilam sama.
Maz siedzi w pokoju z otwarta parasolka ,mysle sobie co sie dzieje czyzby zwariowal ,podchodze blizej i pytam sie hej co sie dzieje ,on z usmiechem powiedzial a czekalem az burza przejdzie heeeee.
Takie sytuacje sa najpiekniejsze ,szybko i z chumorem sie pogodzic.
Wiem ze mozna zyc z czlowiekiem o takim charakterze jaki byl moj maz,fakt ze troszeczke sie nad mezem popracowalam,ale warto bylo sprubowac ,zbieralam dobre plony.Bo jak sie zasiejesz tak zbierasz.
Nie ma dla mnie innej opcji..milosc istnieje do konca tylko trzeba dac sobie szanse aczkolwiek szybko reagowac ,aby nie bylo pozniuej za pozno.
Pozdrawiam

Re: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?

Napisał(a): gość -

Myślę,że przyczyna rozwodow najczestsza jest niezgodnosc charakterow.Z tego wynikaja same problemy.Ja z mezem tak bardzo sie roznimy ,ze dopiero po kilku latach zdalam sobie sprawe ,ze nas nic nie laczy .on ma inne potrzeby niz ja i w ogole nie obchodza go moje a zamiast sexu woli poogladac telewizje badz posiedziec przed komputerem . wiadomo ,ze taki zwiazek nie ma szans ,ze musi sie skonczyc bo tak nie mozna zyc.moze niektorzy wola zdradzac ,ale ja wole zakonczyc i znależc sobie nowego prawdziwego faceta .
« Wróć do tematów
Do góry strony: Przyczyna rozwodów... Zgadzacie się z nią?