804
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń11 tys.
  • Odpowiedzi666
  • Ocen na +100
804 ppt ?

Romantyczno-marzycielska nowelka o M. (667)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Następnego dnia znowu nabrałam wiatru "w żagle". Pojechałam do Gdyni.
Było tłoczno, gwarno, zbyt głośno.Poszłam posłuchać organów w Oliwie.
Tu mogła bym mieszkać.W tej części oliwskiej starówki czułam się świetnie.
Nie wiem, ale zawsze przyciągają mnie zabytkowe budowle, ciasne uliczki,
stare domy,one mają duszę, jakąś tajemnicę..Pojechałam również do Gdańska,
na Starówce jest taka jedyna w swoim rodzaju knajpka, gdzie serwują najlepszy
na świecie chłodnik litewski. Jadłam różne, sama też umiem zrobić, ale takiego
jak ten, tylko w jednym miejscu.Gdyby tak dało się najeść na zapas..
Poszłam do sklepików jubilerskich, gdzie zawsze coś wyszukam. Tym razem
kupiłam przycisk do papieru z główką z bursztynu.
Postanowiłam wracać, robiło się tłoczno na drogach, kto lubi korki..
Wróciłam jednak dość późno.Po drodze zrobiłam zakupy, coś na kolację i śniadanie.
Już nie miała ochoty nigdzie wychodzić.Ciągle nurtowało mnie, po co zostałam
zaproszona , zaraz to już jutro. Poszukiwałam w necie, jakieś imieniny, nie , no to co?
...
INTERIA.PL

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Obudziłam się rano, z jakimś przeczuciem, może raczej niepokojem.
Narozrabiałam, muszę ponieść konsekwencje, trudno. Nie mogłam
nic jeść, nie mogłam zebrać myśli.Tak nic nie załatwię, jadę po kwiaty,
bez względu na to jaka to okazja,kwiaty to tylko, albo aż kwiaty.
Świadomie przedłużałam swój pobyt w tej miejscowości, byle do obiadu.
Nie mam specjalnego kota na punkcie ciuchów, jednak po obiedzie zaczęłam
nerwowo przeglądać zawartość walizki. Tak, jak zwykle, nic specjalnie wystrzałowego,
co by waliło na kolana, ot, zwykłe szmatki typowo wakacyjne.Przecież byłam
w Gdańsku, mogłam coś kupić.Ale wtedy to ja myślałam o leczeniu kaca.
Świadomość, że muszę iść do Rybaków, a do tego jak szara myszka, zwyczajnie
zbijała mnie z nóg.
Postanowiłam, że pojadę samochodem, gdyby znowu zaczęto mnie częstować,
mam wytłumaczenie.Dość naciągane to tłumaczenie, ale jakoś wmówiłam sobie,
że tak trzeba i już.
Nie będę opisywać w co się wystroiłam, bo aż taką wyobraźnią nie dysponuję.
Wzięłam kwiaty, w lustro nie popatrzyłam, po co mam się dodatkowo dołować..
Pojechałam..
....

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Otworzył mi drzwi Rybak, a tuż za nim stanęła Rybakowa.Oboje uśmiechnięci,
serdeczni, ja wręczam kwiaty, lekkie zdziwienie, improwizuję, że to takie małe
zadośćuczynienie za moje ekscesy,,śmieją się i zapraszają do dużego ładnego
pokoju, w którym nie byłam, w każdym razie nie pamiętam, żebym była..
Długi stół pięknie nakryty, dużo talerzy , ale ja jestem pierwszym gościem.
Może jestem trochę snobką, ale zawsze na jakieś spotkania wchodziłam ostatnia...
Teraz jestem sama z nimi.Rybak powiedział, że goście przyjadą na 19, pomyslałam,
to po diabła ja o 18. Musiałam odpłynąć, bo nagle słyszę- pamiętasz, opowiadaliśmy
Ci historię o naszej rodzinie- no jasne, powinnam pamiętać, ale nic , ale to nic nie
pamiętałam.
Zrobiło mi się gorąco, okropny wstyd, no jak mam powiedzieć prawdę. Miałam ochotę
uciec, samą siebie usłyszałam- pozwolicie, pójdę na papierosa.
Wyszłam przed dom. Na ganku obok w letnim domku siedział jakiś człowiek.
Nie widziałam twarzy, siedział tyłem do mnie i też palił papierosa.
Przestałam się nim interesować, miałam inne problemy, niż ktoś na ganku...

Reklama

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Zaczęły podjeżdżać samochody.Odruchowo spojrzałam na rejestracje, rozrzut od
Gdańska do Warszawy. Weszłam do domu, poszłam do łazienki, to akurat pamiętałam.
Słyszałam głosy, weszli do pokoju, no to i ja , bez entuzjazmu.Ciągle mi latało po głowie
co ja tu robię, że ja zawsze muszę wpakować się w jakieś dziwne sytuacje. Przywitali mnie
serdecznie, gospodarze posadzili mnie blisko siebie, za co byłam wdzięczna.Siedziałam
jakoś tak, że nie widziałam drzwi.Do pokoju wszedł jakiś gość, przywitał się ogólnie i usiadł.
Nie dałam się namówić na nic z procentami, za to goście pozostali sobie nie żałowali.
Najchętniej , ale co tam.Dostosowałam się do ogółu i powoli się rozkręcałam.
Podziwiałam, ja nie mam takiej wielkiej rodziny, a tę którą mam, szkoda opowiadać.
Najlepiej widać to na wigilii. No tak, ale ja odbiegam od tematu.Dopiero dzisiaj zaczęłam
się dziwić, że ludzie, którzy mieszkają w takiej właściwie wiosce , mówią piękną polszczyzną,
bez akcentu, jak pozostali mieszkańcy tej miejscowości, że pozostała rodzina podobna
do nich, zaczęłam domyślać się, że ja powinnam coś wiedzieć, tyle, że wiadomo..
....

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Doskonale czułam się w tym towarzystwie, zapomniałam o pytaniach, których
nie zadałam, panowałam nad sytuacją, zauważyłam jednak, że Rybakowie
jakoś posmutnieli, nadrabiali miną, ale jednak było coś nie tak. Nie czułam się
upoważniona do zadawania tego rodzaju pytań.Rybakowa krzątała się razem
z mężem, wymieniali talerze, sztućce, nowe półmiski lądowały na stole...
Wyszłam przed dom na papierosa i znowu zobaczyłam faceta , o którym nie
pamiętałam, siedział daleko ode mnie, prawie się nie odzywał, taki jakiś mruk.
Jednak wypadało podejść i coś zagadać, skoro on nie zrobił tego pierwszy.
Zeźliło mnie- przepraszam, pan mnie słucha, czy przeszkadzam, zapytałam-
najpierw krępująca pauza, w końcu , jakby zmusił się do odpowiedzi- nie, niech
pani mówi, przecież słucham.Zaczynałam się denerwować, powiedział to tak,
że najchętniej to powiedziała bym mu co myślę o takich mrukach, jednak na całe
szczęście wyszedł Rybak i poprosił nas oboje do środka, bo podano jakieś
nowe specjały na stół.Weszliśmy do domu, ja na swoje miejsce, facet na swoje.
Po chwili zapomniałam, bawiłam się znowu, z naprawdę sympatycznymi ludźmi.
...

Reklama

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Masz ci los.Pada.Jechać mi się nie chce, łazić po deszczu, bez sensu.
Trochę poczty załatwiłam takie tam..W takiej chatce jak pada deszcz robi się
wilgotno, zupełnie tak samo jak w namiocie.Nawet pościel, ciuchy...No nie.
Poszukam jakichś pozytywów.Mniej spacerowiczów.No właśnie, jestem przecież
przygotowana na deszcz.Jednak pójdę na spacer.
Pukanie do drzwi, aż mnie poderwało.W drzwiach stał Rybak, uśmiechał się jakoś
tak smutno, zaprosiłam do środka, coś zaproponowałam do picia..
...

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Jaka pogoda, taki dzień.Płaczliwy, taki do bani.Rybak siadł i zaczął swoją opowieść.
-Zorientowałem się, że nic nie pamiętasz z tego, co ci wtedy opowiadaliśmy.
Wczoraj, taki mieliśmy z żoną plan, a właściwie nadzieję, że uda ci się rozruszać
mojego najmłodszego brata, to ten, z którym kopciliście papierochy, ale przeliczyliśmy
się.W pierwszym momencie wściekłam się- to ja miałam być rozweselaczem, dlatego
mnie zaprosiliście, to ja już dziękuję, nie jestem ciekawa dalszych opowieści.Tak
właściwie, to miałam wychodzić, poza tym za godzinę idę na obiad.Zrozumiał, popatrzył
i bez słowa wyszedł.
Nie powiem, co już za chwilę czułam.Chciałam za nim polecieć, ale nie, zostałam.
Nie poszłam na obiad, zastanawiałam się nad tym, co powinnam zrobić.
Dalej lało, ubrałam kalosze / o nich nie zapomniałam / i bezwiednie pomaszerowałam
na piechotę do domu Rybaków.
Otworzył mi Rybak- wiedziałem, że przyjdziesz, powiedział.No i dobrze, psycholog
się znalazł.Wychyliła się Rybakowa- o już jesteś, zjesz z nami obiad.
Nie chciało mi się nic tłumaczyć, poddałam się biegowi wydarzeń.Siadłam przy stole.
...

Reklama

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Przy stole siedział już Daniel, brat Rybaka.Kiwnął głową, co miało taaką wymowę,
Rybakowa podała zupę rybną, mniam, jaka dobra, moja ulubiona.Od razu poprawił
mi się humor, jak to mało potrzeba do szczęścia, przynajmniej mnie. Jednak dyskretnie
obserwowałam Daniela. Jadł, ale podejrzewam, ze gdyby zapytać go o to co je, ej tam.
Rozpalili w kominku, zrobiło się tak miło, z kuchni wyczuwałam zapach pieczonego ciasta.
Za alkohol podziękowałam, ale Daniel nalał sobie całkiem, całkiem.Hmmm, zapowiada się.
Jest we mnie taka przekora, ja mogę pić, ale jak ktoś przesadza w moim towarzystwie,
bity pieron mnie strzela.Zauważył moją aprobatę, uśmiechnął się i skubany dolał sobie.
No i nie wytrzymałam- nie przesadzasz, może najlepiej pij z butelki, procenty nie zwieją.
_Jesteś gościem, chciałem kulturalnie, ale fajnie, następny będę pił z gwinta-wysyczał.
Zrobiło się drętwo,Rybak poszedł po żonę, przynieśli jakieś ciasto i kawę.kawę wypiłam
za ciasto podziękowałam, -a powinnaś jeść ciasta, bo jesteś taka chuda, że strach-
wysyczał Daniel.Ja chuda?, szczupła, a jaka mam być, jak wieloryb?.Zrobiło mi się
jakoś tak ..Jak na jeden wieczór, wystarczy.Zrobiło się już późno, wracam do siebie.
Rybakowie nie zatrzymywali, nie protestowali, wkładałam kalosze,-odprowadzę cię,
dzisiaj dzień wypłaty, ktoś może cię zaczepić-powiedział Daniel.No coś takiego.
...

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Miał rację, koło knajpki kręcili się pomimo deszczu, jacyś albo niedopici tubylcy,
a może wczasowicze, pijani wyglądają wszyscy jednakowo paskudnie.Padało,
Daniel trzymał parasol, byliśmy oboje mokrzy po kawałku, każdy z jednej strony.
Odprowadził do chatki, podałam mu rękę, a on zapytał, czy mogę z nim pogadać.
Wypił pół szklanki wódki, dlatego wzięło go na nocne rodaków rozmowy.Nie mogłam
odmówić, ze względu na Rybaków.Zaprosiłam do środka, włączyłam czajnik , usiadł.
Robiłam kawę, milczał, usiadłam, milczał.No nie wytrzymam, przecież chciał pogadać.
Zawzięłam się, nie odezwę się.Nagle spojrzał, całkiem przytomnie- nie lubisz mnie-
powiedział.Nie dziwię się, ja siebie i też nie lubię-dodał.Napił się kawy i zaczął
opowiadać.Jak poszedł, nie miałam ochoty na nic, tylko spać, spać, nie myśleć.
....

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Rano, kiedy przypomniała sobie to wszystko...
Rybakowie, cała ich liczna rodzina wrócila do kraju kilka lat temu.
W Nowej Zelandii pozostała tylko młodsza siostra Rybaka i Daniel.
Oni zostali, bo pozakładali rodziny, każde z nich miało po dwoje dzieci
w wieku przedszkolnym i szkolnym.Zona Daniela była nauczycielką,
na zajęcia.Był wypadek, zginęli wszyscy.Daniel z siostrą i jej mężem
nie chcieli wracać do kraju. Tam byli pochowani ich najbliżsi .Daniel był sam.
Z porządnego człowieka stał się menelem.Uciekł z domu, nie pracował,
pił, jednym słowem staczał się.Rybak postanowił ratować brata.
Pod jakimś pretekstem zwabił go do kraju.Jednak on nadal cierpiał
i chciał wracać.
Nie był w stanie dostosować się. Nie odpowiadało mu nic.Przez dwa
miesiące jeździł po Polsce, od czasu do czasu dzwonił do Rybaków
ciągle z innych miast.Teraz też przyjechał, jak mówił na chwilę.
Opowiadał o pustce jaką czuje, że...ech ogólnie samo dno.
Zaczęłam rozumieć Rybaków.Ale źle trafili. Ja sama chętnie wsparła
bym się na czyimś ramieniu, a na opiekunkę czy pocieszycielkę się
nie nadaję.Niezły pasztet. Całe szczęście, że Daniel nie widzi we mnie
kobiety, to się czuje. Szczerze, to ja nie gustuję w zakręconych facetach
więc wszystko w porządku.
...

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

Rano poszłam w stronę przystani.Jest chłodno, ale nie pada.
W oddali widzę łodzie, zakładają sieci, słońce leniwie wychyla się
zza chmur, oświetla taflę wody, pięknie. Jutro kupię w końcu świeże ryby.
Idąc do sklepu spotkałam Rybakową. O nic nie pytała, była jak zawsze miła
i sympatyczna.Lubię z nią przebywać, jakoś mam takie poczucie spokoju,
że nic złego przy niej stać się nie może.Wskazała na wodę, - mąż zabrał Daniela.
Pierwszy raz dał się namówić, uśmiechnęła się przy tym.Rybaka z niego nie będzie
nigdy nie interesował się wodą.Jest tyle dziedzin, którymi się pasjonował, woda
do nich nie należy.Ale zawsze to lepsze, tu przerwała.Przyjdziesz na obiad, zapytała.
Znała odpowiedź, tak wypadało, zapytała i weszłyśmy do sklepu.
Wyszłam pierwsza, poczekałam . Widziałam, że się ucieszyła, bała się ,że ucieknę.
Posłuchaj, powiedziała, masz prawo bywać u nas w każdej chwili i nie przejmuj się
Danielem. To nasz problem, nie Twój. No i jak jej nie lubić.
Oni wrócą dopiero pod wieczór, zapraszam na wspólne śniadanie, no i zaciągnęła
mnie do siebie.Wszystko lepiej smakuje, jak ktoś poda.No to sobie nie żałowałam.
Jakoś tak, może dlatego, że ją po prostu polubiłam, opowiedziałam jak to się stało
że przyjechałam nad morze.Dlaczego jestem sama i dlaczego nie jestem
zainteresowana nikim.Zrozumiała.
....

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): gość -

gość Kategorycznie domagam się wyjazdu Głosa nad morze !


No proszę, jednak ten okropny Głos ma wzięcie.:)
To ja uciekłam nad morze, żeby o nim zapomnieć, pakuję się w jakieś
ludzkie dramaty, a tu okazuje się, że moje marzenia są nic nie warte bez
tego trudnego do zrozumienia Głosa.Ktoś mówił, że marzenia są po to
aby się spełniały.
Nie pozostaje mi nic innego, jak spełnić Twoje marzenie, kimkolwiek jesteś....
....

Re: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

Napisał(a): WednesdayTEN -

gość
gość Kategorycznie domagam się wyjazdu Głosa nad morze !
No proszę, jednak ten okropny Głos ma wzięcie.:) To ja uciekłam nad morze, żeby o nim zapomnieć, pakuję się w jakieś ludzkie dramaty, a tu okazuje się, że moje marzenia są nic nie warte bez tego trudnego do zrozumienia Głosa. Ktoś mówił, że marzenia są po to aby się spełniały. Nie pozostaje mi nic innego, jak spełnić Twoje marzenie, kimkolwiek jesteś...
...
Iiiiiii tam, może być i bez "Głosu"... bo ja coś czuję, że wątek z Danielem będzie ciekawy ;)
« Wróć do tematów
Do góry strony: Romantyczno-marzycielska nowelka o M.