325
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń25 tys.
  • Odpowiedzi64
  • Ocen na +13
325 ppt ?

Rozwiesc sie czy dac szanse? (65)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): Zona -

Witam. Stoje pomiedzy mlotem a kowadlem. Moze jest tu ktos z tym samym doswiadczeniem badz ma dobra, uczciwa rade.
Kryzys w 10 letnim malzenstwie.
Od ok.2 lat pekam coraz czesciej. Tyle lat z mezem a jego zachowania nie potrafie zmienic.
Od poczatku nie chcial rozmawiac o negatywnych uczuciach. Mialam sie tylko cieszyc bo mam sie dobrze-materialnie. Tak naprawde nigdy nie bylo glebokich rozmow. Bylo mi zle, mowil-to moj problem. Bo po jego niby dobrej radzie-jednym zdaniu, mialam byc zadowolona i niby on problem mi rozwiazal. Ja jestem typem ktory chetnie godzinami rozmawia o bolacych sprawach jezeli trzeba. On patrzy co chwila na zegarek i powtarza: teraz juz mowimy godzine i 10 minut. Teraz juz 2 godziny i 20 min. Tragedia. Jakby czas byl wazniejszy od wsparcia kiedy czy ratowania zwiazku.
Od poczatku przy najmniejszej wymianie zdan: nie podoba ci sie to sie wynos. On chce BABE, tak okresla przewaznie kobiety, ktora spuszcza glowe na dol, z szacunku, bo wkoncu to on jest facetem i ma dobro na mysli. Szukam 'cipy' to mam szukac dalej. Jemu baba nie bedzie rozkazywac. To jego zycie, tylko on podejmuje decyzje i mam sie dostosowac. Je sadze ze zwiazek to partnerstwo. Nie rozkazuje, tylko tez mam swoje potrzeby i oboje powinnismy sie dostosowac do siebie. Co jemu przeszkadza mam zmienic, a ja nie moge nic na jego temat powiedziec bo jestem od razu przeciwko niemu.
Mam wiele zalow do niego. Wszystko wzielo sie z jego podejscia do zwiazku. Tylko racjonalnie. Nic poprzez serce. Zakazy, nakazy. Nie mow tak, nie rob tak. Wsrod znajomych zwraca uwage na to co mowie. Powiem jakas glupote (jestem tylko czlowiekiem) to mi wypomina ciagle jak moge. Czy on idealny? Sam o sobie mowi ze jest inteligentny. Nie ma lepszego czlowieka od niego. Tylko ja wszystko psuje. Jak tu nie wyjsc z siebie?
Nie wspieral mnie kiedy ciezko mi bylo. Zostawial mnie sama. Mogl choc zadzwonic do rodzicow zeby zajrzeli na mnie. Dla mnie takie rzeczy to sygnaly ze nie zalezy mu?
Wyrzucal mnie kilka razy z mieszkania. Ostatni raz faktycznie wyjechalam z rzeczami to przyjechal po mnie. Mamy zostawic przeszlosc i zaczac od nowa. Tylko jak zaczac jesli on nie widzi wlasnego wkladu w ten kryzys, a zwala wszystko tylko na mnie? Do dzis powtarza: to ty. Zasluzylam sobie ze mnie wyrzucil bo mialam zamknac gebe. Moje zdanie to nic. Zaczelam watpic czy to napewno milosc? Raz drugi... Kumuluje wszystko i cierpie. Dla mnie milosc to skoczenie w ogien dla drugiego. Pelne oddanie. On otwarcie powiedzial ze w zyciu by tego nie zrobil. Nie tak wyglada wspolne zycie razem. Ja stoje gotowa dla niego w srodku nocy. On: nie zawracaj mi glowy pierdolami, musze jutro pracowac. I zostawia sie to przewaznie na potem. To potem nigdy nie wraca. Zlosc moja sie kumuluje.
Nie wiem czy to malzenstwo ma sens? Strach, i zal mam w sobie ze moze zle sie Dobralismy i stracilam tyle lat. Zaczac od nowa po 30stce kiedy nie masz praktycznie rodziny i dobrych znajomych bedzie ciezki. Ale czy moje niezadowolenie nie jest gorsze?
Tyle pytan. Pisze byc moze chaotycznie, ale emocje siegaja zenitu...

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): ~Pracowity -

No to faktycznie masz przerąbane, zastanawiam się czy przed ślubem tego nie widziałaś???Faktycznie to związek z wyrachowania, a gdzie miłość, pieszczoty? Seks pewnie też na odwal się? Jeśli to prawda co piszesz,to szkoda twojego zycia, wiej od niego. Jeśli jesteś czysta, zadbana, gospodarna to jesteś w stanie znaleźć sobie faceta który będzie cię kochać i zechce być kochanym. Gdybyś była taka jak napisałem, plus zamiast jak piszesz: Ja stoję dla niego gotowa w środku nocy... Ja leżę dla niego gotowa w środku nocy ;) To gdybym był wolny coś bym ci zaproponował.

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): ~facet -

Mówią że kłótnie to docieranie się. Ale niestety prawda jest taka że z każda następna kłótnia jest coraz gorsza. Wyobraź sobie że przez 14 lat związku z moją żoną ani razu się nie pokłóciliśmy.

Co ci poradzić. Stawka jest mega poważna - twoja przyszłość i szczęście. do poprawnej oceny waszego związku trzeba by wysłuchać również twojego męża.

Może dobrym rozwiązaniem dla was by była jakaś konsultacja u psychologa.

Co mogę powiedzieć to kłótnie i pretensje nic nie pomogą. Obrzucanie siebie obelgami i straszenie się wzajemne też tylko szkodzi.
Jedyne co może pomóc to próba wzajemnego zrozumienia i rozmowy.
Nie wszystko naraz ale malutkimi kroczkami da rade naprawić każdy związek. Ważne żeby obydwie strony wiedziały że jest źle i chciały coś zmienić.

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): ~doświadczona -

Kobieta i mężczyzna to dwa odmienne, ale uzupełniające się, światy. To, że mężowie, niechętnie podejmują z żonami długie rozmowy o problemach życia i niepokojach serca, jest regułą. Oni są "zadaniowi" i konkretni. Z tym trzeba się pogodzic. Jednak brak szacunku do żony, lekceważący do niej stosunek (również w obecności innych ludzi), a zwłaszcza wyrzucanie jej z domu to już inna sprawa.Tego akceptowac nie można. Oczywiście dawanie rady co do rozwodu bądź utrzymania związku bez jego dogłębnej znajomości byłoby nierozsądne. Taką decyzję musisz podjąc sama. Życzę Ci, żeby to była najlepsza decyzja.

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): GorolspozaTatyr -

Ja, właśnie z powodu emocji,
które u mnie czytacza też,
i w zenicie, a nawet ponad nim.

Bo jeśliś w rozterce cłece jeszcze,
i stoisz w rozkroku,
to po długości wywodu sądzę...

Tjaaaaa, nawet pewny jestem,
że z powodu pomiędzy młotem a kowadłem,
tkwisz w łokropecnym dramacie.

Nie widzę nadzieji dla Cię,
a bulu współczuję....Hej!





Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): Zona -

Dluzszy czas temu rzucilam haslem ze moze jakis posrednik/terapeuta byl by wyjsciem dla nas to mnie wysmial. Jemu nic nie jest. Jesli jestem posluszna jak to chetnie nazywa to jest w porzadku mezczyzna. Ale jesli powiem nie po jego mysli i bede sie trzymac swojego zdania to robi sie z niego furiat. Takie porywy mial od poczatku ale nie tak ekstremalnie. Jesli czuje ze nie ma sterownika w swojej rece to wychodzi z siebie. Od razu rzuca czy ktos mi oczy mydli, jakbym nie byla w stanie miec wlasnego zdania.
Te wlasnie porywy i niemozliwosc wyplakania sie na jego ramieniu powoduja moje frustracje. Przez co w pewnym momencie nawet mnie byly rzeczy do zarzucenia. Nieslusznie z mojej strony. Czysty gniew. Sytuacje wymuszaja pewne reakcje. Jak mam zareagowac jesli zapytasz zalotnie meza czy pojdziemy na sylwestra-potancowke (nigdy jeszcze nie bylismy nigdzie razem, nawet na weselu nie, sama poszlam, bylo to z samego poczatku, on musial pracowac), bo znajomi pytali a on kilka godzin pozniej zaczal po mnie jechac jak po psie co sobie wyobrazam, zabawy mi sie zachcialo, upadlam na glowe czy co itd.
Tak samo zareagowal jak starsi sasiedzi zapytali czy pojdziemy o polnocy zajrzec we wsi na petardy. Najpierw spokojnie-idz sobie, a pozniej wywrzaskiwal ze jestem bezczelna i bez szacunku ze chce isc.
Te dwie twarze ktore widze strasznie mnie zbijaja z tropu ;( chciala bym miec przyjaciela w mezu a nie dyktatora. Konfrontacje nie pomagaja-wrecz przeciwnie. On twierdzi ze slusznie wszystko robi, ze facet powinien umiec potrzasnac BABA, bo tylko baba zawsze wszystko psuje. Raz ma szacunek a raz szokuje jak podchodzi do sytuacji zwiazanych z moja osoba

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): Zona -

Kajetana bylo tak od poczatku. Tez sie zastanawiam dlaczego mnie tak ciaglo do przeciwienstwa tego o czym zawsze marzylam. Moze bo w glebi wiem ze te marzenia na idealnego partnera to zludzenia. Dlatego te niewidzialna liste odrzucilam. Byl fajny. Przywiazalismy sie i wydawalo sie ze zawsze bedzie dobrze mimo roznic. Jakos sie dopelnialismy. Pozniej rodzina dookola nam sie rozpadla i trzymalismy sie kurczowo siebie nawzajem. Potem oznajmil ze woli zostac bezdzietny. Krotko na temat. Moglam tylko odp w jeden sposob: dobra. Trzymam sie z toba mimo ze pragne dziecka od zawsze. Zycie coraz ciezsze wiec rozumiem. Ale mialam nadzieje ze mnie wesprze i wypelni ten czas soba. On odrzucil, to byl moj problem. I nic ze soba nie robilismy. Nawet na spacer czy do kina. Bo zmeczony. Na kanapie super ale nie za dlugo. Od czasu do czasu trzeba oproznic jakos glowe. On mowi ze jemu to niepotrzebne. On on on jak mowi. Nigdy MY. Dlatego zaczelo zastanawiac i bolec

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): Kajetana -

Zona Kajetana bylo tak od poczatku. Tez sie zastanawiam dlaczego mnie tak ciaglo do przeciwienstwa tego o czym zawsze marzylam. Moze bo w glebi wiem ze te marzenia na idealnego partnera to zludzenia. Dlatego te niewidzialna liste odrzucilam. Byl fajny. Przywiazalismy sie i wydawalo sie ze zawsze bedzie dobrze mimo roznic. Jakos sie dopelnialismy. Pozniej rodzina dookola nam sie rozpadla i trzymalismy sie kurczowo siebie nawzajem. Potem oznajmil ze woli zostac bezdzietny. Krotko na temat. Moglam tylko odp w jeden sposob: dobra. Trzymam sie z toba mimo ze pragne dziecka od zawsze. Zycie coraz ciezsze wiec rozumiem. Ale mialam nadzieje ze mnie wesprze i wypelni ten czas soba. On odrzucil, to byl moj problem. I nic ze soba nie robilismy. Nawet na spacer czy do kina. Bo zmeczony. Na kanapie super ale nie za dlugo. Od czasu do czasu trzeba oproznic jakos glowe. On mowi ze jemu to niepotrzebne. On on on jak mowi. Nigdy MY. Dlatego zaczelo zastanawiac i bolec
Pomijając ocenę tego czy jest dobry czy zły... Nie za bardzo widzę podstawy, żebyś mogła oczekiwać od niego, aby był inny...
Nie zatruwaj sobie życia jakimiś złudzeniami. To strata czasu.

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): Zona -

Pracowity , zawsze o siebie dbalam. Faceta znalezc nie problem. Tylko boje sie ze trafie jeszcze gorzej. Bedzie zdradzac lub pic czy cos. Jednak teraz rowniez nie jestem zadowolona, zdrowie cierpi. Ciezko mi wybaczyc, bo mowil nowy start, a widze ze nadal twierdzi ze ze slusznie tylko i wylacznie twarda reka rzadzi. Kocha jesli ja przytakuje. I to zrodzilo we mnie mnostwo pytan w 1 kierunku i odburkne, co jemu sie nie podoba. Nie potrafie juz utrzymac sie na wodzy coraz czesciej ;(

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): ~stary wuj -

"a jestem typem ktory chetnie godzinami rozmawia o bolacych sprawach jezeli trzeba. On patrzy co chwila na zegarek i powtarza: teraz juz mowimy godzine i 10 minut. Teraz juz 2 godziny i 20 min. Tragedia. Jakby czas byl wazniejszy od wsparcia kiedy czy ratowania zwiazku."


"Co masz robić - wiesz: smaż, gotuj, zmywaj, pierz. A przy tym czasem też..."
A nie dwie godziny o d... Maryni. To jest niszczenie związku, nie ratowanie. W końcu nawet jeśli brałaś faceta, nie wiedząc co on lubi, czego nie znosi, teraz masz znakomitą wiedzę o tym.

Poza tym rozwód teraz to byłaby największa głupota z Twojej strony. Wytrzymaliście ze sobą 10 lat, wytrzymacie i dłużej.
Z nowym partnerem ( a szukaj sobie po 10 latach w związku, dzieciata, nowego partnera) to wcale nie będzie takie oczywiste.

Re: Rozwiesc sie czy dac szanse?

Napisał(a): ~Tomek -

Chyba nikt z nas po takim czasie nie wyszedł by ze związku bez dylematów. Myślę, że problemem jest tutaj , że Ty chcesz o nim rozmawiać, ale nie koniecznie go rozwiązać.
Pisało tutaj wiele kobiet z problemami! Praktycznie żadna nie zdecydowała się odejść nie mając zaplecza(wyjscia awaryjnego w postaci innego samca). Tutaj trzeba KONKRETNYCH decyzji. Szoku który umożliwi rozwiązanie. Podejmując te kroki trzeba być gotowym psychicznie na rozwiązania nie odwracalne.
Tu na forum, każdy z nas postąpił by inaczej i dla mnie to jest ok...pod warunkiem, że po negocjacjach nastąpi egzekwowanie wypracowanych rozwiązań.
Jesteś po 30stce i bez dzieci. To piękny wiek aby znaleźć kogoś kto wasze przyszłe dzieci będzie kochał co najmniej tak jak Ty.
Pozdrawiam Serdecznie
« Wróć do tematów
Do góry strony: Rozwiesc sie czy dac szanse?