4 tys.
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń360 tys.
  • Odpowiedzi533
  • Ocen na +294
4 tys. ppt ?

Serce czy rozum? (534)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): gość -

Też stałam w takiej sytuacji. Mezczyzna którego pokochałam wydawał się wspaniały, przez wiele miesięcy dawał mi wszystko czego potrzebowałam na tym etapie swojego życia. Nie tylko dobry sex ale też czułość, bliskość i potężną dawkę uczuć. Zaczęliśmy od romansu ale po 3 miesiacach zostawił za moją namową żonę, jednak dbając o relacje z dzieckiem wciąż do niej jeździł, pomagał, wspierał finansowo, był praktycznie na każde jej zawołanie. A to z dzieckiem do lekarza a to na zakupy większe bo została bez samochodu. Zostawił jej dom, samochodu nie chciała bo była to dla niej świetna wymówka żeby go widywać. Jeździł do niej praktycznie co drugi dzień na obiadki pod pretekstem utrzymywania należytych relacji z córką. Zapewniał mnie że między nimi nic nie ma, że chodzi o dziecko. Dziecko niczemu nie winne że między rodzicami nie wyszło więc nie śmiałam stawać między nim a jego pierworodna. Nie muszę chyba opowiadać jak się czułam za każdym razem kiedy wracał z ich domu nieobecny. Zapewniał że mnie kocha że między nimi nic nie ma, jednak nie oszukujemy się, nie da się wymazać 10 lat spędzonych razem, nawet jesli kocha się już zupełnie inną osobę. Żyłam tak w zawieszeniu przez rok czasu az do momentu kiedy okazało się że jestem w ciąży. Wtedy czułam że jest ze mną i tylko ze mną. I duszą i ciałem. Wracając z obiadu z dzieckiem rzucał mi się w ramiona, byłam pewna że będziemy mieli wspaniałe życie, że przeszłość zostawił za sobą. Urodziłam mu córkę. Dla niego to była już druga córka. Pomagał przy dziecku, był wspaniałym ojcem, nie bał się wziąć malutkiej na ręce.. choć było to z jednej strony wspaniałe mieć takie wsparcie, to z drugiej strony wciąż miałam na końcu głowy rozsterke że to nie jest jego pierwsze dziecko. Że on już to wszystko przeżył. Wszystko było wspaniałe do momentu aż córeczka skończyła 3 miesiące. Z dnia na dzień stwierdził że się wypalił. Że to nie jego życie, że popełnił wielki błąd i jego miejsce jest przy rodzinie. Tej prawdziwej a nie przy kochance. Nazwał mnie tak choć od roku byli już po rozwodzie i planowaliśmy wziąć ślub cywilny. Nagle mu się odwidzialo i powiedział że przysięgał przed bogiem i że ta przysięga zobowiązuje go na całe życie, że musi być wierny ideałom i zasadom które wpoili mu rodzice. Nie mogłam tego pojąć. Przecież przez tyle czasu mówił że mnie kocha, żyliśmy jak normalna rodzina, przeciez mielismy dziecko. Nie mogłam pojąć jak można to przekreślić przez jedną przysięgę która wcześniej nic dla niego nie znaczyła, przez głupie obiecanki. Wrócił do żony. Nie zostawił mnie bez wsparcia tak jak wcześniej nie zostawił jej. Przyjeżdżał na weekendy, zajmował się małą, ale między nami nie było już niczego... Ani płaczem, ani szantażem ani błaganiem nie byłam w stanie niczego wskórać. Mówił dokładnie to samo co wcześniej opowiadał żonie. Ze przestał mnie kochać że jest nieszczęśliwy.. że nie chce ze mną żyć. Kilka miesiecy później wjechał w niego tir. Śmierć na miejscu. Przeżyłam załamanie nerwowe. Caly czas liczyłam na to że jeszcze do mnie wroci. Miałam też duża wątpliwość czy moge pojawić się na jego pogrzebie. Pojechałam bo uważałam ze mam prawo go pożegnać mimo wszystko. Na miejscu zastałam jego żonę z córeczką i noworodkiem na rękach. Okazało się że w tym czasie kiedy tak bardzo był ze mna, nadal z nią sypiał. A kiedy dowiedział się że jest w ciąży postanowił natychmiast zakończyć "romans". Jej dzieci były dla niego ważniejsze niż nasza wspólna córka. Żona widząc mnie wpadła w taki szał że pogrzeb się nie odbył. Ksiadz powiedział że nie będzie chował kogoś kto całym swoim życiem pokazal jakim jest prymitywnym człowiekiem. Wyprosił wszystkich z cmentarza krzycząc że nie życzy sobie takich szopek w miejscu w którym godnie chowa zmarłych którzy na to zasługują. Jego była żona przyjeżdżała do mnie jeszcze przez wiele miesięcy ciągle odgrazając się i wykrzykując jak zniszczyłam ich życie. Ja???? Obwiniała mnie za wszystkie jego decyzje a nawet za jego śmierć.

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~rozwodnik -

Ty go wcale nie kochasz. Kochasz wyobrażenie o nim. A on nie kocha ciebie. Żaden facet prawdziwie kochając nie pozwoli sprowadzić ukochanej osoby do roli kochanki. Zrobił z Ciebie szmatę. Ty zrobiłaś to samo z nim. Kiedy kochasz chcesz szczęścia tej drugiej osoby a nie tkwienia w bagnie. Gdyby kocha prawdziwie najpierw by się rozwiódł a później zaczął tworzyć przyszłość z tobą. Zostałaś kochanką a to znaczy że nic nie znaczysz.

Reklama

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): anka -

Przez takie latwe kobiety rozpadaja sie rodziny..jakby cie nie posuwal, nie bylo by zadnych obietnic rozwodu.. kazde malzenstwo przezywa kryzysy i z kazdego kryzysu moze wyjsc dopoki nie pojawi sie w zyciu takiego malzenstwa ktos tak latwy i zdeprawowany kto pieprzy sie z mezczyzna ktory po wszystkim wraca do zony..odbudowanie zwiazku jest wtedy mozliwe ale malo ktora kobieta ma tyle sily zeby przepracowac zdrade i ratowac swoja rodzine

Reklama

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): Arek -

Piszesz że to miłość, gdybyś go kochała nie pozwoliła byś się dotknąć, zanim nie weźmie rozwodu. Żadna szanująca się kobietą nie będzie tą drugą. Nie szanujesz ani siebie ani swojej "miłości". Nie szanujesz też tego trzeciego. Zasługujesz tylko na to żeby spędzić swoje życie samotnie. Piszesz o miłości przez masę rozmów i odczutą chemię. Nie masz pojęcia o miłości. Miłość to odpowiedzialność i decyzja na całe życie. Zostajac mężem, my faceci zostajemy odpowiedzialni za swoją rodzinę na zawsze. Poinformuj jego żonę o romansie a zobaczysz jak szybko mu przejdzie. Wątpię tylko żeby żonie chciało się żyć ze zdrajcą. Współczuję mu z całego serca. Poddał się pożądaniu a przez ciebie i to że nie zawachałaś się z nim pieprzyć rozwalasz mu życie. Tak bardzo go "kochasz" że niszczysz mu życie. Niszczysz też życie osobie którą na pewno kocha prawdziwie - dziecku. Chciałabyś żeby twoje dziecko doznało tego co zgotowalaś jego potomstwu stając pomiędzy nimi? Po co ładujesz się w takie sytuacje? Nie stać cię na normalny związek czy odgrywasz się na jego rodzinie za to co kiedyś sama straciłaś? Dziwisz się że ciągnie cię do łobuzów. To nie on jest łobuzem. Dobrze nakręcany facet nie da rady się oprzeć kobiecym wdziękom. To ty jako kobieta powinnaś powiedzieć stop i nie dopuścić go do siebie. Dla mnie nie jesteś nic warta i gdybym spotkał cię w swoim życiu, palcem bym cię nie dotknął wiedząc że rozbijasz rodzinę w imię pożądania.

Reklama

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~pol -

wyśpij sie dzieciaku ,a potem pogadamy o życiu

Arek Piszesz że to miłość, gdybyś go kochała nie pozwoliła byś się dotknąć, zanim nie weźmie rozwodu. Żadna szanująca się kobietą nie będzie tą drugą. Nie szanujesz ani siebie ani swojej "miłości". Nie szanujesz też tego trzeciego. Zasługujesz tylko na to żeby spędzić swoje życie samotnie. Piszesz o miłości przez masę rozmów i odczutą chemię. Nie masz pojęcia o miłości. Miłość to odpowiedzialność i decyzja na całe życie. Zostajac mężem, my faceci zostajemy odpowiedzialni za swoją rodzinę na zawsze. Poinformuj jego żonę o romansie a zobaczysz jak szybko mu przejdzie. Wątpię tylko żeby żonie chciało się żyć ze zdrajcą. Współczuję mu z całego serca. Poddał się pożądaniu a przez ciebie i to że nie zawachałaś się z nim pieprzyć rozwalasz mu życie. Tak bardzo go "kochasz" że niszczysz mu życie. Niszczysz też życie osobie którą na pewno kocha prawdziwie - dziecku. Chciałabyś żeby twoje dziecko doznało tego co zgotowalaś jego potomstwu stając pomiędzy nimi? Po co ładujesz się w takie sytuacje? Nie stać cię na normalny związek czy odgrywasz się na jego rodzinie za to co kiedyś sama straciłaś? Dziwisz się że ciągnie cię do łobuzów. To nie on jest łobuzem. Dobrze nakręcany facet nie da rady się oprzeć kobiecym wdziękom. To ty jako kobieta powinnaś powiedzieć stop i nie dopuścić go do siebie. Dla mnie nie jesteś nic warta i gdybym spotkał cię w swoim życiu, palcem bym cię nie dotknął wiedząc że rozbijasz rodzinę w imię pożądania.

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~Nieświęty -

To nie jest "niewytłumaczalne". Pociąga cię bo to tzw. "chemia" ale też, nie do udowodnienia, kuszenie przez złego ducha/ duchowy program rodzinny. Sprawdź co się działo w rodzinie w przeszłości. Bywają takie "programy" duchowe które są rodzinnym przekleństwem. Można to "odczynić" pracując nad sobą lub.... poddając się modlitwie i egzorcyzmowi. Dla sceptyka brzmi to "zabobonnie" i "wstecznie" ale to najprawdziwsza terapia rodzinna. Sceptycyzm wynika jedynie z odrzucania przez "paradygmat" materialistów tego, czego nie rozumieją i "naukowo" nie mogą zweryfikować. Ale człowiek to coś więcej niż tylko biologia. To projekt o stopniu złożoności większym niż aspekty biochemiczne i mechanistyczne. Mamy nieśmiertelne dusze a one, bywa, są często pozbawione skutecznego "firewalla" i podatne na duchowe infekcje. W każdym razie, wbrew próbom zainfekowania nas przez neomarksistów mentalnym relatywizmem moralnym, nadal zdrada i rozbijanie związków, nie tylko ze względów religijnych, jest aktem złym i przejawem "ewolucyjnego" egoizmu. To brak świadomego panowania nad zwierzęcą częścią nas.

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~ehh -

motylki w brzuchu z czasem ulecą. Fascynacja seksualna z czasem przygaśnie, emocje też. Nie ma na to siły. A gdy to się już stanie zaczną się pretensje, zaczną się wyrzuty sumienia ( w najlepszym wypadku) i szukanie emocji i motylków gdzie indziej... to droga donikąd

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): rany -

bylam kochanka i chce nadal nia byc..litosci!fajnie sie tak lajdaczyc z cudzym mezem? fajnie zabierać dziecku ojca w czasie kiedy powinien być z rodzina?szpara cię swędzi to bierz sie za wolnego cudzoloznico! będziesz się smazyc w piekle!

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): gość -

Obciążenia pokoleniowe to prawda. Zdziwisz się kiedyś jak twoje dziecko w dorosłym życiu rozpieprzy swoje małżeństwo i będzie niszczyło twoje wnuki. Przypomnij sobie wtedy co sama nawyprawialas. Będziesz do końca życia niszczyć wszystko czego się dotkniesz. Możesz nazywać to karmą. Ale nie da się przed tym uciec. To nie żona ale ty jesteś problemem w tym chorym ukladzie. Jakim cudem jesteś w stanie patrzeć w lustro..??
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • https://forum.interia.pl/serce-czy-rozum-tematy,dId,3247374,strona,5
  • https://forum.interia.pl/serce-czy-rozum-tematy,dId,3247374,strona,12
Do góry strony: Serce czy rozum?