4 tys.
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń358 tys.
  • Odpowiedzi530
  • Ocen na +292
4 tys. ppt ?

Serce czy rozum? (531)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~samanta -

1/Kilkanaście lat temu poznałam panią, która była w szczęśliwym związku, mieli dziecko.
Kilka lat temu, inna kobieta zainteresowała się mężem tej pani.
Pełna współczucia opowiedziałam, znajomej o tej sytuacji, na co znajoma powiedziała,
kilka lat temu, ta miła i inteligentna pani zainteresowała się mężem innej kobiety.
Wtedy zostawił żonę dla niej i teraz to zrobi, szkoda tylko tych synów, bo muszą cierpieć za błędy matki.

2/Moja koleżanka mężatka zakochała się w żonatym mężczyżnie, było cudownie dopuki nie zaproponowała odejścia od małżonków i zamieszkanie razem.
Kochanka jest dobra, na boku, gdy w domu jest kochana żona.
Można wtedy pofiglować bez zobowiązań,
tak naprawdę to żonę się szanuje, a kochankę wykorzystuje.
Zadaj sobie pytanie czy chciałabyś być na miejscu tego dziecka, chociaz myślę, że tak jak w większości przypadków rodzina nawet się nie domysla, bo mąż jest miły, wraca do żony i dopiero zauważa jaki ma skarb w domu.

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~grot -

witam ciekawe rozumie bo sam mialem taka sytuacje zona zaniedbana dzieci nie ma czasu a tu ktos niesamowity utrata tchu- niestety na cudzym nieszczesciu nie zbudujesz szcescia posluchalem glosu serca lub jak ktos woli malej glowki --piekny krotki czas dwujka dzieci fajna rozinka i nagle rozwala sie wszystko w ciagu roku zmarnowane dwie rodziny .
mysle ze jak bedziesz z tym czulym facetem bedziesz szcesliwa i doceniona jest wolny nic nie bedzie wisiec nad twoim zwiazkiem decyzja naley do ciebie

Reklama

Reklama

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~Józek -

Odpowiedź w tym przypadku jest jedna: nie brać ani pierwszego ani drugiego i szukać tego odpowiedniego.Zawsze jest tak ,że ci brzydcy,grubi,łysi,szczerbaci są dobrzy w gadce stwarzają pozory opiekuńczych, itd i są piekielnie zazdrośni.-A tych żonatych z dzieckiem to jakby byli "naj" to omijać łukiem i to szerokim.-Szukać dalej i tyle.

Reklama

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): gość -

Mysle ze szukasz faceta bogatego. Jesters sprytna I kokietujesz zonatego bo wyczulas I sprawdzilas co posiada no I jaka ma prace. Pozniej jak zdobedziesz co chcesz bedzie nastepny. Wypisujac na forum takie rzeczy swiadcza o tym ze publikujesz kokieterstwo majac nadzieje ze on to przeczyta I cos wpisze albo sie zlituje. Wielka bzdura.

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~gosciu -

A co powiecie na to: brzydki jak noc facet i kilka kochanek jednoczesnie.
Czy zona o nich wie? Czy kochanki wiedza o zonie? Czy wiedza o sobie?
czytam te wpisy i sie zastanawialem jak to robi. Troche mu zazdroszcze a troche wspolczuje zonie. Czy koles kogos kocha. Czy te kobiety go kochaja?
Facet z metra ciety. Troche wiecej niz 170. Brzydki przed 60. Kochanki ladne.
Zona na stanowisku w banku. On firma IT i chyba cos tam jeszcze w Gdanku. Dorosly syn.
Czy przyciaga kobiety do siebie? I jak to robi ze one chca z nim byc a zona sie na to godzi.
Kobitki nie placzcie zobaczcie mozna miec jeszcze gorzej. trafi sie wam taki i co?
Serca i rozumu to tu chyba brak. Mareczek szaleje a baby sie ciesza

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~gość -

~gosciu A co powiecie na to: brzydki jak noc facet i kilka kochanek jednoczesnie.
Czy zona o nich wie? Czy kochanki wiedza o zonie? Czy wiedza o sobie?
czytam te wpisy i sie zastanawialem jak to robi. Troche mu zazdroszcze a troche wspolczuje zonie. Czy koles kogos kocha. Czy te kobiety go kochaja?
Facet z metra ciety. Troche wiecej niz 170. Brzydki przed 60. Kochanki ladne.
Zona na stanowisku w banku. On firma IT i chyba cos tam jeszcze w Gdanku. Dorosly syn.
Czy przyciaga kobiety do siebie? I jak to robi ze one chca z nim byc a zona sie na to godzi.
Kobitki nie placzcie zobaczcie mozna miec jeszcze gorzej. trafi sie wam taki i co?
Serca i rozumu to tu chyba brak. Mareczek szaleje a baby sie ciesza
masz dobre info...:D

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~Adam erotoman -

Mam 75 lat. Od 15 roku życia tworzyłem swoją filozofię życia. Jest dokładnie przeciwna niż tzw. "uczciwa" filozofia.
Lata wykazały, że życie jest bardzo proste, bo jest logiczne, ale ludzie sami je sobie komplikują ulegając emocjom ("ojej, a religia zabrania seksu pozamałżeńskiego" - takim i setkom zasad wpojonym ludziom w młodości w celu ich wykorzystywania przez kler i polityków dla korzyści materialnych wąskiej grupy społecznej. To manipulacja.).
Tobie logika nakazuje uprawiać seks z żonatymi facetami i radzę Ci pozbyć się wszelkich obiekcji. Moją pierwszą kobietą była moja wychowawczyni z liceum starsza zaledwie o 8 lat. Przez 46 lat przy każdym spotkaniu uprawialiśmy seks i nigdy się nam nie znudziło. Jestem erotomanem i 2-dniowa przerwa była już dla mnie uciążliwa, dlatego miałem ponad 2000 kobiet - część na dłuższe okresy, część "z doskoku". Ona była semi nimfomanką - nie musiała stale zmieniać facetów, ale też potrzebowała seksu często i codzienny nie był dla niej zbyt częsty.. Znani byliśmy wśród przyjaciół jako głosiciele normy życiowej: "Zawsze bądź sobą - tylko wtedy poczujesz prawdziwą wolność". Braliśmy udział z przyjaciółmi w setkach orgii. Kto nigdy nie wziął udziału w orgii, nie wie czym jest prawdziwy seks dający poczucie radości i PRAWDZIWEJ wolności. Kilkaset namówionych przez nas par małżeńskich poczuło potem mocniejszą małżeńską więź psychiczną z korzyścią dla ich zgodnego życia przez lata i potem stale wypytywały o termin kolejnych orgii.
Z artykułu wnioskuję, że jesteś mądrą kobietą. Nadal bądź mądra i bądź sobą.

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~prac124 -

To odpowiedz na proste pytanie: Co złego zrobiło Ci jego dziecko, że chcesz je pozbawić ojca? Przecież wiesz, jak się taka historia toczy. Po rozwodzie rodziców dziecka babski sąd opiekuńczy przyzna dziecko matce. Ta z zemsty na byłym odseparuje dziecko od drania, czyli dziecko będzie najbardziej skrzywdzone. Ono jest słabsze od Ciebie i dlatego rozważasz, żeby je skrzywdzić?

Re: Serce czy rozum?

Napisał(a): ~PRAC124 -

gość Też stałam w takiej sytuacji. Mezczyzna którego pokochałam wydawał się wspaniały, przez wiele miesięcy dawał mi wszystko czego potrzebowałam na tym etapie swojego życia. Nie tylko dobry sex ale też czułość, bliskość i potężną dawkę uczuć. Zaczęliśmy od romansu ale po 3 miesiacach zostawił za moją namową żonę, jednak dbając o relacje z dzieckiem wciąż do niej jeździł, pomagał, wspierał finansowo, był praktycznie na każde jej zawołanie. A to z dzieckiem do lekarza a to na zakupy większe bo została bez samochodu. Zostawił jej dom, samochodu nie chciała bo była to dla niej świetna wymówka żeby go widywać. Jeździł do niej praktycznie co drugi dzień na obiadki pod pretekstem utrzymywania należytych relacji z córką. Zapewniał mnie że między nimi nic nie ma, że chodzi o dziecko. Dziecko niczemu nie winne że między rodzicami nie wyszło więc nie śmiałam stawać między nim a jego pierworodna. Nie muszę chyba opowiadać jak się czułam za każdym razem kiedy wracał z ich domu nieobecny. Zapewniał że mnie kocha że między nimi nic nie ma, jednak nie oszukujemy się, nie da się wymazać 10 lat spędzonych razem, nawet jesli kocha się już zupełnie inną osobę. Żyłam tak w zawieszeniu przez rok czasu az do momentu kiedy okazało się że jestem w ciąży. Wtedy czułam że jest ze mną i tylko ze mną. I duszą i ciałem. Wracając z obiadu z dzieckiem rzucał mi się w ramiona, byłam pewna że będziemy mieli wspaniałe życie, że przeszłość zostawił za sobą. Urodziłam mu córkę. Dla niego to była już druga córka. Pomagał przy dziecku, był wspaniałym ojcem, nie bał się wziąć malutkiej na ręce.. choć było to z jednej strony wspaniałe mieć takie wsparcie, to z drugiej strony wciąż miałam na końcu głowy rozsterke że to nie jest jego pierwsze dziecko. Że on już to wszystko przeżył. Wszystko było wspaniałe do momentu aż córeczka skończyła 3 miesiące. Z dnia na dzień stwierdził że się wypalił. Że to nie jego życie, że popełnił wielki błąd i jego miejsce jest przy rodzinie. Tej prawdziwej a nie przy kochance. Nazwał mnie tak choć od roku byli już po rozwodzie i planowaliśmy wziąć ślub cywilny. Nagle mu się odwidzialo i powiedział że przysięgał przed bogiem i że ta przysięga zobowiązuje go na całe życie, że musi być wierny ideałom i zasadom które wpoili mu rodzice. Nie mogłam tego pojąć. Przecież przez tyle czasu mówił że mnie kocha, żyliśmy jak normalna rodzina, przeciez mielismy dziecko. Nie mogłam pojąć jak można to przekreślić przez jedną przysięgę która wcześniej nic dla niego nie znaczyła, przez głupie obiecanki. Wrócił do żony. Nie zostawił mnie bez wsparcia tak jak wcześniej nie zostawił jej. Przyjeżdżał na weekendy, zajmował się małą, ale między nami nie było już niczego... Ani płaczem, ani szantażem ani błaganiem nie byłam w stanie niczego wskórać. Mówił dokładnie to samo co wcześniej opowiadał żonie. Ze przestał mnie kochać że jest nieszczęśliwy.. że nie chce ze mną żyć. Kilka miesiecy później wjechał w niego tir. Śmierć na miejscu. Przeżyłam załamanie nerwowe. Caly czas liczyłam na to że jeszcze do mnie wroci. Miałam też duża wątpliwość czy moge pojawić się na jego pogrzebie. Pojechałam bo uważałam ze mam prawo go pożegnać mimo wszystko. Na miejscu zastałam jego żonę z córeczką i noworodkiem na rękach. Okazało się że w tym czasie kiedy tak bardzo był ze mna, nadal z nią sypiał. A kiedy dowiedział się że jest w ciąży postanowił natychmiast zakończyć "romans". Jej dzieci były dla niego ważniejsze niż nasza wspólna córka. Żona widząc mnie wpadła w taki szał że pogrzeb się nie odbył. Ksiadz powiedział że nie będzie chował kogoś kto całym swoim życiem pokazal jakim jest prymitywnym człowiekiem. Wyprosił wszystkich z cmentarza krzycząc że nie życzy sobie takich szopek w miejscu w którym godnie chowa zmarłych którzy na to zasługują. Jego była żona przyjeżdżała do mnie jeszcze przez wiele miesięcy ciągle odgrazając się i wykrzykując jak zniszczyłam ich życie. Ja???? Obwiniała mnie za wszystkie jego decyzje a nawet za jego śmierć.
I słusznie ciebie obwiniała. Przecież odszedł od żony za TWOJĄ NAMOWĄ.
« Wróć do tematów
Użytkownicy poszukiwali
  • https://forum.interia.pl/serce-czy-rozum-tematy,dId,3247374,strona,5
  • https://forum.interia.pl/serce-czy-rozum-tematy,dId,3247374,strona,12
Do góry strony: Serce czy rozum?