Odpowiadasz na:
Szóste przykazanie "nie zabijaj"

Gość
Temat dodał(a):
Gość -
I rzekł Jezus: "Bóg przykazał naszym dziadom: ‘Nie zabijaj’. Ale ich serca były zatwardziałe i zabijali. Wtedy Mojżesz pragnął, aby chociaż nie zabijali ludzi, i pozwolił im zabijać zwierzęta. A wtedy serca waszych dziadów zatwardziły się jeszcze bardziej, i zabijali zarówno ludzi jak i zwierzęta. Ale ja mówię do was ‘Nie zabijajcie: ani ludzi, ani zwierząt, ani jedzenia które idzie do waszych ust’. Gdyż jeżeli jecie żyjące pożywienie, ożywi was ono, ale jeżeli zabijecie swoje pożywienie, martwe pożywienie zabije również was. Gdyż życie przychodzi tylko od życia, a od śmierci zawsze przychodzi śmierć. Gdyż wszystko co zabija wasze pożywienie, zabija również wasze ciała. A wszystko co zabija wasze ciała zabija również wasze dusze. A wasze ciała stają się tym czym jest wasze pożywienie, tak jak wasze dusze, podobnie, stają się tym, czym są wasze myśli. Dlatego, nie jedzcie niczego co ogień, lub mróz, lub woda zniszczyła. Gdyż spalone, zamrożone i zgniłe pożywienie będzie paliło, mroziło i rozkładało również wasze ciała. Nie bądźcie jak ten głupi mąż, który zasiał na swej ziemi ugotowane i zamrożone i zgniłe nasiona. I przyszła jesień, a jego pola nic nie urodziły. A wielka była jego żałość. Ale bądźcie jak ten mąż, który obsiał swe pole żyjącym ziarnem, i którego pole urodziło żywe kłosy pszenicy, dając sto razy tyle ile zasiał. Gdyż mówię wam prawdziwie, żyjcie jedynie przez ogień życia, a nie przygotowujcie waszego pożywienia ogniem śmierci, który zabija wasze pożywienie, wasze ciała a także wasze dusze." Są to czyste, oryginalne słowa Jezusa, przełożone bezpośrednio z języka Aramejskiego którym mówił Jezus, i jego ukochany uczeń Jan, który jako jedyny spośród uczniów Jezusa notował z perfekcyjną dokładnością osobiste nauki swego Mistrza.

Piszesz jako

...a zalogowani dostają więcej. lub załóż konto pocztowe Interii

To zajmie tylko chwilę

Aby założyć unikalne konto na Forum, zarejestruj zupełnie darmową pocztę Interia.pl, wybierz nick i ciesz się nowymi nieograniczonymi możliwościami! Ciekawe dyskusje już na Ciebie czekają.Pomoc
4000 znaków do wpisania

Treść

Opisz własne doświadczenia, zadaj pytanie lub podziel się swoimi spostrzeżeniami.Twój wpis będzie ciekawszy, jeśli dodasz do niego zdjęcie i wideo.Odpowiadając w dyskusji, pamiętaj o kulturze wypowiedzi i przestrzeganiu regulaminu Forum.

przepisz kod z obrazka
Gość

Podsumowanie tematu - najnowsze 4 odpowiedzi

INTERIA.PL

Re: Szóste przykazanie "nie zabijaj"

Napisał(a): Gość -

stilo
TanitaMI
stilo
,,Jestem wegetarianką i odżywiam się ...rybami” Daj spokój z tą kondycją umysłową, zapewne nie spożywasz mięsa z powodu jakiegoś rodzaju nie tolerancji pokarmowej a to jednak kwestia ,, mankamentu „ przewodu pokarmowego a nie przekonanie, raczej przymus.
I jeszcze próbujesz łączyć to z religią co już jest kompletnym absurdem.
Właśnie...wegetarianie nie spożywają przecież ryb.Ryby również trzeba zabić.
Kilka lat temu miałam okazję poznać jedną wegetariankę.Wyjechałam na szkolenie a wraz ze mną spora grupa osób z firmy w której pracowałam.Pośród "starych znajomych" zobaczyłam nową twarz.Młoda kobieta lat ok.20-25.
Zasiedliśmy do obiadu...ok 15 osób.Wszyscy zaczynają jeść oprócz niej.W pewnym momencie szefowa woła kelnera i coś mówi mu do ucha.Po paru minutach kobieta dostaje zupełnie inne jedzenie niż pozostali.Zaczęłam się jej przyglądać.Wysoka i szczupła.Skóra papierowa,wręcz blado-trupia,kontrastująca z burzą czarnych kręconych włosów.Wyglądała przerażająco.Nigdy wcześniej ani później nie poznałam nikogo o takiej cerze.
Wieczorem poszliśmy wszyscy do knajpki.Usiadła na przeciwko mnie i zaczęłyśmy rozmawiać.Powiedziała,że jest wegetarianką od 10 roku życia.Zawdzięcza to matce,która wprowadziła taką dietę i sama również ją stosuje.
Próbowałam jej uzmysłowić,jak wielką szkodę wyrządza sobie taką dietą,ale dieta to jak religia,gdy człowiekiem zawładnie,to nic do niego nie dociera.
Salome dobrą kondycję zawdzięcza spożywaniu mięsa (ryb) tylko jeszcze o tym nie wie:)
Stilo - najważniejsze, że Ty już wiesz ;)

Re: Szóste przykazanie "nie zabijaj"

Napisał(a): Gość -

TanitaMI
stilo
,,Jestem wegetarianką i odżywiam się ...rybami” Daj spokój z tą kondycją umysłową, zapewne nie spożywasz mięsa z powodu jakiegoś rodzaju nie tolerancji pokarmowej a to jednak kwestia ,, mankamentu „ przewodu pokarmowego a nie przekonanie, raczej przymus.
I jeszcze próbujesz łączyć to z religią co już jest kompletnym absurdem.
Właśnie...wegetarianie nie spożywają przecież ryb.Ryby również trzeba zabić.
Kilka lat temu miałam okazję poznać jedną wegetariankę.Wyjechałam na szkolenie a wraz ze mną spora grupa osób z firmy w której pracowałam.Pośród "starych znajomych" zobaczyłam nową twarz.Młoda kobieta lat ok.20-25.
Zasiedliśmy do obiadu...ok 15 osób.Wszyscy zaczynają jeść oprócz niej.W pewnym momencie szefowa woła kelnera i coś mówi mu do ucha.Po paru minutach kobieta dostaje zupełnie inne jedzenie niż pozostali.Zaczęłam się jej przyglądać.Wysoka i szczupła.Skóra papierowa,wręcz blado-trupia,kontrastująca z burzą czarnych kręconych włosów.Wyglądała przerażająco.Nigdy wcześniej ani później nie poznałam nikogo o takiej cerze.
Wieczorem poszliśmy wszyscy do knajpki.Usiadła na przeciwko mnie i zaczęłyśmy rozmawiać.Powiedziała,że jest wegetarianką od 10 roku życia.Zawdzięcza to matce,która wprowadziła taką dietę i sama również ją stosuje.
Próbowałam jej uzmysłowić,jak wielką szkodę wyrządza sobie taką dietą,ale dieta to jak religia,gdy człowiekiem zawładnie,to nic do niego nie dociera.
Salome dobrą kondycję zawdzięcza spożywaniu mięsa (ryb) tylko jeszcze o tym nie wie:)

Re: Szóste przykazanie "nie zabijaj"

Napisał(a): TanitaMI -

stilo
,,Jestem wegetarianką i odżywiam się ...rybami” Daj spokój z tą kondycją umysłową, zapewne nie spożywasz mięsa z powodu jakiegoś rodzaju nie tolerancji pokarmowej a to jednak kwestia ,, mankamentu „ przewodu pokarmowego a nie przekonanie, raczej przymus.
I jeszcze próbujesz łączyć to z religią co już jest kompletnym absurdem.
Właśnie...wegetarianie nie spożywają przecież ryb.Ryby również trzeba zabić.
Kilka lat temu miałam okazję poznać jedną wegetariankę.Wyjechałam na szkolenie a wraz ze mną spora grupa osób z firmy w której pracowałam.Pośród "starych znajomych" zobaczyłam nową twarz.Młoda kobieta lat ok.20-25.
Zasiedliśmy do obiadu...ok 15 osób.Wszyscy zaczynają jeść oprócz niej.W pewnym momencie szefowa woła kelnera i coś mówi mu do ucha.Po paru minutach kobieta dostaje zupełnie inne jedzenie niż pozostali.Zaczęłam się jej przyglądać.Wysoka i szczupła.Skóra papierowa,wręcz blado-trupia,kontrastująca z burzą czarnych kręconych włosów.Wyglądała przerażająco.Nigdy wcześniej ani później nie poznałam nikogo o takiej cerze.
Wieczorem poszliśmy wszyscy do knajpki.Usiadła na przeciwko mnie i zaczęłyśmy rozmawiać.Powiedziała,że jest wegetarianką od 10 roku życia.Zawdzięcza to matce,która wprowadziła taką dietę i sama również ją stosuje.
Próbowałam jej uzmysłowić,jak wielką szkodę wyrządza sobie taką dietą,ale dieta to jak religia,gdy człowiekiem zawładnie,to nic do niego nie dociera.