19
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń290
  • Odpowiedzi16
  • Ocen na +0
19 ppt ?

Troche zakręcony wątek (17)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

Czy wystarczy kochać faceta dawać mu oryginalny seks i poczucie że jest jedynym ,tworzyć z nim rodzinę taka o jakiej marzył z małym wyjątkiem ...kobieta nie zarabia na tyle aby mu się mogła dołażąc do wspólnego budżetu........Czy to wystarczy aby stracić szacunek do ów kobiety i wypominać to gdzie się da ? Panowie jak to jest w czasach kiedy kobieta zarabia bardzo mało a wy wymagacie równych składek na budżet domowy ??????
Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Tris -

A pytanie czy w domu zajmujesz się dziećmi, sprzątaniem itd.?

Reklama

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

Tris A pytanie czy w domu zajmujesz się dziećmi, sprzątaniem itd.?
Pracuje zarabiam ale mam córkę ,która mieszka u dziadków bo nie chce mieszkać w moim teraźniejszym miejscu poza tym mam dużo kilometrów do dojechania do pracy wiec pieniądze zostają sie takie że nie ważne czy je nazwiemy nasze czy moje sa za małe :(

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

To wszystko zależy od faceta i od tego jak patrzy on na wspólne życie. Jeden szuka partnerki – lalki, gdzie jej seksapil i dobry seks jest kartą przetargową, jeden partnera, który idzie z nim w ramię w ramię a jeszcze inny utrzymanki, kobiety na której garnku żyje i czuję się z tym dobrze.

Czy to wystarczy aby stracić szacunek do ów kobiety i wypominać to gdzie się da ?
Dlatego chyba wystarczy jak trafi się facet, dla którego priorytetem są zarobki partnerki. Szacunek to pojęcie względne, ile ludzi: kobiet i mężczyzn, tyle imion szacunku, jeden szanuje za to, inny za co innego. Nie ważne jest za co szanuje ten lub ów, ważne jak i czy jest to obopólnie zgodne. Są kobiety, które same do siebie tracą szacunek, gdy stają się utrzymankami swoich partnerów, taka pozycja jest dla nich samych niekomfortowa, są takie które odwrotnie, czują się niekomfortowo gdy muszą pracować, to samo z facetami. Inna kwestia gdy związek jest partnerski i jedno traci nagle dogodną pozycję i zaczyna dużo mniej zarabiać a druga strona zaczyna roszczyć pretensję to niestety nazywa się egoizmem a partner jest zwyczajnym materialistą. Tacy szanują przede wszystkim pieniądz, gdy jest go nagle brak lub w ich mniemaniu za mało, przestają szanować źródło jego przychodu, czyli osobę która wiąże się z jego źródłem.

Reklama

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Tris -

BadTeacher
Tris A pytanie czy w domu zajmujesz się dziećmi, sprzątaniem itd.?
Pracuje zarabiam ale mam córkę ,która mieszka u dziadków bo nie chce mieszkać w moim teraźniejszym miejscu poza tym mam dużo kilometrów do dojechania do pracy wiec pieniądze zostają sie takie że nie ważne czy je nazwiemy nasze czy moje sa za małe :(
To masz złego faceta, jesteście małżeństwem, więc przysięgę składaliście, ,,(...) na dobre i na złe (...)", więc mąż nie może mieć do ciebie pretensji, powiedz mu, że jak jest taki mądry niech znajdzie ci jakąś lepszą pracę, a nie się wymądrza, bo ty też tak potrafisz.

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): qvi123 -

GorolspozaTatyr Czy wystarczy kochać faceta dawać mu oryginalny seks i poczucie że jest jedynym ,tworzyć z nim rodzinę taka o jakiej marzył z małym wyjątkiem ...kobieta nie zarabia na tyle aby mu się mogła dołażąc do wspólnego budżetu........Czy to wystarczy aby stracić szacunek do ów kobiety i wypominać to gdzie się da ? Panowie jak to jest w czasach kiedy kobieta zarabia bardzo mało a wy wymagacie równych składek na budżet domowy ??????
Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Pewnie jestem zbyt staromodny a w związku z tym już nie modny, ....za mądrego stary góral w dzisiejszej dobie też nie zostanie wzięty, zwłaszcza przez młodzież, która żyje we własnych już rodzinach - tak sądzę po tym temacie w którym piękna BadTeacher zagaja.

Nie potrafię pojąć, cóż dopiero aby zrozumieć te oto dziwowisko, któremu oddzielna kasa na przezwisko.
Jakże być może coś takiego, jak rozdział zarobków i ich podział na jej i jego.
Rodzina to nie coś rozdzielnego lecz scalonego na amen, nawet jeśli któreś jest z mniejszym wkładem czy mniejszym wniesieniem czegoś, co w niezrozumiały dla mnie sposób uważane jest za jej i jego. W rodzinie jest jedna władza - rządzi kobieta a facet dba aby władza miała za sobą poparcie w postaci argumentu siły. Pieniądze są zawsze w jednej kasie a wydatki są w rodziny planie, rodziny zamierzeniach i rodziny dążeniach. Nie ma podziału na jej bo zarabia mniej i jego więcej, bo więcej zarabia. Wiem jedno, że nie mylę się na pewno a z pewnością mylą się ci, którzy dzielą kasę z powodu płci.

Z szacunkiem.
Zgadzam sie z Tobą w 100% i też jestem widocznie nie modna...jestem mężatką 19 lat i taki pomysł z podziałem pieniedzy nie przyszedł nam nigdy do głowy.
Też pracuje i zarabiam mniej niż mąż ale to nie ma nic do rzeczy.
Był okres kiedy dzieci były małe i tez nie pracowałam i nie stanowiło to problemu z opłatami.
Teraz to chyba taka moda nastała na osobne dokładanie sie do wszystkiego.
Pozdrawiam.

Reklama

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

qvi123
GorolspozaTatyr Czy wystarczy kochać faceta dawać mu oryginalny seks i poczucie że jest jedynym ,tworzyć z nim rodzinę taka o jakiej marzył z małym wyjątkiem ...kobieta nie zarabia na tyle aby mu się mogła dołażąc do wspólnego budżetu........Czy to wystarczy aby stracić szacunek do ów kobiety i wypominać to gdzie się da ? Panowie jak to jest w czasach kiedy kobieta zarabia bardzo mało a wy wymagacie równych składek na budżet domowy ??????
Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Pewnie jestem zbyt staromodny a w związku z tym już nie modny, ....za mądrego stary góral w dzisiejszej dobie też nie zostanie wzięty, zwłaszcza przez młodzież, która żyje we własnych już rodzinach - tak sądzę po tym temacie w którym piękna BadTeacher zagaja.

Nie potrafię pojąć, cóż dopiero aby zrozumieć te oto dziwowisko, któremu oddzielna kasa na przezwisko.
Jakże być może coś takiego, jak rozdział zarobków i ich podział na jej i jego.
Rodzina to nie coś rozdzielnego lecz scalonego na amen, nawet jeśli któreś jest z mniejszym wkładem czy mniejszym wniesieniem czegoś, co w niezrozumiały dla mnie sposób uważane jest za jej i jego. W rodzinie jest jedna władza - rządzi kobieta a facet dba aby władza miała za sobą poparcie w postaci argumentu siły. Pieniądze są zawsze w jednej kasie a wydatki są w rodziny planie, rodziny zamierzeniach i rodziny dążeniach. Nie ma podziału na jej bo zarabia mniej i jego więcej, bo więcej zarabia. Wiem jedno, że nie mylę się na pewno a z pewnością mylą się ci, którzy dzielą kasę z powodu płci.

Z szacunkiem.
Zgadzam sie z Tobą w 100% i też jestem widocznie nie modna...jestem mężatką 19 lat i taki pomysł z podziałem pieniedzy nie przyszedł nam nigdy do głowy.
Też pracuje i zarabiam mniej niż mąż ale to nie ma nic do rzeczy.
Był okres kiedy dzieci były małe i tez nie pracowałam i nie stanowiło to problemu z opłatami.
Teraz to chyba taka moda nastała na osobne dokładanie sie do wszystkiego.
Pozdrawiam.
ja natomiast mam 34 lata i związek z mężczyzna ,który ma więcej długów niż.........włosów na głowie mimo że spełniam role matki do jego dziecka ,staram robić wszystko to co powinna kobieta ,,,pracuje i zarabiam ale nasz związek to kilometry które pochłaniają 40% moich zarobków .....wiec ,,,,,,,,,,,,,,

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

qvi123
GorolspozaTatyr Czy wystarczy kochać faceta dawać mu oryginalny seks i poczucie że jest jedynym ,tworzyć z nim rodzinę taka o jakiej marzył z małym wyjątkiem ...kobieta nie zarabia na tyle aby mu się mogła dołażąc do wspólnego budżetu........Czy to wystarczy aby stracić szacunek do ów kobiety i wypominać to gdzie się da ? Panowie jak to jest w czasach kiedy kobieta zarabia bardzo mało a wy wymagacie równych składek na budżet domowy ??????
Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Pewnie jestem zbyt staromodny a w związku z tym już nie modny, ....za mądrego stary góral w dzisiejszej dobie też nie zostanie wzięty, zwłaszcza przez młodzież, która żyje we własnych już rodzinach - tak sądzę po tym temacie w którym piękna BadTeacher zagaja.



Nie potrafię pojąć, cóż dopiero aby zrozumieć te oto dziwowisko, któremu oddzielna kasa na przezwisko.
Jakże być może coś takiego, jak rozdział zarobków i ich podział na jej i jego.
Rodzina to nie coś rozdzielnego lecz scalonego na amen, nawet jeśli któreś jest z mniejszym wkładem czy mniejszym wniesieniem czegoś, co w niezrozumiały dla mnie sposób uważane jest za jej i jego. W rodzinie jest jedna władza - rządzi kobieta a facet dba aby władza miała za sobą poparcie w postaci argumentu siły. Pieniądze są zawsze w jednej kasie a wydatki są w rodziny planie, rodziny zamierzeniach i rodziny dążeniach. Nie ma podziału na jej bo zarabia mniej i jego więcej, bo więcej zarabia. Wiem jedno, że nie mylę się na pewno a z pewnością mylą się ci, którzy dzielą kasę z powodu płci.

Z szacunkiem.
Zgadzam sie z Tobą w 100% i też jestem widocznie nie modna...jestem mężatką 19 lat i taki pomysł z podziałem pieniedzy nie przyszedł nam nigdy do głowy.
Też pracuje i zarabiam mniej niż mąż ale to nie ma nic do rzeczy.
Był okres kiedy dzieci były małe i tez nie pracowałam i nie stanowiło to problemu z opłatami.
Teraz to chyba taka moda nastała na osobne dokładanie sie do wszystkiego.
Pozdrawiam.
Stała się moda na wszelkie równouprawnienie i niekórzy biorą to dosłownie, czyli po równo niezależnie od okoliczności, w innym przypadku to już niesprawiedliwość. To złe pojmowanmie partnerstwa. Nie mniej jednak kobieta z racji płci zarabia z reguły znacznie mniej od mężczyzny i jest to problem na skalę globalną. Dlatego wszelkie pretensje związane z kasą dla mnie są materializmem i żle pojowanym równouprawnieniem w partnerstwie.

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

Antoinette
qvi123
GorolspozaTatyr Czy wystarczy kochać faceta dawać mu oryginalny seks i poczucie że jest jedynym ,tworzyć z nim rodzinę taka o jakiej marzył z małym wyjątkiem ...kobieta nie zarabia na tyle aby mu się mogła dołażąc do wspólnego budżetu........Czy to wystarczy aby stracić szacunek do ów kobiety i wypominać to gdzie się da ? Panowie jak to jest w czasach kiedy kobieta zarabia bardzo mało a wy wymagacie równych składek na budżet domowy ??????
Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Pewnie jestem zbyt staromodny a w związku z tym już nie modny, ....za mądrego stary góral w dzisiejszej dobie też nie zostanie wzięty, zwłaszcza przez młodzież, która żyje we własnych już rodzinach - tak sądzę po tym temacie w którym piękna BadTeacher zagaja.


I tak tez jest w moim wypadku .......patowa sytuacja z jednej strony miłość z drugiej kłótnie o kasę ......



Nie potrafię pojąć, cóż dopiero aby zrozumieć te oto dziwowisko, któremu oddzielna kasa na przezwisko.
Jakże być może coś takiego, jak rozdział zarobków i ich podział na jej i jego.
Rodzina to nie coś rozdzielnego lecz scalonego na amen, nawet jeśli któreś jest z mniejszym wkładem czy mniejszym wniesieniem czegoś, co w niezrozumiały dla mnie sposób uważane jest za jej i jego. W rodzinie jest jedna władza - rządzi kobieta a facet dba aby władza miała za sobą poparcie w postaci argumentu siły. Pieniądze są zawsze w jednej kasie a wydatki są w rodziny planie, rodziny zamierzeniach i rodziny dążeniach. Nie ma podziału na jej bo zarabia mniej i jego więcej, bo więcej zarabia. Wiem jedno, że nie mylę się na pewno a z pewnością mylą się ci, którzy dzielą kasę z powodu płci.

Z szacunkiem.
Zgadzam sie z Tobą w 100% i też jestem widocznie nie modna...jestem mężatką 19 lat i taki pomysł z podziałem pieniedzy nie przyszedł nam nigdy do głowy.
Też pracuje i zarabiam mniej niż mąż ale to nie ma nic do rzeczy.
Był okres kiedy dzieci były małe i tez nie pracowałam i nie stanowiło to problemu z opłatami.
Teraz to chyba taka moda nastała na osobne dokładanie sie do wszystkiego.
Pozdrawiam.
Stała się moda na wszelkie równouprawnienie i niekórzy biorą to dosłownie, czyli po równo niezależnie od okoliczności, w innym przypadku to już niesprawiedliwość. To złe pojmowanmie partnerstwa. Nie mniej jednak kobieta z racji płci zarabia z reguły znacznie mniej od mężczyzny i jest to problem na skalę globalną. Dlatego wszelkie pretensje związane z kasą dla mnie są materializmem i żle pojowanym równouprawnieniem w partnerstwie.

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

GorolspozaTatyr Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Dzielić na pół trzeba, kiedy mamy za mężczyznę przyjaciela. I nie myślę tu o przyjaźni, jaką media szuflują w głowy męskiej braci, co to jeden tą jedyną a to drugie tym jedynym. (O przyjaźni mężczyzn muszę dostarczyć przykładu, aby nie było wątpliwości co to takiego - jeśli będzie zainteresowanie.)
Mam na myśli zdrową przyjaźń pomiędzy dwoma facetami najczęściej twardzielami, gotowymi piersią kumpla zastawić, kiedy tak będzie trza i potrza.
W miłości małżeńskiej nie ma pojęcia podział lecz całość, jedność obowiązuje, której nie trzeba ustalać i uzgadniać, bo wątpliwość każda wprowadza rozłam a to jest rzecz dla miłości zła.
Kiedy pojawią się długi, to mężczyzna jest od tego aby przyjąć na siebie ciężar jego - żona, jeśli pracuje, budżet domowy ratuje i nie dopuszcza widma biedy i niedostatku do dzieci. Kobieta z faktu bycia matką, ma obowiązki zajmować się gromadką i zabiegać o ciepło uczuć delikatnej natury. Ojciec i mąż swoją siłą fizyczną i stanowczością daje wszystkim poczucie pewności, że wszystko jest OK z rodziną i miłością.
Nie jestem jego żoną natomiast wychowuje jego dziecko a on spłaca swoje długi z przeszłości ......

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): keloimi -

BadTeacher [

ja natomiast mam 34 lata i związek z mężczyzna ,który ma więcej długów niż.........włosów na głowie mimo że spełniam role matki do jego dziecka ,staram robić wszystko to co powinna kobieta ,,,pracuje i zarabiam ale nasz związek to kilometry które pochłaniają 40% moich zarobków .....wiec ,,,,,,,,,,,,,,
Ty to związkiem nazywasz ??
Ja widzę ,że raczej opiekunką do dziecka jesteś a przy okazji można z Tobą seks uprawiać .I też nie pojmuje ,że swoje dziecko do dziadków odstawiłaś a jego się zajmujesz i bywasz poniżana bo mało zarabiasz ?
W związku nie ma ja i ty ,moje ,twoje jest : my i nasze :)
Coś mi się widzi ,że Twoje dziecko lepiej poznało się na tym facecie ..... zastanów się czy warto :(

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): keloimi -

GorolspozaTatyr


Nie musisz się tłumaczyć. Wiem, że postępujesz tak, jak powinnaś i nie pozwoliłbym sobie pouczać lub krytykować. Wychowując jego dziecko dajesz świadectwo Twojego wewnętrznego piękna. Słowa znakomicie oddają jego urok.

Z szacunkiem.
Twoja szlachetność godna pochwały ,ale głaskanie nie pokryje "rys " na obrazku :))

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Gość -

BadTeacher
GorolspozaTatyr Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Dzielić na pół trzeba, kiedy mamy za mężczyznę przyjaciela. I nie myślę tu o przyjaźni, jaką media szuflują w głowy męskiej braci, co to jeden tą jedyną a to drugie tym jedynym. (O przyjaźni mężczyzn muszę dostarczyć przykładu, aby nie było wątpliwości co to takiego - jeśli będzie zainteresowanie.)
Mam na myśli zdrową przyjaźń pomiędzy dwoma facetami najczęściej twardzielami, gotowymi piersią kumpla zastawić, kiedy tak będzie trza i potrza.
W miłości małżeńskiej nie ma pojęcia podział lecz całość, jedność obowiązuje, której nie trzeba ustalać i uzgadniać, bo wątpliwość każda wprowadza rozłam a to jest rzecz dla miłości zła.
Kiedy pojawią się długi, to mężczyzna jest od tego aby przyjąć na siebie ciężar jego - żona, jeśli pracuje, budżet domowy ratuje i nie dopuszcza widma biedy i niedostatku do dzieci. Kobieta z faktu bycia matką, ma obowiązki zajmować się gromadką i zabiegać o ciepło uczuć delikatnej natury. Ojciec i mąż swoją siłą fizyczną i stanowczością daje wszystkim poczucie pewności, że wszystko jest OK z rodziną i miłością.
Nie jestem jego żoną natomiast wychowuje jego dziecko a on spłaca swoje długi z przeszłości ......
Czy będąc jego żoną zmieniłoby to coś? Żona/mąż to oficjalne potwierdzenie bycia z kimś. Jeżeli ktoś z kimś jest to tworzy związek, czy to małżeński, czy nie nie gra roli. Ważne jest podejście do drugiej osoby, z kórą się jest i podejście do problemów, gdy się pojawią , WSPÓLNE podejście, bo będąc z kimś staję się odpowiedziany/a za drugą osobę a to co staje w tym czasie na mojej drodze tyczy się też tej drugiej osoby, bo nie żyję sam/a. Dług z przeszłości nieuregulowany w twraźniejszości staje się teraźniejszością, teraz jesteś z nim więc to poniekąd tyczy się i Ciebie...WAS. No chyba, że żyjecie razem a każdy osobno bo też tak można. "Na dobre i na złe " to słowa które zwierają puentę związku i tyczą się nie tylko małżeństwa w innym przypadku dla mnie to raczej kontrakt albo spółka biznesowa, gdzie trzeźwe wyrachowanie co moje a co twoje jest na miejscu ale to nie ma nic wspólnego z miłością.

Re: Troche zakręcony wątek

Napisał(a): Jankokatowitz -

BadTeacher
qvi123
GorolspozaTatyr Czy wystarczy kochać faceta dawać mu oryginalny seks i poczucie że jest jedynym ,tworzyć z nim rodzinę taka o jakiej marzył z małym wyjątkiem ...kobieta nie zarabia na tyle aby mu się mogła dołażąc do wspólnego budżetu........Czy to wystarczy aby stracić szacunek do ów kobiety i wypominać to gdzie się da ? Panowie jak to jest w czasach kiedy kobieta zarabia bardzo mało a wy wymagacie równych składek na budżet domowy ??????
Miłość ale tylko wtedy kiedy wszystko dzielimy na pół ?I nie chodzi mi o dobra majątkowe ale raczej o "długi"

Pewnie jestem zbyt staromodny a w związku z tym już nie modny, ....za mądrego stary góral w dzisiejszej dobie też nie zostanie wzięty, zwłaszcza przez młodzież, która żyje we własnych już rodzinach - tak sądzę po tym temacie w którym piękna BadTeacher zagaja.

Nie potrafię pojąć, cóż dopiero aby zrozumieć te oto dziwowisko, któremu oddzielna kasa na przezwisko.
Jakże być może coś takiego, jak rozdział zarobków i ich podział na jej i jego.
Rodzina to nie coś rozdzielnego lecz scalonego na amen, nawet jeśli któreś jest z mniejszym wkładem czy mniejszym wniesieniem czegoś, co w niezrozumiały dla mnie sposób uważane jest za jej i jego. W rodzinie jest jedna władza - rządzi kobieta a facet dba aby władza miała za sobą poparcie w postaci argumentu siły. Pieniądze są zawsze w jednej kasie a wydatki są w rodziny planie, rodziny zamierzeniach i rodziny dążeniach. Nie ma podziału na jej bo zarabia mniej i jego więcej, bo więcej zarabia. Wiem jedno, że nie mylę się na pewno a z pewnością mylą się ci, którzy dzielą kasę z powodu płci.

Z szacunkiem.
Zgadzam sie z Tobą w 100% i też jestem widocznie nie modna...jestem mężatką 19 lat i taki pomysł z podziałem pieniedzy nie przyszedł nam nigdy do głowy.
Też pracuje i zarabiam mniej niż mąż ale to nie ma nic do rzeczy.
Był okres kiedy dzieci były małe i tez nie pracowałam i nie stanowiło to problemu z opłatami.
Teraz to chyba taka moda nastała na osobne dokładanie sie do wszystkiego.
Pozdrawiam.
ja natomiast mam 34 lata i związek z mężczyzna ,który ma więcej długów niż.........włosów na głowie mimo że spełniam role matki do jego dziecka ,staram robić wszystko to co powinna kobieta ,,,pracuje i zarabiam ale nasz związek to kilometry które pochłaniają 40% moich zarobków .....wiec ,,,,,,,,,,,,,,
WIĘC ??? masz przerąbane!.....ja myslę ze kobiety od zawsze zarabiały mniej od facetów - i problemu nie było! mało tego: kobiety kiedyś NIE PRACOWAŁY WOGÓLE (moja matka) i wszystko grało!! a dziś? LUDZI PORABAŁO!! ( tak się fajnie zrymowało) Pozdrawiam i spoko!!
« Wróć do tematów
Do góry strony: Troche zakręcony wątek