• CAŁA POLSKA OD DZIŚ "SPECJALNĄ STREFĄ EKONOMICZNĄ", CZYLI WYPRZEDAŻ GARAŻOWĄ MASY UPADŁOŚCIOWEJ CZAS...

    W: Polityka


    Wiecie, co nas teraz czeka? Ano to, że zachodni i bliskowschodni biznesmeni będą tu zakładać firmy, nie płacić podatków przez 15 lat (straty dla budżetu), na "dzień dobry" dostaną wsparcie rządowe (straty dla budżetu), potem zatrudnią ukraińców i innych uzbeków i hindusów, do których zatrudnienia i emerytur dokłada państwo (straty dla budżetu), przez co Polacy nie mają szans na godne wynagrodzenie i wyjeżdżają z Polski (straty dla budżetu), a polscy mali i średni przedsiębiorcy, którzy podatki jak najbardziej płacić muszą, nie wytrzymają konkurencji i zaczną masowo bankrutować lub przenosić działalność za granicę (straty dla budżetu). W ten sposób zachodnie firmy zarobią wielkie pieniądze bez podatków, ponosząc minimalne koszty własne, bo resztę zrekompensuje im "polski" rząd z pieniędzy polskich podatników, którzy jeszcze będą mieli pracę, ale zwolnień podatkowych już nie, a wręcz przeciwnie, dołoży im się nowe "daniny solidarnościowe". Ukraińska gospodarka otrzyma potężny zastrzyk gotówki w postaci wypłat i emerytur, jakie ukraińcy będą wysyłać do domów, wypłat i emerytur, przypominam, współfinansowanych z polskiego budżetu, bez kłucia Polaków w oczy oficjalnymi, państwowymi przelewami gotówki dla tego bankrutującego, mafijnego tworu "państwopodobnego". Miliony Polaków pozostaną za granicą, bo tylko ktoś niespełna rozumu wróci do kraju, gdzie kwota wolna od podatku waha się w granicach zasiłku dla nachodźcy w Niemczech, dzięki czemu cały ten układ nie musi się już obawiać, że w kraju pojawią się masowo ludzie przyzwyczajeni do normalności, którzy w najbliższych wyborach,albo nawet na ulicach, mogliby wykopać tą bandę na śmietnik. Polska nie będzie już nawet montownią Europy, stanie się zwykłym placem pod cudzą działalność gospodarczą, placem o tyle wygodnym, że leżącym tuż przy ogromnym rezerwuarze taniej, ale bardzo agresywnej i potencjalnie niebezpiecznej siły roboczej, która pozostanie jednak poza granicami państw zachodnich, tworząc problemy społeczne tylko u nas, dodatkowo placem całą tą działalność w ogromnej mierze finansującym. Uważacie, że wycofanie się z ustawy o IPN to zdrada? Więc jak nazwiecie wystawienie CAŁEJ POLSKI na wyprzedaży garażowej, bo tylko tak można nazwać to, co się stanie po wejściu w życie ustawy zmieniającej Rzeczpospolitą Polską w jedną wielką Specjalną Strefę Ekonomiczną? Za 15 lat zostanie z Polski już tylko kontur na mapie, nazwa, i kilkadziesiąt milionów tubylców trzymanych krótko za twarz przez zagraniczne koncerny. Cieszycie się? Nie bardzo? To kupcie sobie piwko na pociechę, trzy stówy z programu "Dobry Start" powinny wystarczyć akurat w sam raz na to, by uśpić wszelki niepokój- przecież wejście w życie ustawy o Specjalnej Strefie Ekonomicznej "Polin" musi mieć "Dobry Start". A tym, którym chodzi po głowie, żeby protestować, radzę- pośpieszcie się, bo po 4 lipca, kiedy to zakneblują internet, będziecie to mogli zrobić co najwyżej przez okno. No, to RODO i ACTA z wami, pesele.
  • REFERENDUM "KONSULTACYJNE" CZY "KONSTYTUCYJNE", CZYLI O TYM, KTO TU KOGO PRÓBUJE W WUJA...

    W: Polityka
    Czytajcie z ruchu warg- REFERENDUM "KONSULTACYJNE", NIE "KONSTYTUCYJNE". Wiecie, co to oznacza? A to, że wszelkie marzenia o zmianie konstytucji możecie sobie w buty włożyć, bo jest zasadnicza różnica między referendum "KONSTYTUCYJNYM", w którym ludzie mogliby zażądać konkretnych zmian w konstytucji, czyli ustroju państwa, a referendum "KONSULTACYJNYM", w którym chcą ludzi zapytać tylko o to, czy w ogóle konstytucję zmieniać, jakby nie wiedzieli, że ludzie tego chcą. Widzicie różnicę? A widzicie szalbierstwo w tej sztuczce? Tylko kilka liter, a cały sens zmieniony o 180 stopni. W referendum "KONSTYTUCYJNYM" wyszłyby na jaw jasno sprecyzowane oczekiwania obywateli dotyczące REALNYCH ZMIAN W USTAWIE ZASADNICZEJ, DO KTÓRYCH TO OCZEKIWAŃ TRZEBA BY SIĘ USTOSUNKOWAĆ, ZMIENIAJĄC KONSTYTUCJĘ- i nie byłoby pola do manewru, bo opinia byłaby jasna i przejrzysta- zmieniać, i wuj, i to w taki sposób, jakiego chcą ludzie, a nie politycy, cholera wie z kim powiązani. Tymczasem referendum "KONSULTACYJNE" to zwykłe pierniczenie, które nikogo do niczego konkretnego nie zobowiązuje, co najwyżej do rozpoczęcia enigmatycznych "prac i konsultacji", a to może trwać latami i zakończyć się NICZYM. I o to właśnie chodzi, żeby skończyło się niczym, i żeby konstytucja została taka, jaka jest, bo taka, jaka jest, najbardziej odpowiada obecnie rządzącym- tym REALNIE rządzącym, a nie marionetkom z telewizyjnych okienek. Dlatego wśród uroczystego bicia w bębny i dęcia w trąby, w ogólnonarodowym poczuciu dobrej zmiany- NIC SIĘ NIE ZMIENI. Tym bardziej, że w wyniku działań obecnych władz, nie mających, oprócz logo, nic wspólnego z PiS-em w takiej postaci, na jaką ludzie głosowali w 2015 roku, PiS najprawdopodobniej nie powtórzy sukcesu wyborczego Orbana na Węgrzech, i nie uzyska większości konstytucyjnej w następnych wyborach- to kłanianie się wszystkim wokół, od ukraińskich banderowców, poprzez unijnych komunistów, po żydowskich chciwców, chcących nas ograbić z majątku narodowego przy pomocy i wsparciu amerykańskiej administracji sprawia, że sondaże dołują, bo to wszystko idzie na konto PiS-u. A bez większości konstytucyjnej wszelkie rozmowy o zmianie konstytucji to tylko bajki z mchu i paproci, takie bajędy, które zajmą nam czas w oczekiwaniu...no własnie, w oczekiwaniu na co? Aż sytuacja dojrzeje do zmiany tak dużej, że wszystkim nam opadną szczęki, i będzie już za późno na jakiekolwiek naprawy konstytucji, a co za tym idzie, Polski? Jak w XVIII wieku?
  • WYBACZCIE MI, BRACIA POLACY...

    W: Polityka
    WYBACZCIE MI, BRACIA POLACY, ŻE NIE JESTEM PREZYDENTEM, WYBACZCIE MI, SIOSTRY POLKI, ŻE NIE JESTEM PREMIEREM, WYBACZCIE MI, WYPĘDZENI RODACY, ŻE NIE JESTEM NIKIM WAŻNYM- ALE MACIE TYLKO MNIE, I MNIE PODOBNYCH...
    WYBACZCIE MI, ŻE NIE JESTEM PREZYDENTEM, bo gdybym nim był, to zarządziłbym, żeby na ścianach setek dworców, spod których po 1989 roku wyjeżdżaliście tysiącami na niepewną dolę, by TAM szukać szczęścia, bo TU mieliście mniej, niż na to zasługiwaliście, w odróżnieniu od tych, którzy pozostawili po sobie więcej niż mieli, gdy wyjeżdżali, zawisły upamiętniające Was tablice...Zarządziłbym też, żeby obok każdej z tych tablic stanęli, w pełnej gali mundurowej i prezentując broń, żołnierze Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego... I żeby przedstawiciele władz pod każdą z tych tablic złożyli kwiaty i zapalili znicze, a potem wygłosili chwytające za serca przemówienia, sławiące Wasze poświęcenie i wyrażające nasz żal z powodu tego, że już Was dzisiaj z nami nie ma... I żeby trębacz zagrał wzruszającą melodię, gdy po tych przemówieniach mówcy będą stać pogrążeni w bolesnej zadumie...Gdybym był prezydentem- ale, WYBACZCIE MI, nie jestem nim, więc nie będzie ani tablic, ani asysty z bronią, ani władz z przemówieniami, kwiatami i zniczami, nie będzie nawet trębacza grającego wzruszającą melodię... Jedyne, co mogę Wam dać, nie będąc prezydentem, to bolesna zaduma i żal, że Was dzisiaj z nami nie ma...
    WYBACZCIE MI, ŻE NIE JESTEM PREMIEREM, bo gdybym nim był, to nakazałbym budowę muzeum gloryfikującego ofiary "transormacji ustrojowej" w Polsce, kiedy to milionom Polaków życie, z dnia na dzień, zawaliło się jak domek z kart... Kazałbym wypełnić to muzeum zdjęciami fabryk walących się w gruzy i zmieniających w ruinę po tym, jak, zgodnie z obowiązującą wówczas wykładnią, że "majątek państwowy jest wart tylko tyle, ile ktoś zechce za niego zapłacić", sprzedano je za bezcen i ograbiono do gołych ścian- a byłyby to tysiące zdjęć... Kazałbym przygotować w tym muzeum ekspozycje multimedialne, w których po naciśnięciu guzika możnaby wysłuchać wstrząsających relacji ludzi, którzy opowiadali o tym, jak to jest nie otrzymywać, po pół roku lub więcej, wynagrodzenia za pracę, przy całkowitej obojętności tych, którzy będąc powołani do ich obrony, wykazywali daleko idące "roztargnienie", za co nigdy przed nikim nie odpowiedzieli- a byłyby to tysiące godzin nagrań... I kazałbym obwiesić ściany tysiącami raportów policyjnych o "samobójstwach z przyczyn ekonomicznych" ludzi, którzy pewnego dnia po prostu uznali, że dłużej już nie dadzą rady patrzeć w puste, pozbawione nadziei oczy dzieci i współmałżonków- i ponieśli największą ofiarę, jaką można ponieść, ofiarę wcale nie mniejszą niż ofiara tych, którzy siedemdziesiąt pięć lat temu skakali z okien w ucieczce przed płomieniami... Bo śmierć dla wszystkich jest taka sama, narodowość nie ma tu żadnego znaczenia, bez względu na to, czy ucieka się przed ogniem w mieszkaniu palącym plecy, czy przed rozpaczą w oczach najbliższych palącą serce, choć nie każda jest upamiętniana z taką samą pieczołowitością, i zapamiętywana z taką samą troską... Gdybym był premierem- ale, WYBACZCIE MI, nie jestem nim, więc nie będzie ani muzeum ofiar transformacji ustrojowej, ani tysięcy zdjęć zrujnowanych fabryk, ani tysięcy godzin nagrań ludzkiej bezsilności, nie będzie nawet raportów o desperackich krokach tych, którzy wybrali śmierć, bo często raporty te tytułowano jako "samobójstwo z przyczyn rodzinnych", by nie zakłócać dobrego humoru tych, którzy czytali statystyki... Jedyne, co mogę Wam dać, nie będąc premierem, to pamięć o tych, których dzisiaj z nami nie ma...
    (C.D. NIŻEJ).

  • DO CIEBIE, BOŻE, PROŚBĘ MAM...

    W: Polityka
    Do Ciebie, Boże, prośbę mam, do Ciebie, Ojcze, ślę błaganie.
    Ja, ten Twój pospolity syn, Twój sługa, kamień Twój na szaniec,
    Co przez lat tysiąc wznosił krzyż Syna Twojego ponad głowę,
    Co dając swój ostatni dech przyzywał imię Chrystusowe.
    Co biorąc zimną kulę w kark, z modlitwą płaszczem kneblowaną,
    Medalik ściskał z całych sił w dłoniach okrutnie zdrutowanych,
    I wiedział, że za kilka chwil przynajmniej ten ból już ustanie-
    Do Ciebie, Boże, prośbę mam, do Ciebie, Ojcze, ślę błaganie...

    Dziś, gdy nas usiłują zgnieść, gdy nas chcą zdeptać bez pardonu,
    Gdy imię znów szargają nam, gdy żyć nie dają w swoim domu,
    Kiedy ofiarę katem zwą, gdy odwracają słów znaczenie,
    By tych, co nieśli łaski blask swoim obarczyć dziś zdziczeniem,
    Gdy srożą się przeciwko nam, fałszywe szerzą o nas zdanie-
    Do Ciebie, Boże, prośbę mam, do Ciebie, Ojcze, ślę błaganie...

    Jeśli zapragną zająć dom, który nam z woli Swojej dałeś,
    I jeśli zechcą zbierać plon z pola, na którym nas zasiałeś,
    Jeśli ich skusi bogactw blask, które nam dałeś na użytek,
    I jeśli z tworów naszych rąk dla siebie zechcą brać pożytek,
    I gdy im pycha każe rzec, że ich tu jest ostatnie zdanie-
    Do Ciebie, Boże, prośbę mam, do Ciebie, Ojcze, ślę błaganie...

    Gdy zdarzy się, że z braku sił, padniemy w gruzy Twoich domów,
    Gdy słów "Ojczyznę wolną przywróć nam" nie będzie już wyszeptać komu,
    Gdy zgaśnie już ostatnia myśl w mowie Herberta i Chrobrego,
    Gdy już zamilknie dzwonów pieśń, odwieczne larum domu tego,
    Kiedy do opłakania mąk już w martwych oczach łez nie stanie-
    Do Ciebie, Boże, prośbę mam, do Ciebie, Ojcze, ślę błaganie...

    Pomścij nas, Boże... Pomścij nas, tak, jak to tylko Ty potrafisz.
    Pamięć o krzywdach przeciw nam na piersiach katów krwią im zapisz.
    Zgruchocz im kości, przetrąć kark, zatruj im dech i zaćmij oczy,
    Niech ułomnego chromy gna, niech przed kulawym ślepy kroczy.
    Niech ziemię naszą struje sól, niech wody jad śmierdzący skazi,
    Niech się bogactwa zmienią w pył, niechaj powietrze trąd porazi.
    Niechaj korzyści nie ma nikt z tego, co z naszych wyrwie dłoni,
    I niech przed klątwą naszą ich już miłosierdzie Twe nie chroni...
    Za wieki cierpień, bezmiar zdrad, licznych pokoleń wytracanie-
    Do Ciebie, Boże, prośbę mam, do Ciebie, Ojcze, ślę błaganie...

    Ale... Niech będzie wola Twa, niech Twoje będzie osądzenie.
    Niech dzieje się jak zechcesz Ty, niech decyduje Twe pragnienie.
    Ja tylko pospolity syn, ja szary kamień, nie pan z panów,
    I podług Twych niech dzieje się nieodgadnionych dla mnie planów,
    I jeśli jest pisane mi do końca wypić moją czarę,
    To przyjmę to, co w księgach Twych dla czasów moich zapisane.
    I jedną tylko prośbę mam- gdy się wypełni nakazane-
    Bym mógł spokojnie złożyć skroń u stóp Twojego Tronu, Panie...
    Bym po tych setkach ciężkich lat otrzymał wieczne spoczywanie-
    Do Ciebie, Boże, prośbę mam, do Ciebie, Ojcze, ślę błaganie...
  • JAKIE DOBRODZIEJSTWO WAM WYRZĄDZILIŚMY, ŻE NAS TAK NIENAWIDZICIE, CZYLI O WDZIĘCZNOŚCI NARODU WYBRANEGO.

    W: Polityka
    "JAKIE DOBRODZIEJSTWO WAM WYRZĄDZILIŚMY, ŻE NAS TAK NIENAWIDZICIE?" Chińskie przysłowie prawie tak stare, jak cywilizacja, a nadal aktualne. Przez prawie pół tysiąca lat mieszkaliśmy razem i żyliśmy razem, nasz kraj stał się waszym azylem, gdzie nie sięgała was szalona ręka zachodniej nienawiści, gdzie wasze modlitwy były mówione pełnym głosem w waszych synagogach, a nie szeptem w nie należących do was domach. Nazywaliście nasz kraj "rajem żydowskim" i przyjeżdżaliście do niego zawsze, gdy gdzie indziej podpalano strzechy nad waszymi głowami i stosy pod waszymi stopami. Gdy wszędzie indziej traktowano was jak źródło wszelkiego zła, tu byliście, jako część narodu, pod opieką naszych władców. Tu prawo chroniło waszą wiarę, waszą kulturę i waszą tradycję, tu nie kazano wam przechodzić pod karą śmierci na naszą wiarę. I nigdy nie odmówiliśmy wam ani gościny, ani chleba. Kiedy przychodziły na nas złe czasy, to przychodziły na wszystkich, kiedy nasz kraj kwitł, korzystaliśmy wszyscy. Musieliście uciekać z Hiszpanii, musieliście uciekać z Anglii, Włosi, Niemcy, Francuzi licytowali się w okazywanym wam bestialstwie. Ale IM wybaczyliście- wybaczyliście utratę ziemi, na której żyliście przez pokolenia, wybaczyliście nieustanne grabieże, które pozbawiały te pokolenia dorobku życia, i wybaczyliście masakry, w czasie których te pokolenia spływały krwią, a ci którzy przeżyli, w rozpaczy i strachu tułali się po całej, wrogiej wam, Europie. W końcu, wcześniej czy później, trafialiście do nas- i było was wielu. Tak wielu, że kiedy austriacki szaleniec rozpętał na tej ziemi piekło, jakiego świat nigdy wcześniej nie widział, uznał, że najtaniej wyjdzie mordować was tutaj, gdzie liczbą sześciu milionów stanowiliście 1/6 całego narodu- nigdzie na świecie ta proporcja nie była tak duża. I zaczął was zabijać- okrutnie, bez litości i wahania. Ale zabijał także nas- okrutnie, bez litości i wahania. Ale jeśli was zabijał z powodu swego szaleństwa, nas zabijał także za przeciwstawianie się temu szaleństwu- to nasze rodziny były natychmiast, bez sądu i w całości, mordowane za ukrywanie waszych rodzin. Zginęły tysiące dzieci, kobiet i mężczyzn, ludzie, którzy wiedzieli, co jest ważne, a co tylko się takim wydaje. I dzięki takim ludziom tysiące z was- dzieci, kobiet i mężczyzn- przeżyło to krwawe szaleństwo, by dać początek nowemu narodowi. I ten nowy naród wybaczył potomkom pomocników austriackiego szaleńca. A czego doczekaliśmy się my? "Polskie obozy zagłady", Jedwabne, "Pokłosie"- tylko w taki sposób zapisaliśmy się w waszej zbiorowej pamięci? Tylko na to zasłużyliśmy po pięciu wiekach udzielania wam schronienia w czasach, gdy wszyscy wokół chcieli tylko waszej śmierci? Czy tyle jest dla was warta krew tych tysięcy rodzin, które zapłaciły życiem za to, by powiedzenie " kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat" nigdy nie straciło na aktualności? Nigdy nie liczyliśmy na wdzięczność za te wspólne wieki, kiedy los, historia czy Bóg połączyły nasze losy, ale czy nie zasłużyliśmy chociaż na słowo prawdy? Na głos z waszych ust, który głośno, publicznie powiedziałby: TO NIE ONI !!! To nie oni stoją za śmiercią naszych ojców i matek, TO NIE ONI mierzyli nasze czaszki, by móc uznać nas za zwierzęta, I TO NIE ONI chcieli zetrzeć nas z powierzchni ziemi. Czy to naprawdę tak wielkie oczekiwania ze strony narodu, z którym dzieliliście swe istnienie przez niezliczone pokolenia na wspólnej ziemi- te kilka słów prawdy i obrony?
  • HEIL TVN, CZYLI IMPERIUM KONTRATAKUJE.

    W: Polityka
    To jest tak grubymi nićmi szyte, że aż materię rozsadza. "Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą"- Józek Goebbels. To znaczy nie sądzę, by kłamstwem był sam reportaż ani to, że takie przygłupy istnieją, na kilkadziesiąt milionów mieszkańców nawet statystycznie przypada kilka tysięcy skończonych dekli, którzy są gotowi wznosić okrzyki "Za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" nie widząc w tym żadnej sprzeczności- ale nie o tych debili mi chodzi, tylko o ich przywódców, bo żeby zostać przywódcą stada kretynów trzeba mieć jednak kilka współpracujących ze sobą szarych komórek, chociażby po to, by zużyty papier toaletowy wrzucać do kibla, a nie do własnej gęby, a taki poziom "inteligencji" już wystarcza do tego, by wiedzieć, że Hitler i Polska mają się do siebie jak rzeźnik i owieczka. Ci przywódcy więc już z daleka pachną służbami. Czyimi? Bez znaczenia. I te ze wschodu, i te z zachodu Europy są równie mocno zainteresowane tym, żeby takie rzeczy się w Polsce działy, pewnie jeszcze nie raz, i nie dwa pojawią się takie "kwiatki", na razie jeszcze troskliwie hodowane i czekające cierpliwie na swoją kolej. I nie mogło się obejść bez współpracy "naszych" służb, bo ktoś musiał nad tym dziadowstwem przez długie lata rozciągać parasol ochronny pilnując, by żadna krzywda ich nie spotkała do czasu, aż będą potrzebni- tylko tym jestem sobie w stanie wytłumaczyć fakt, że przez lata idioci ze swastykami mogli bez przeszkód istnieć w polskiej przestrzeni publicznej. A potrzebni okazali się właśnie teraz, kiedy dokonało się przesilenie w rządzie, do władzy doszli "nowi" ludzie, o których już się mówi, że mogą i powinni "ocieplić" wizerunek Polski w Europie, a "groźba" zastosowania artykułu 7 zaczęła tracić na sile z powodu niewielkich szans na przegłosowanie sankcji- klasyczne zmiękczanie przeciwnika mające mu wybić z rąk argumenty i poparcie społeczeństwa po to, by w trakcie rozmów został "goły i wesoły". I w tej atmosferze dziś Czaputowicz spotka się z Timmermansem. Już teraz zresztą widać, kto w tych rozmowach będzie petentem, bo spotkanie na lotnisku, motywowane tym, że Timmermans "nie ma czasu", wygląda jak zwykłe wezwanie na dywanik, takie łaskawe "mam dla was pięć minut czasu między WAŻNIEJSZYMI sprawami, więc się streszczajcie z tym wyrażaniem zgody na wszystko, czego od was zażądamy".
    Ale tu "kłania się" brak przeprowadzenia czystek w resortach siłowych, sądach i prokuraturach po objęciu władzy przez PiS dwa lata temu, spowodowane, jak sądzę, chęcią "grania teczkami"- to się teraz mści. I gdyby mściło się tylko na "graczach", to pies z nimi tańcował, ale po plecach za tą "zabawę" znowu dostaniemy my wszyscy, bo mogę się założyć o każde pieniądze, że od dziś ten reportaż będzie ilustracją KAŻDEGO materiału o praworządności w Polsce emitowanego w zachodnich stacjach telewizyjnych, z odpowiednim komentarzem.
    Oglądając ten reportaż zauważyłem coś ciekawego- film ukazuje "obchody" 128 rocznicy urodzin Hitlera, a więc "impreza" miała najprawdopodobniej miejsce 20 kwietnia 2017 roku, na długo nawet przed Marszem Niepodległości, na którym wywieszono hasła, które tak "zbulwersowały" ogólnoświatową lewicę. Dlaczego więc czekano na emisję NIEMAL ROK? Czyżby był to zamówiony wcześniej "gotowiec"? Dlaczego TVN nie złożył WCZEŚNIEJ zawiadomienia do prokuratury, dysponując tak jednoznacznym materiałem wskazującym na łamanie prawa- czy nie mają takiego obowiązku? I czemu nie użyto tego wcześniej?? Przecież można to było doskonale wykorzystać propagandowo w czasie walki o ustawy dotyczące KRS i SN, jako argument, że w Polsce hitleryzm rośnie w siłę, a władza, zamiast walczyć z nazistami, likwiduje "niezależność sądów", które mogłyby tych nazistów powstrzymać. I to byłby argument o wiele lepiej trafiający do "zwykłego zjadacza mediów" na zachodzie, niż jakieś "upolitycznienie" sądów, które zwykłych ludzi ani ziębi, ani grzeje.
    (CD. NIŻEJ).
  • BEZ PÓŁ LITRA NIE RAZBIERIOSZ, CZYLI O TYM, CO SIĘ DZIEJE, CO SIĘ NIE DZIEJE, A CO SIĘ BYĆ MOŻE DZIEJE... ALBO I...

    W: Polityka
    Jarosław wielkim graczem jest. Temu nikt zaprzeczyć nie może, jednakże... Nawet największym graczom zdarzają się potknięcia, i to tym większe, im większym graczem się jest, bo wtedy stawką nie są dwie dychy w drobnej monecie, ale cała pula. Raz się wystarczy pomylić, chociażby i pod koniec nadzwyczaj udanej rozgrywki, i cały stos żetonów, który dotychczas cieszył oko swoją wielkością, nagle zmienia się w kilka kolorowych krążków ledwo wystarczających na to, by parkingowemu zapłacić, a królewski poker, tak starannie dobierany przez długie godziny licytowania i blefowania, nagle przeobraża się w parę dziesiątek co najwyżej, wstydliwie zakrywających gołe przyrodzenia. I to właśnie, moim zdaniem, ma teraz miejsce. Może się mylę, może złe wnioski wyciągam, a może umysł mój zbyt miałki jest na to, by knowania Naczelnika przejrzeć, ale tak to właśnie widzę, i tak długo, jak długo nie pojawią się sygnały, że jest inaczej, zdania nie zmienię, chociaż błąka mi się w zakamarkach skołowanego łba hipoteza, którą pozwolę sobie przedstawić trochę później, a która, jeśli jest chociaż w części prawdziwa, to świadczyć może o tym, że Machiavelli może Kaczyńskiemu co najwyżej buty czyścić, a my wszyscy, całe trzydzieści kilka milionów ludków, razem z ziemią między Bugiem a Odrą leżącą, pionkami jeno jesteśmy na planszy, na której Naczelnik prowadzi grę, jakiej tu nikt od baaardzo dawna nie prowadził.
    Ale po kolei. Wybaczcie, Szanowni, że będę opisywał rzeczy, które wszyscy znamy, ale tak mi się łatwiej pisze, więc pozwolę sobie czas Wasz zajmować. Więc kiedy, moim zdaniem, Kaczyński potknął się w swym biegu po ostateczne zwycięstwo? Kiedy prezydent zawetował ustawy o KRS i SN, ustawy tak ważne, że bez ich wprowadzenia w życie nie można było nawet marzyć o dalszych zmianach, i które trzeba wprowadzić za wszelką cenę- a ta okazała się bardzo wysoka. Co za tym stało, i jakie były wetowania powody, to raczej się nie dowiemy, jednak uważam, iż jedną z kluczowych przyczyn była nadmierna pycha Kaczyńskiego, któremu wychodziło wszystko, i traktowanie Dudy, człowieka, jak by nie patrzeć inteligentnego i ambitnego, "per noga"- podrażniony na godności Duda zaczął dawać posłuch ludziom, którzy wiedzieli, jak do obrażonego "Adriana" podejść, i jak go z Kaczyńskim skonfliktować- a wystarczy raz się pokłócić, by zepsuły się najlepsze nawet stosunki, i zaczęły animozje. A animozje, jak już raz się zaczną, błyskawicznie przeradzają się w złość. Zezłoszczony Duda, gdy raz się odważył przeciwstawić Kaczyńskiemu, poczuł moc i przeczołgał go potem bezlitośnie, zmuszając do czterokrotnych, bodajże, osobistych wizyt na swoim terenie, w czasie których "osiągano porozumienie"- rzecz dotychczas nie do pomyślenia. Kaczyński stracił króla.
    Pierwszym efektem owego porozumienia było uwalenie Szydło- krok tak niespodziewany, że nawet "eksperci" z TVPałacowej wyglądali tak, jakby im kto w buty narobił. Nawet oni nie wiedzieli, jak to mają wytłumaczyć zaszokowanemu społeczeństwu, które spodziewało się, że rekonstrukcja dotknie, co najwyżej, Waszczykowskiego i Radziwiłła, za całokształt, i może Szyszki, w imię uspokojenia eko-fanatyków. Tymczasem spadła głowa popularnej pani premier- Kaczyński stracił damę, w zamian dostając Czarnego Piotrusia z zupełnie innej talii, i z zupełnie innej gry.
    (CD. NIŻEJ)
  • JAK DONOSI "DAILY MAIL", CZYLI O TYM, JAK FASZYŚCI BRUKSELĘ ZDEMOLOWALI.

    W: Polityka
    "Jak donosi "Daily Mail", neofaszystowskie siły policyjne w Brukseli, wyposażone w ksenofobiczne pałki, rasistowski gaz łzawiący, i nacjonalistyczne armatki wodne, zaatakowały niewinnych marokańskich kibiców, oddających się na ulicach stolicy Belgii swoim uświęconym wielowiekową tradycją rozrywkom. Po tym, jak skandując islamofobiczne i antymuzułmańskie hasła w rodzaju :"Proszę zachować spokój" i "Proszę rozejść się do domów", sugerujące niedwuznacznie, że, zdaniem policjantów (w większości białych supremistów), marokańczycy nie potrafią się odpowiednio zachować, i w ogóle nie ma dla nich miejsca na brukselskich ulicach, policja zaatakowała. Z nieopisanym wręcz sadyzmem, nie mając żadnych skrupułów, zdziczali funkcjonariusze nacjonalistycznego reżymu zaczęli znęcać się nad allachowi duszę winnymi miłośnikami piłki nożnej. W wyniku tej brutalnej interwencji spłonęły liczne samochody i kosze na śmieci, podpalone policyjnymi racami, bezlitośnie rzucanymi w tłum Marokańczyków, a dziesiątki witryn sklepowych zostały wybite w wyniku trafienia faszystowskimi gumowymi kulami. Bilans ofiar tych ksenofobicznych ekscesów to: naruszenie nietykalności osobistej prawie obywateli unii europejskiej, obraza ich uczuć religijnych i prawa do odmienności kulturalnej, oraz straty materialne liczone w setkach tysięcy, jeśli nie milionach euro. Rannych zostało też 22 policjantów, którzy masowo zaplątywali się we własne sznurówki, i upadając rozbijali sobie głowy o kostkę brukową wyrwaną z ulic przez pędzące bez zachowania najmniejszych nawet środków ostrożności wozy policyjne. Najwyższe czynniki polityczne unii europejskiej zapowiedziały, że przeprowadzone zostanie skrupulatne śledztwo, a sfanatyzowani biali policjanci zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Przewiduje się też wielomilionowe odszkodowania dla zaatakowanych w tak nieludzki sposób kibiców, którzy zostali już objęci opieką psychologów."
  • ZA CZYM KOLEJKA TA STOI, CZYLI O TYM, ŻE NIE MA TAKICH PIENIĘDZY, KTÓRYCH NIE DA SIĘ ROZDAĆ.

    W: Polityka
    - PRECZ Z KOMUNĄ, PRECZ Z KOMUNĄ !!!
    - PARYSKĄ !!!
    - WYKLĘTY POWSTAŃ LUDU ZIEMI... !!!
    - I IDŹ W CHOLERĘ, JAK JUŻ POWSTANIESZ !!!
    - NAM, NAM TERAZ DAJCIE !!!
    - PO JAJACH CHYBA !!!
    - GDZIE JEST MINISTER, JA SIĘ PYTAM !!!
    - NA PREMIERZE, W TEATRZE !!!
    - Dzień dobry, panie profesorze, i pan tutaj?
    - Dzień dobry, panie doktorze, no jak pan widzi. Nie mogłem przegapić takiej okazji, żeby nie zobaczyć społeczeństwa obywatelskiego w jego najlepszym wydaniu- kto wie, może zaowocuje to jakąś pracą naukową? A pana co tu sprowadza?
    - Jestem tu służbowo, panie profesorze- kolektyw zadecydował, że IPN powinien mieć tu swego obserwatora, na wypadek, gdyby doszło do jakichś historycznych wydarzeń.
    - Bardzo przewidująco...Czy może mnie pan oświecić i wyjaśnić, kim są ci państwo przed nami, tak energicznie manifestujący swoje poglądy?
    - Ależ z prawdziwą przyjemnością, panie profesorze, chociaż nie będzie to bynajmniej łatwe- sytuacja, jak pan zapewne zauważył, jest nadzwyczaj płynna. Ale po kolei- ta liczna grupa potężnie zbudowanych mężczyzn w kaskach, z trzonkami od kilofów to...
    - KAJ SIĘ PCHOSZ, GOROLU ZATRACONY ???!!!
    - Górnicy, jak sie domyślam?
    - Słusznie się pan domyśla, panie profesorze, bardzo słusznie.
    - A ci państwo w okularach, wywijający ekierkami i cyrklami?
    - ZWIAZEK NAUCZYCIELSTWA POLSKIEGO PRZYPOMINA- TAKIE BĘDĄ RZECZYPOSPOLITE, JAKIE ICH MŁODZIEŻY CHOWANIE !!!
    - SRANIE W BANIE, BELFRY ZAKICHANE !!!
    - Aha, tu już wszystko jasne...A kim są adwersarze nauczycieli, szanowny panie doktorze?
    - NIC TAK LUDU NIE WYCHOWA, JAK PAŁOWANIE PO GŁOWACH !!!
    - POWIEDZIEĆ WAM, GDZIE SOBIE MOŻECIE TE PAŁY...???!!!
    - Służby mundurowe, panie profesorze...
    - Rozumiem, rozumiem... A ich przeciwnicy to...?
    - NIE STALIŚCIE TU, TOWARZYSZE !!!
    - ZA TO WY STOICIE TAM, GDZIE KIEDYŚ STAŁO ZOMO !!!
    - Komuniści? Oni też przyszli?
    - Jak wszyscy, to wszyscy, panie profesorze.
    - No dobrze, panie doktorze, i wszyscy ci ludzie przyszli po podwyżki?
    - Ależ skąd, panie profesorze, nie po podwyżki (te postulaty są, oczywiście, na samym końcu, drobnym drukiem), ale żeby okazać troskę o obywateli, o rodaków naszych kochanych, i o dobro wspólne, jakkolwiek by nie było pojmowane.
    - Rozumiem... To znaczy nie, nie rozumiem. Jeśli wszyscy przyszli tu powodowani troską o ogół, o to wspólne dobro, to skąd te emocje? Skąd te nerwy? Przecież oni , jeszcze trochę, i sobie do gardeł skoczą, tu się zaraz krew poleje..
    - Bo nie wiadomo, czy dla wszystkich wystarczy. Rząd co prawda mówi, że mu przybywa, ale kto wie, co będzie za rok lub dwa? Plany są ambitne, a budżet nie z gumy, więc kto pierwszy, ten lepszy. Na razie prowadzą medycy- wykazali się najlepszym refleksem.
    - A czy mógłby pan mi wyjaśnić, jakie działania, według tu obecnych, muszą zostać podjęte, by dobro wspólne powiększyć?
    - Już wyjaśniam- górnicy chcą restrukturyzacji kopalń w celu podniesienia ich rentowności, aby polski węgiel, nasze czarne złoto, ogrzewał polskie domy, zapewniając im gorącą atmosferę, 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, dwanaście miesięcy w roku, na pohybel Gazpromowi...
    - I do tego potrzebne jest dofinansowanie z dobra wspólnego?
    - Jak najbardziej.
    - A nauczyciele?
    - Nauczyciele walczą o o jak najwyższy poziom edukacji, oczywiście, wykazując ogromną troskę o naszych milusińskich, będących, jak pan zapewne wie, przyszłością narodu.
    - Jasne, tu też bez dobra wspólnego ani rusz, jak rozumiem... Mundurowi?
    - Bezpieczeństwo publiczne, oczywiście. Pałki, kamery, szmery, bajery- to wszystko kosztuje, ale przecież na bezpieczeństwie obywateli nie ma co oszczędzać, prawda? W końcu sami sobie, bez czułej troski funkcjonariuszy, zaglądajacych przez ramię, nie poradzą, będą jak pijane dzieci we mgle. Więc są i oni, pełni zapału i energii w paralizatorach.
    - I dzięki temu dobro wspólne będzie bezpieczne, jak nigdy dotąd, tak?
    - Trafił pan w samo sedno, panie profesorze.
    - Czy powinienem pytać, co robią tu komuniści?
    - Jeżeli lubi pan ryzyko...
    (C.D. NIŻEJ)
  • PAN SAMOCHODZIK I ELEKTRYCJUSZE, CZYLI KOREAŃSKA MOWA DO POLSKIEGO LUDU.

    W: Polityka
    "PLAN ROZWOJU ELEKTROMOBILNOŚCI"- TAK TO SIĘ NAZYWA, PRAWDA? Miały być miliony NASZYCH samochodów elektrycznych na drogach, miały być rozwijane NASZE technologie w oparciu o NASZĄ, również rozwijaną, innowacyjność, miały być możliwości rozwoju dla NASZYCH techników i inżynierów, którzy nie musieliby wyjeżdżać za granicę, bo tu, w Polsce, mogliby tworzyć NASZĄ myśl technologiczną, no i miały być miejsca pracy dla NASZYCH pracowników, że o podatkach wpływających do NASZEGO budżetu nie wspomnę- no, NASZ interes miał być na wierzchu, że się tak wyrażę...
    Tymczasem mamy...Hmm...Mamy LG Chem. Nasz? Bynajmniej. A czyj? A koreański. I co ten koreański LG Chem będzie robił w Polsce? A baterie do samochodów elektrycznych. NASZYCH. Docelowo sto tysięcy rocznie. A gdzie będzie ten LG Chem te baterie produkował? A pod Wrocławiem- dokładnie w specjalnej strefie ekonomicznej, które to strefy mają taką fajną cechę, że działające tam firmy podatków nie płacą- przynajmniej nie do NASZEGO budżetu. Więc czy może chociaż technologie jakieś z tego pozyskamy? Śmiem wątpić- nie po to koreańczycy wydali na badania grube dziesiątki milionów dolarów, by teraz z wyników tych badań robić komuś prezenty. Hmm, więc może nasi inżynierowie i technicy skorzystają? Tu też mam poważne wątpliwości- gdybym był w posiadaniu drogiej i dochodowej technologii, która kosztowała mnie masę pieniędzy, to ostatnią rzeczą, jaką bym zrobił, byłoby dopuszczenie do niej obcych inżynierów i techników. Jestem więcej niż pewien, że po halach montażowych nowej fabryki w charakterze szefów będą chodzić niewysocy, uśmiechnięci, grzeczni, i bardzo koreańscy inżynierowie, nadzorujący pracę NASZYCH robotników...Hmm, naszych? Na pewno NASZYCH? W końcu fabryka ma działać pod Wrocławiem, a tam już słychać głosy, że dobrze by było, gdyby urzędnicy miejscy zaczęli się uczyć ukraińskiego...
    Jakie konsekwencje, według mnie, może za sobą pociągnąć taka realizacja "Planu Rozwoju Elektromobilności"? Po pierwsze- NASZE samochody (jeśli ruszy ich produkcja), będą miały koreańskie "serce", czyli najważniejszą, a co za tym idzie, najdroższą część, co sprawi, że większa część zysków z ich sprzedaży będzie wpływać do koreańskiej kieszeni. Po drugie- rozwój tego typu technologii w Polsce nie będzie wspierany przez NASZ rząd, bo z tego, co się orientuję, podobne umowy zawierają zazwyczaj punkty mówiące o tym, że strony je zawierające nie będą sobie robić wbrew, a wspieranie rozwoju NASZEJ myśli technologicznej na polu baterii litowo- jonowych byłoby jak najbardziej wbrew interesom LG Chem- tymczasem w Polsce nie ma jeszcze prywatnego przemysłu motoryzacyjnego z pieniędzmi pozwalającymi na prowadzenie koniecznych badań i ewentualne wdrożenie produkcji. Państwowego zresztą też nie ma. Po trzecie- wielu ludzi poczuje się zrobionych w balona. I nie chodzi tu tylko o takich zewnętrznych obserwatorów, jak ja, ale o tych, którzy liczyli, że po tak medialnie nagłaśnianych planach wreszcie zacznie się tworzenie czegoś na kształt przedwojennego Centralnego Okręgu Przemysłowego, gdzie w oparciu o NASZE surowce, NASZE technologie, i NASZYCH inżynierów i pracowników będą powstawały NASZE produkty napędzające NASZĄ gospodarkę... A tymczasem... Tymczasem zanosi się na to, że powstanie kolejna, nieopodatkowana, montownia, zatrudniająca do tego dwa i pół tysiąca ukraińców...
    Więc co będzie NASZE w tym układzie? Obawiam się, że to, co zawsze, czyli interes na wierzchu- NASZ. Tyle, że goły...