• Podróże małe i duże, czyli wszystko to, co przywozimy z wojaży naszych :)

    W: Hydepark
    Dział ”Turystyka” został wciągnięty do Hydeparku, cóż, zdarza się ;) ale mniejsza z tym...

    Tematów podobnych było już zapewne wiele - najwyżej będzie kolejny :P Ładnych kilka tygodni temu naszła mnie myśl, potem przez kilka ładnych tygodni jakoś się nie składało - teraz myśl stała się słowem, a słowo ciałem się stało ;)

    Świat w dzisiejszych czasach zdecydowanie się zmniejszył - ale jednak w dalszym ciągu pozostaje taki duży... Tak wiele jest na nim miejsc do zobaczenia, do spróbowania, do zakochania ;) Tak, tak, zgadza się - odpowiadając na ”zapotrzebowanie” jakie kilkukrotnie przewinęło się w moim temacie o Polsce - niniejszy temat będzie dotyczył pobytów gdzieś poza granicami naszego pięknego kraju :)

    Chciałbym przywołać do forumowego życia materiały jakie skrywają karty (Waszych) albumów fotograficznych, fanty (Wasze) ukryte w przepastnych szufladach, skrzyniach czy pudłach, cokolwiek ukrytego w przestrzeni (Waszych) pamięci masowych ;) Wspomnienia utrwalone w taki czy inny sposób - ale także bardzo mile będzie widziane słowo opisujące dane przeżycie... Co mam tu na myśli? Praktycznie wszystko co mogliśmy ujrzeć podczas zagranicznych wojaży. Oczywiście okoliczności przyrody prym wieść będą nad dziełami rąk ludzkich (ale to tylko moja preferencja ;)), jednak nie ma w tym temacie ograniczeń. Urokliwe miasteczka, fantazyjne potrawy, lokalna specyfika czyli inaczej rzecz ujmując: koloryt. Każdy moment... bo w tej danej chwili wszystko może zapaść w pamięć: drzewa jakie w Polsce nie rosną, stare miasto w bardzo starym miasteczku, gra kolorów jaką wykorzystuje słońce podczas swoich wschodów i zachodów, powierzchnia morza przecinana przez bawiące się delfiny, ruiny zamków będące świadkiem czasów które już za nami... Długo można by wymieniać, ale w tych kategoriach na pewno nie mieści się widok na hotelowy basen z barem all-inclusive :P

    A zatem... podzielcie się swoim bogactwem, bogactwem które na tym wielkim świecie znaleźliście, nie bądźcie sobkami! ;) Może dzięki temu ktoś zostanie natchniony, ktoś nabierze odwagi i wyruszy w podróż dalszą niż nad Bałtyk czy w Tatry? Kto wie, przecież wszystko jest możliwe... czasem wystarcza nawet drobny impuls i już ;) Prośba jedna pozostaje niezmienna: nie umieszczajcie, choćby nie wiem jak piękne by one nie były, materiałów znalezionych w internecie, bo nie to jest celem tego tematu aby gromadzić w jednym miejscu fotografie/grafiki wyszperane w sieci, ale tylko to czego jesteście autorami, bo mieliście sposobność to widzieć i przeżyć osobiście.

    To tyle tytułem wstępniaka... plus słowo zachęty: śmiało, nie lękajcie się i dodawajcie coś od siebie! :)
  • Różne różności, cuda-wianki i śliwki na sośnie...

    W: Hydepark
    Temat mówi sam za siebie. Dlatego nie będę się rozpisywał we wstępniaku, bo i po co? ;) Wypada się skompresować aby nie rozlewać się tekstowo (niemalże jak rzeki niektóre w naszym pięknym kraju czynią to rok do roku i co roku mamy powódź stulecia :P) i z racji tego przechodzę do meritum.

    Jaki jest cel tego tematu? Celu generalnie brak, zabawność się liczy ;) Co bym chciał zdziałać poprzez ten temat? Nie wiem, być może niektórym osobom - jeśli tu zajrzą - podnieść HQ ;)

    Nie znalazłem poprzez wyszukiwarkę (swoją drogą, to ta wyszukiwarka działa... różnie, delikatnie mówiąc ;)) zbliżonego tematu, ale nawet jeśli istnieje gdzieś tam, to co z tego? :P Gotowiście? No to wio! Wsparcie jak zawsze mile widziane...

    Kalifornia, baza wojskowa. Sprawdzano tam na ile racjonalnie myśli wojak, który dowiaduje się że zaraz umrze... Zapakowano 10 żołnierzy do samolotu i ziuuuuuu... W górę! W połowie lotu zakomunikowano pasażerom, że za moment nastąpi koniec. Wzmocniono przekaz gwałtownym przechyłem maszyny. Przy okazji wręczono "królikom doświadczalnym" formularze ubezpieczeniowe z rozkazem wypełnienia ("jeśli nie wypełnicie, to rodziny nie dostaną odszkodowań") i co się okazało? Cóż... żołnierz, który wie że zaraz umrze, nie myśli tak racjonalnie jak ten który nie wie - tak "mądrze" stwierdzono analizując wspomniane druczki...

    Manchester, uniwersytet. Naukowcy sprawdzili czy możemy zjadać to co znajdziemy na ziemi (czyżby słynne "pięć minut nie leżało"?). W celach badawczych wyłożyli na glebę: kanapkę z dżemem, ciasto biszkoptowe, szynkę, gotowany makaron oraz suszone owoce. Co dowiedziono? Im coś krócej leży, tym lepiej! Dodając, że najlepiej zachowało się jedzenie zawierające dużo soli lub cukru... Łał!

    No dobra, coś lżejszego ;) W roku '1972 polska entomolog Irena Dworakowska nazwała nowy gatunek pluskwiaka - z racji braku lepszego konceptu - Dziwneono etcetera. Dodam jeszcze, że ów pluskwiak ma własny rodzaj w systematyce - Dziwneono. I to jeszcze nie koniec, bo w Australii żyje ponoć co najmniej dziesięć nieopisanych gatunków z tego rodzaju...

    Mark Knopfler (jak ktoś nie wie, to jest to gościu z zespołu Dire Straits) dorobił się "własnego" dinozaura. Na jego cześć jeden z tych wymarłych gadów zowie się: Masiakasaurus knopfleri.

    Ciąg dalszy nastąpi...
  • Polska. Ta obok, taka zwykła... Też piękna!

    W: Hydepark
    W tym temacie chciałbym poruszyć piękno jakie nas otacza a jakiego często nie zauważamy... Mam tu na myśli wszelakie widoki jaki przed naszymi oczami się rozpościerają podczas naszych krótszych jak i dłuższych spacerów/biegów. Jestem zdania, że w każdym niemalże miejscu można znaleźć coś co przykuło nasz wzrok... No ja tak przynajmniej mam ;) I dlatego podczas swoich wędrówek pieszych po okolicznościach przyrody uwieczniam jej takie zwykłe piękno za pomocą aparatu w telefonie - który to najnowszy nie jest a najlepszy to nigdy nie był :P ale zdjęcia robi w dalszym ciągu jeszcze nadające się do oglądania, a to najważniejsze - ja tam artystą nie jestem i na fotografowaniu się nie znam i przez to nie włóczę się po okolicznościach przyrody z jakąś "armatą" za mnóstwo tysięcy PLN-ów... Czasem wyjdzie krzywo, czasem rozmazane ale to dla mnie pewnego rodzaju pamiątka. Potem mogę będąc w tym samym miejscu ale inną porą (czy to roku czy to dnia) porównać sobie co się zmieniło... A niektóre miejsca zmieniają się już nieodwracalnie, bo jeżeli gdzieś zostanie wycięte jakieś drzewo co rosło w tym miejscu kilkanaście lat to krajobraz już będzie inny...

    Ot, moment utrwalony bo na żywo wszystko wygląda i jest bardziej... barwne :) W danym momencie wszystko może nam się spodobać: drzewo, układ chmur na niebie, kolory jakie maluje zachodzące słońce, gra cieni i refleksów w konarach drzew, niezmącona powierzchnia jeziora, biegnąca żwawo rzeka, pełen stoicyzmu kamień, ruiny będące świadkiem wzlotów i upadków... Długo można by wymieniać.

    A zatem... Jeśli macie w swoich zbiorach zdjęcia swoich okolic albo zdjęcia z wojaży po naszym pięknym kraju - podzielcie się, nie bądźcie sobkami! ;) Jedną miałbym prośbę - nie umieszczajcie, choćby nie wiem jak piękne one by nie były, zdjęć znalezionych w internecie, bo nie to jest celem tego wątku by gromadzić w jednym miejscu fotografie/grafiki wyszperane w internecie, ale to co przyciągnęło Wasz wzrok i co Wy sami uwieczniliście...

    Zaczynam od zdjęcia od którego się zaczęło... choć pra-przyczyna była zupełnie inna ;)

  • Szatanistyczne zespoły!

    W: Religia
    Ksiądz dr Przemysław Sawa, egzorcysta i dyrektor Diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji w Bielsku-Białej wydał ostatnio książkę "Zagrożenia duchowe. Podstawy chrześcijańskiej walki duchowej". Pośród wielu zagrożeń jakie tylko czyhają aby osłabić kondycję duchową wiernych są liczne zespoły i wykonawcy muzyczni... Jeśli zatem zdarzyło wam się słuchać w przeszłości bądź w dalszym ciągu słuchacie muzyki tychże twórców, wiedzcie że jesteście zagrożeni i być może nie obejdzie się bez interwencji duchowej! Strzeżcie się bo inaczej będziecie zgubieni...

    Kolejność niehierarchiczna, zachowano oczywiście pisownię oryginalną:
    - Rolling Stones
    - Black Sabbath
    - Sabbath Bloody Sabbath
    - Slayer
    - Pink Floyd
    - Led Zeppelin
    - Little Richard
    - Mercyful Fate
    - Deicide
    - Death SS
    - Madonna
    - Marilyn Manson
    - Dee Snider
    - Hall and Oates
    - Stevie Nyxa
    - RUN DMC
    - LL Cool J
    - Beastie Boys
    - Dortuary
    - Celtic Frost
    - Cannibal Corpse
    - Guns N' Ross
    - KISS
    - The Doors
    - Sex Pistols
    - Rock Voxens
    - Def Leopard
    - David Bowie
    - Van Halen
    - Jimi Hendrix
    - John Lennon
    - Mettalica
    - AC/DC
    - David Lee Roth
    - Michael Jackson
    - G. Brookes
    - Ozzle Osbourne
    - Megadeth
    - Psychic TV
    - Enigma
    - David Crossy
    - Natan Young
    - Graham Nash
    - Electric Light Orchestra
    - Alice Cooper
    - Paul McCartney
    - Whitesnake
    - Heart
    - Diamond Roxx
    - The Mentors
    - Poson
    - Stryjen
    - Nina Hagen
    - Ronnie James Dio
    - De Garmo and Hey
    - Amy Grant
    - The Dwarves
    - Depeche Mode
    - Frank Zappa
    - Heath Metal
    - Burzum
    - Black Swan
    - Bob Marley
    - Mick Jagger
    - Utopia
    - The Who
    - B. Springsen
    - Devo
    - Dead Kennedys
    - Frankie Goes to Hollywood
    - Jefferson Airplane
    - The Cue
    - Van Morrisin
    - KAT
    - Turbo
    - Vader
    - Destrayer
    - Christ Agony
    - Open Fire
    - Behemoth
    - Arch Enemy
    - Nightwish
    - Iron Maiden
    - Kreator
    - Dragonforce
    - Within Temptation
    - Cradle of Filth
    - Children of Boddom
    - COMA
    - Nirvana
    - Artrusis
    - Lowna Coil
    - Closterkiller
    - Hammerfail
    - DUO
    - Korn
    - Dimmu Borgir
    - The Beatles

    Uffff... Trochę tego jest. Sporo z tych zespołów znam, sporo słuchałem i obecnie też mi się zdarza od czasu do czasu niektórych posłuchać. Całe szczęście że na liście nie ma innych zespołów, których słucham - ksiądz doktor najwyraźniej do nich nie dotarł bo ani chybi znalazłyby się na jego liście. Bez wątpienia.

    Może macie jakieś propozycje dla księdza doktora aby ubogacić listę? ;)
  • Marnotrawstwo i rozpusta finansowa...

    W: Polityka
    Nie od dziś wiadomo, że ludzie będący u władzy lubią się pławić w luksusach... Niestety, czynią to za nasze, społeczeństwa pieniądze, zupełnie nie licząc się z kosztami a zasłaniając się tzw. prestiżem urzędu bądź innymi, niejasnymi przesłankami mającymi rzekomo przynieść oszczędności... A niektóre decyzję są po prostu głupie i skrajnie nieracjonalne - świadczą jedynie o rozpasaniu urzędników, którzy chyba zapomnieli jaką mają pełnić rolę wobec społeczeństwa.

    W tym temacie będę się starał w miarę regularnie przedstawiać różnego rodzaju decyzje i zachcianki rządzących niezależnie od szczebla sprawowanej władzy, zakresu wykonywanych obowiązków, itd... Przykładów niegospodarności jest zbyt wiele i co tu dużo mówić, liczę również na wsparcie użytkowników forum :)

  • Upadek czytelnictwa a wtórny analfabetyzm...

    W: Polityka
    Biblioteka Narodowa opublikowała kolejny raport dotyczący stanu czytelnictwa Polaków. Co z niego wynika? Ponad 60% w ogóle nie bierze książki do ręki, a zaledwie 11% przeczytało co najmniej 7 (słownie: siedem!) książek w ciągu roku. Dlaczego tak wielu naszych rodaków nie bierze książek do ręki i dlaczego tak niewielu je czyta?

    W zamierzchłych czasach (choćby obrzydzanego PRL-u) czytanie książek należało do "obowiązku" inteligenta lub kogoś kto chciał do miana inteligenta aspirować. Kto nie czytał książek, ten się nie orientował i niejako automatycznie "odpadał" w spotkaniach towarzyskich. Czy zjawisko nieczytania świadczy o końcu książki, triumfie tabloidów? Bez czytania stoczymy się prędzej czy później na dalekie pobocze intelektualne Europy - powszechny dostęp do internetu umożliwia zdobycie każdej informacji ale w jakiej formie są zawarte te wiadomości? Wystarczy spojrzeć na "newsy" aby się przekonać jak bardzo są one karłowate - zaczynają dominować schematy, uproszczenia, słówka zastępcze, emotikony, zalew angielszczyzny, zdarzają się nawet błędy gramatyczne i ortograficzne!

    Nie istnieje już Ossolineum, najstarsze polskie wydawnictwo, które przetrwało zabory i wojny światowe - jak można było dopuścić do agonii tego wydawnictwa? Czy wszystko można tłumaczyć tzw. niewidzialną ręką rynku? Czyżby zgodnie z prawem Kopernika, że wartościowa książka jest wypychana przez gorsze, nijakie pozycje? Sprywatyzowany PWN - praktycznie nie istnieje a jeszcze kilkanaście lat temu było to największe wydawnictwo naukowe w Rzeczypospolitej Polskiej. KiW - ledwie dyszy w wolnorynkowych realiach; PIW - również chyli się powoli ku upadkowi...

    Wspomniane na początku badania dotyczyły nie tylko literatury pięknej, faktu i rozrywkowej. Obejmowały całość lektur Polaków, w tym także publikacje specjalistyczne, zawodowe. Cóż to oznacza? Ni mniej, ni więcej jak to że specjaliści również nie czytają systematycznie albo nie czytają w ogóle książek ze swojej dziedziny. Wyniki tych badań są pośrednio świadectwem mizerii intelektualnej. Owszem, pojedyncze jednostki odnoszą sukcesy w sferze innowacyjności ale generalnie wypadamy blado...

    Nie zagraża nam wtórny analfabetyzm. Wtórny analfabetyzm stał się faktem. A polityka państwa pozostaje bez zmian... A przecież to książki wzbogacają nas jako ludzi, wyostrzają nam zmysły, pobudzają wyobraźnię. Niech bez znaczenia pozostanie to co czytamy - ale czytajmy ludzie, czytajmy! Nie popisujmy się jak niektórzy celebryci ignorancją czytelniczą, którzy otwarcie się przyznają, że "ja tylko kartkuję"...

    I pytanie na koniec: ile książek przeczytaliście w minionym miesiacu, kwartale, półroczu, roku? Znajdujecie na czytanie czas?
  • Religia na maturze - propozycje tematów.

    W: Religia
    Kościół rzymskokatolicki jest spragniony nowych przywilejów... Ostatnio przez kraj przetoczyła się wieść iż KRK chciałby aby nowym przedmiotem zdawanym na maturze była... religia. Jakież to przytoczone zostały argumenty? Choćby taki, że skoro można zdawać maturę z tańca, to dlaczego nie z religii? Argumentem za, według biskupa Mendyka, jest udział ~16000 młodych osób w ogólnopolskiej olimpiadzie teologicznej. Niejaki Piotr Tomasik wydał na świat myśl, że "egzamin maturalny z religii pozwoli w większym stopniu na kształtowanie w absolwentach szkół ponadgimnazjalnych integralnej wizji świata praz na pełniejsze ukazanie jednolitej linii wychowawczej Kościoła i państwowych instytucji edukacyjnych." Inny urzędnik KRK, Tadeusz Panuś, twierdzi że, matura to kwestia... uczciwości intelektualnej! Z kolei jakiś parlamentarzysta (całe szczęście że nazwisko mi wyleciało z głowy) ogłosił, że królową nauk nie jest matematyka ale teologia.

    Nie jestem zwolennikiem ani religii w szkole ani matury z niej. "Nauka religii" nie ma nic wspólnego ze zwykłą nauką, bo równie dobrze można by zdobywać wiedzę o świecie według baśni Andersena. Jednakże znając uległość polskich polityków wobec urzędników KRK, jest to całkiem możliwe... Proponuję zatem kilka tematów, które mogłyby się znaleźć na egzaminie dojrzałości:

    01) Przeczytaj notę biograficzną skromnego zakonnika redemptorysty z Torunia i wyjaśnij jego sukcesy.
    02) Marcial Maciel, założyciel Legionów Chrystusa, bliski przyjaciel Jana Pawła II - jego żywot, rodzina i pożycie seksualne.
    03) Sławoj Leszek Głódź, największy żołnierz Rzeczypospolitej Polskiej a wielcy herosi czasów antycznych. Wskaż różnice i podobieństwa.
    04) Droga skromności, ascezy i służby ludziom nakreślona i wykonywana przez polskich biskupów rzymskokatolickich.
    05) Ministranci w kościele a ministrowie w polskim rządzie. Wskaż różnice i podobieństwa pomiędzy charakterystykami partyjnych liderów i programami partii.
    06) Czy in vitro, aborcja oraz antykoncepcja są praktykami zbrodniczymi? Uzasadnij porównanie tych zabiegów do holokaustu lub hekatomby.
    07) Maryja, jej boskie macierzyństwo, wieczne dziewictwo, niepokalane poczęcie oraz wniebowzięcie z duszą i ciałem - charakterystyka kultu.
    08) Masturbacja i współżycie przedmałżeńskie według watykańskiej wykładni oraz praw natury.
    09) Capoeira, tai-chi, aikido oraz karate jako droga do kontaktu ze złymi duchami, demonami i diabłami.
    10) Podpisanie konkordatu pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Stolicą Apostolską w roku 1993 - wygrani oraz przegrani tego aktu.

    Jak widać, tematy są pół-żartem, pół-serio. Jeśli macie jakieś nowe propozycje - podawajcie! Wszak na egzaminie maturalnym z katodojrzałości kilkanaście czy kilkadziesiąt tematów nie wystarczy... Propozycje mogą być również "żartobliwe", mogą być również bardziej poważne... Liczę na waszą fantazję! XD
  • Romantyczno-marzycielska nowelka o M.

    W: Babskie sprawy
    Kłaniam się uniżenie...

    Historia która zostania tu opowiedziana... nie wiem czy się zdarzyła... mogła się zdarzyć... mogła się nie zdarzyć. Jest bardzo prawdopodobna, wszak wiele w dzisiejszych czasach samotnych serc, nieprawdaż? Realia w niej opisane są naszymi realiami, czas współczesny, zatem opowiadanie/nowelkę czas zacząć... Ciekawym bardzo cóż z tego wyniknie... I jak długo to potrwa... Wszystko zależy od weny, sytuacji życiowych jakie będą nas spotykać (bo nie wierzę, że nie będzie projekcji z codziennej rzeczywistości w tej opowieści ;)) i szeregu innych czynników zależnych i niezależnych od nas... Z założenia jest to koprodukcja, oczywiście czytający mogą być również współautorami, aby nie śmiecili tylko... Dziękujemy! Zatem, pora rozpocząć naszą opowiastkę...

    Przyszło lato. Przyszło jak zawsze szybciej, intensywniej niż wszyscy się spodziewali... Zima - jakże długa, jakże już doskwierająca... Sukienki i inne wiosenne stroje czekały i czekały w szafie, zaś M. czekała aby móc je włożyć na siebie, pobiegać na łące okraszonej kwieciem pachnącym w trakcie wiosennego deszczu, rozbudzić zmysły, poczynając od dotyku, pobudzonego kroplami deszczu poprzez oczy chłonące feerię kolorów po zapach oszołomiony wiosny tchnieniem...

    Wiosna jakby pojawiła się tylko na moment, lekko spóźniona, zajrzała nieśmiało tu i ówdzie i znikła nagle nie mówiąc ni słowa. Przyszło lato... M. zmęczona ciągłym zgiełkiem cywilizacyjnym postanowiła, że musi, nieważne co by się nie działo, że po prostu musi gdzieś wyjechać. Gdziekolwiek! Miotała się, dlaczego miałabym tu tkwić? Coś miałabym zrobić aby pokazać że nie musi? Jak pokazać, że czegoś mi brakuje? Czuła ciągle jakieś "ale"... Pytanie czym jest to "ale"? Jakieś według M. musiało być. Co i w jakim stopniu mi przeszkadza - zastanawiała się siedząc owinięta w koc, patrząc na płomienie kominka i sącząc swoje ulubione zielone wino - zazwyczaj wiedziałam czego chcę, czego potrzebuję, jakie są moje cele, w jaki sposób je osiągnąć - teraz zaś czuję, że nie wiem. Muszę znaleźć dystans do tego wszystkiego...

    Dużo wcześniej koleżanka z pracy, A., polecała jej pewien uroczy, przytulny pensjonacik wśród pięknych okoliczności przyrody na Pojezierzu Lubuskim, gdzie jeszcze pozostało kilka naprawdę dzikich ostępów.
    - Jedź! - zachęcała ją A. - Miejsce jest naprawdę urocze, wręcz magiczne bym powiedziała. Zmiana klimatu na pewno Ci posłuży. Oderwij się od tej metropolii, zapomnij o pracy, może znajdziesz ów cel, zdefiniujesz to "ale" o którym ciągle mówisz, gdy tylko się spotkamy poza pracą
    - Ja ciągle mówię o tym "ale", już nie przesadzaj! - zdawała się być oburzona M.
    - Wiem co mówię, niby jest tak jak zawsze podczas naszych spotkań razem z B. i L. ale czasem nagle przestaje się odzywać i tylko my w trzy trajkoczemy w najlepsze...
    - Może faktycznie masz rację...
    - Oczywiście, że mam - zdawała się triumfować A. - Zaraz zadzwonię do tego pensjonatu i zarezerwuję Ci piękny pokoik na calutki tydzień!
    - Tydzień!? Czy ty zwariowałaś?!
    - Nie zwariowałam, nie zwariowałam, tylko wiem co mówię i wiem co zrobię! A Ty już możesz zacząć się pakować - wszak przyszło lato! Pamiętasz, jak mówiłaś, że nie możesz się doczekać wiosny? Jak to będzie wspaniale znów założyć te sukienki? I co? Wiosna minęła i jakoś zapomniałaś!
    - Rzeczywiście, ale sama wiesz, praca, te ciągłe spotkania biznesowe, nowy kontrakt przed nami... - próbowała się jeszcze bronić M.
    - Nie udawaj, kto jak kto ale Ty już dobrze wiesz, że klient otrzymał kompletną ofertę i ma skontaktować się z szefostwem dopiero za dwa tygodnie - sama wpisałaś mi tę datę do kalendarza... A teraz niby zapomniałaś...
    - Dobra, poddaję się, wygrałaś...
    - Wiedziałam, że dasz się przekonać! - zakrzyknęła z uśmiechem A. - Już do nich dzwonię!

    cdn...
  • Obawy i lęki. Ale także nadzieje i plany...

    W: Polityka
    Zastanawiałem się ostatnio jakie są i jakie mogą być nasze niepokoje i lęki, jeśli chodzi o naszą przyszłość, zarówną tą bliższą, widzianą z perspektywy kilku miesięcy czy kilku lat jak i tą dalszą która gdzieś tam może być za lat kilkanaście/kilkadziesiąt...

    Jedni obawiają się tego, że nie będą mieli za co jechać na wakacje do ciepłych krajów, inni odmienne problemy mają na horyzoncie kilku najbliższych miesięcy, jak na przykład sesja poprawkowa na studiach... Znaczna część obywateli naszego kraju, jeśli zalicza się do grona osób zatrudnionych, zastanawia się nad przyszłością w pracy: czy będzie, czy też nie będzie a jeśli będzie to czy będzie lepiej czy się pogorszy? Z kolei ci niezatrudnieni, zastanawiają się zapewne czy ich sytuacja się odmieni, czy nawet jeśli nie będzie możliwe zatrudnienie na dłuższy okres to choćby może gdzieś dorywczo? Długo można by wymieniać potencjalne problematyczne kwestie w krótszym czasie - tak samo jak i w dłuższym... Jedni myślą o zdrowiu swoim, czy będzie im dopisywać za kilkanaście lat, inni zaprzątają sobie głowę pytaniami o atrakcyjność dla płci przeciwnej, inni boją się nowotworów, inni przybrania na wadze, mężczyźni wyłysienia, kobiety cellulitu, rodzice o tym czy dobrze wychowają swoje dzieci, itd, itd... Sporo, sporo tych problemów jest - zarówno takich prywatnych, personalnych jak i tych związanych z relacjami w związku, w rodzinie, w sąsiedztwie, w skali krajowej a także globalnej.

    Ale aby ów temat nie był z kategorii "czarnowidztwa" pozwoliłem go sobie rozszerzyć również na nasze nadzieje jak i plany... Każdy z nas ma jakieś. Mniejsze. Większe. Bardziej prawdopodobne. Mniej prawdopodobne. Nie mówię tu o koncercie życzeń związanym z wygraną kilkunastu czy kilkudziesięciu milionów PLN-ów w Lotto, tylko o takich sprawach które chcielibyśmy osiągnąć, zdobyć, dla samego siebie jak i dla kogoś innego... I bez znaczenia jest tutaj czy ktoś planuje i przygotowuje się zawzięcie do zdobycia Korony Ziemi czy może chce objechać Polskę dookoła na rowerze w trakcie dwutygodniowego urlopu, itd. Dla jednego wyzwaniem jest osiągnąć taki a taki wynik w triathlonie a dla innego wyzwaniem będzie ułożenie puzzli z 15000 elementów przedstawiających piasek na Saharze (albo lodowiec na Antarktydzie - do wyboru ;)) Jedni ćwiczą i chcą podnieść tyle a tyle kilogramów a inni na odwrót - ćwiczą i ćwiczą aby zrzucić pewną ilość kilogramów ;)

    Ile osób, tyle zapewne będzie różnych stanowisk... Zapraszam zatem wszystkich do wyrażania swojego zdania, podzielcie się tym co was "boli", ale także pamiętajmy o tej jaśniejszej stronie życia czyli o założeniach które chcielibyśmy osiągnąć :) Wtrącajcie zatem swoje przysłowiowe trzy grosze... Aby zachęcić do dyskusji, ja mogę rzec, iż w perspektywie takiej bardziej odległej przyszłości to obawiam się niesamodzielności wynikającej ze "uroków" starszego wieku (jeśli dożyję :P), niedołęstwa, niepełnej sprawności... A plany? Hmmm... chciałbym odwiedzić jak najwięcej pięknych miejsc w naszym kraju. A wiele, wiele ich jest, od Bałtyku po Tatry, od Bugu po Odrę, od wyspy Wolin po Bieszczady, od Karkonoszy po jezioro Wiżajny...
  • Doświadczony czy prawiczek?

    W: Babskie sprawy
    W tym przypadku również, zanim założyłem temat, przejrzałem forum... Rezultaty wyszukiwania nie były wystarczające, bo głównie roiło się od ofert i propozycji, zatem dla ciekawości jak i jako kontrwątek dla istniejącego: http://forum.(...)2209349 założyłem temat jaki następuje... czyli jak podchodzą kobiety do prawiczków. Wszak pokutuje/powszechne jest poniekąd przekonanie, że dorosły mężczyzna, który nie współżył jeszcze z kobietą, to ofiara losu.

    Jak w przytoczonym powyżej wątku, można zadać pytanie, czy kobiety preferują prawiczków? W tym przypadku kobieta może odegrać rolę nauczycielki - a może raczej taką naukę należałoby zostawić "profesjonalistkom" jak to drzewiej bywało? Czy również wśród kobiet występuje owe zjawisko (takie samo jak u części mężczyzn) chęci bycia tą pierwszą, czy wiązać się z tym może jakiś fetysz - bo tak czy siak będzie jakoś pamiętał ten swój pierwszy raz? Czy może wręcz przeciwnie - kobiety poszukują mężczyzn z wysoką znajomością ars amandi bo niedoświadczony seksualne mężczyzna może być pełen kompleksów i nie będzie umiał pomóc kobiecie osiągnąć orgazmu? Niektóre kobiety przyznają, że doświadczeni mężczyźni ich nie interesują, a dojrzałym/dorosłym prawiczkom należy się szacunek gdyż tacy mężczyźni są bardziej delikatni... Niektóre kobiety lubią dominować - wówczas seks z takim mężczyzną jest dla nich nawet jeszcze bardziej podniecający.

    Nikt nie rodzi się ekspertem w sprawach l'amour physique, dostęp do seksu i treści pornograficznych stał się bardzo powszechny w dzisiejszych czasach, nawet reklamy proszków do prania zdają się ociekać erotyzmem i seksualnością... co może w pewien sposób wypaczać tę strefę człowieka. Z drugiej jednak strony, mamy raporty z których wynika, że dorosły prawiczek to nie jest jakiś wymarły gatunek... I ciekaw jestem, jak w tym wszystkim odnajdują się kobiety - zakładam, mam nadzieję, że opinii i zdań będzie wiele - i bardzo dobrze, żywa dyskusja to coś co ożywia forum! Zapraszam zatem, drogie panie, do wyrażania swojego zdania, swoich opinii i kto wie, może dzielenia się doświadczeniami?