• w temacie Wspomnienia, czyli w podróży...

    W: Hydepark
    Jeszcze przed obraniem właściwego kierunku naszej marszruty Karolina zaprowadziła mnie na molo gdyńskie, aby pokazać jak będzie przebiegała nasza wędrówka. Przyznaję się, że rozpościerał się prze de mną wspaniały widok na cała Zatokę Gdańską.
    Po zejściu z molo skierowaliśmy się w kierunku Bulwaru Nadmorskiego, poruszając się nim rzuciliśmy okiem na muzeum broni i uzbrojenia morskiego.
    Dokładnie tego nie oglądaliśmy, ponieważ zobligowani byliśmy czasem, Karolina powiedziała, żeby to wszystko dokładnie obejrzeć to i całego dnia jest za mało.
    Dalej poszliśmy skrajem Trójmiejskiego Parku Narodowego w stronę Sopotu, w czasie tego naszego spaceru czas nam szybko mijał, poznawaliśmy się wzajemnie opowiadając o sobie, co z kolei nie przeszkadzało nam w podziwianiu nadmorskich widoków.
    Nawet nie obejrzeliśmy się kiedy dochodziliśmy do samego Sopotu, spojrzeliśmy na zegarek i Karolina powiedziała, że jeśli zechcę to mam wybór pochodzić trochę po mieście i pooglądać jego atrakcje, albo tylko przejść przez miasto. Z tym tylko jak rozejrzymy się bardziej to będziemy musieli już wracać kolejką.
    Przyznam się, że byłem już trochę zmęczony tym marszem, jednak nie dawałem tego po sobie poznać. Gdy padła ta propozycja Karoliny, to chętnie z niej skorzystałem, podejrzewam że i Karolina była lekko zmęczona tym wypadem.
    W związku z tym zaproponowałem wizytę w jakiejś restauracji, wybór miejsca zostawiłem Karolinie.
    Po spożyciu obiadu i odpoczynku ruszyliśmy dalej zwiedzać atrakcje turystyczne, co prawda i tak wszystkiego nie zobaczylibyśmy, ale przynajmniej będę miał o nich jakieś mgliste pojęcie.
    W zasadzie tak jak w Gdyni skierowaliśmy się na jedną z najsłynniejszych atrakcji Sopotu molo.
    Z tego obiektu panorama przedstawiała się jeszcze ciekawiej, albo mi się wydawało, albo rzeczywiście w Sopocie było więcej turystów na molo.
    Po zejściu z molo jeszcze poszliśmy w stronę "Opery Leśnej", nie mieliśmy jednak szczęścia, ponieważ trwały przygotowania do jakiejś imprezy i nie była udostępniona .
    Przy takim układzie skierowaliśmy się do stacji kolejki miejskiej. Gdy już wysiedliśmy na właściwej stacji i czas się było rozstać ja podziękowałem Karolinie za tak ciekawie zorganizowany dzień, rzuciłem taka luźną propozycję, żeby w weekend Marka wyciągnąć na tego typu imprezę, rzuciliśmy los, kto jemu to zaproponuje.
    Wybór padł na Karolinę, umówiliśmy się, że powinna przekonać Marka że to jest jego inicjatywa z tego typu wypadem, a o terminie niech Marek mnie powiadomi. My z kolei będziemy w kontakcie telefonicznym ...
  • w temacie Wspomnienia, czyli w podróży...

    W: Hydepark
    Wyruszyliśmy w drogę, do wyboru dojazdu na miejsce mieliśmy dwie opcje: linie komunikacji autobusowej, albo kolejkę dojazdową.
    Zgodnie stwierdziliśmy że kolejką będzie szybciej, w związku z tym dotarliśmy do stacji i wsiedliśmy do nadjeżdżającego składu.
    Karolina z uśmiechem skwitowała naszą podróż:
    - Jak ja dawno nie jechałam kolejką.
    Uśmiechnąłem się tylko, bo przypomniał mi się pewien śmieszy epizod jeszcze z wojska. Mianowicie trafił się koleś co do wojska pierwszy raz w życiu jechał pociągiem, kiedy to usłyszałem to zacząłem się śmiać. On jednak ze spokojem wyjaśnił, do linii kolejowej miał dużą odległość, a do przystanku autobusowego tylko parę kroków, dla tego nie korzystał z kolei.
    Kiedy to opowiedziałem Karolinie ona również się z tego uśmiała.
    Do Gdyni dotarliśmy bez żadnych przygód, od razu skierowaliśmy się do portu gdzie cumowały nasze obiekty do zwiedzania.
    Na pierwszy rzut poszła Błyskawica, ponieważ akurat wchodziła na nią zorganizowana grupa zwiedzających, zaletą tego jest to, ze zawsze jest przy takiej grupie przewodnik i można od niego czegoś więcej dowiedzieć się o zwiedzanym obiekcie.
    Jeśli chodzi o mnie to dużo informacji posiadałem z opisów i publikacji o tych obiektach, bardzo ważnym dla mnie było skorygować moje wyobrażenia z rzeczywistością, poczuć pod nogami pokład tych obiektów.
    Muszę się przyznać, że moje wyobrażenia nie wiele się różniły od rzeczywistości, czyli można to zaliczyć do zalet.
    Zwiedzanie tych jednostek zajęło nam około dwóch godzin, Karolina pokazała mi jeszcze kilka atrakcji turystycznych Gdyni i ruszyliśmy na szlak, kierując się w stronę Sopotu.
  • w temacie klub szalonych

    W: Hydepark
    gwiazdkatoja75

    Misza oj tam , nie ma co myśleć na jak długo , tylko trza drapać ile wlezie :))
    Dobrze Ci to wychodzi , w sumie nawet zazdroszczę , bo nigdy nie miałam takiego daru :)
    Miłych spacerów , weny i pomysłów życzę ...przyjemnego dnia , pozdrawiam ;-)
    Witaj Gwiazdeczko :)))
    Z tym moim drapaniem, to powiem Tobie na ucho, nie dawno odkryłem ten talent, nawet nie tyle ja sam co inni. Przeczytali co nieśmiało drapnąłem i zachęcali do dalszego drapania :)))
    A ja poczułem że budzi się we mnie dzikie zwierzę, jednak obawiam się, że to leniwiec :)))
    Dziękuję za życzenia i wzajemnie :)))
    Ja również pozdrawiam Ciebie Gwiazdeczko :)))
  • w temacie KAWA czy HERBATA...?

    W: Hydepark
    madox66 Witam wszystkich, dobry żart tynfa wart jak mówi przysłowie a wracając do tematu, dzisiaj środa pogoda nadal przyjemna i nie wyglada na 17 października.Oby tak dalej.Pozdrowionka:))
    Cześć Maadox :)))
    U mnie z pogodą jest podobnie, tylko na drzewach widać już spore ubytki liści :)))
    Miłego popołudnia i wieczoru życzę :)))

    P,s.
    Dojeżdżając do stacji pociąg gwałtownie stanął,
    młoda dziewczyna szykująca się do wyjścia wpadła na księdza,
    speszona tłumaczy się:
    - Tak szybko stanął...
    Ksiądz z uśmiechem jej odpowiada :
    - Ależ skąd, to tylko klucze od plebanii ...
  • w temacie Wspomnienia, czyli w podróży...

    W: Hydepark
    Rano obudziłem się wypoczęty, przygotowałem się do naszego spotkania, zabrało mi to około godziny.
    Następnie wyszedłem na umówione miejsce w kawiarence, co prawda byłem jeszcze przed czasem, jednak zaskoczeniem dla mnie była obecność Karoliny.
    Musiałem mieć bardzo dziwną minę skoro moje zachowanie wywołało u niej wybuch śmiechu, po opanowaniu jego wyjaśniła :
    - Nie spóźniłeś się na spotkanie, tylko ja przyszłam wcześniej. Chciałam coś sprawdzić, a nie wiedziałam ile to zajmie mi czasu. Okazało się, że nie długo i nie opłacało mi się już wracać do domu.
    Uspokoiło mnie wyjaśnienie Karoliny, na stoliku pojawiła się kawa, w trakcie delektowania się nią zapoznawałem się z planami zagospodarowania czasu dzisiejszego dnia.
    Jak się okazało, że będzie maksymalnie wykorzystany ten czas.
    Jako początek naszej wyprawy to mamy się udać na stację kolejki miejskiej, aby dojechać do Gdyni.
    Co prawda mogliśmy do tego celu wykorzystać samochód, jednak w tym wypadku byłby tylko ograniczeniem.
    W Gdyni mieliśmy odwiedzić obowiązkowo dwa "muzea pływające" jedno to niszczyciel Błyskawica, a drugie to Dar Pomorza, ta propozycja bardzo mi się podobała.
    Następnie mieliśmy się pieszym szlakiem turystycznym udać do Sopotu, a wypad skończyć w Gdańsku.
    Wynikało, że mieliśmy napięty grafik, do tego dochodziły jeszcze atrakcje jakie były na szlaku naszej wędrówki.
    Po wypiciu kawy przystąpiliśmy do realizacji planów ...
  • w temacie KAWA czy HERBATA...?

    W: Hydepark
    madox66 Witam wszystkich, ślicznej pogody cd.podpalam trochę wieczorem bo gościmy u siebie wnuczke ale w dzień jest bardzo przyjemnie.Pozdrowionka:))
    Cześć Madox :))
    Tylko w takim razie jak jest taki gość to trzeba o niego dbać :))

    P.s.
    Chyba nie doczekamy lat, kiedy zniosą celibat ?
    - Mówi ksiądz do księdza...
    My nie ale może nasi synowie ....
  • w temacie klub szalonych

    W: Hydepark
    Witaj Gwiazdeczko :)))
    Nie wiem jak długo będzie trwała ta moja wena, jednak puki co zawsze co nieco drapnę :))
    Nie dawno wróciłem do domu :))
    Miłego popołudnia życzę :))
  • w temacie Wspomnienia, czyli w podróży...

    W: Hydepark
    Po powrocie z Helu do wieczora było jeszcze trochę czasu, pochodziłem po starówce Gdańskiej, dowiedziałem się w jakich godzinach można zwiedzać Dwór Artusa, zjadłem kolację i poszedłem trochę odpocząć.
    Następnego dnia z rana poszedłem do Marka, bardzo się z tego ucieszył, zrobił tajemniczą minę i powiedział że:
    - Czeka mnie niespodzianka.
    Nie chciał jednak uchylić nawet rąbka tajemnicy jaka i z czym związana, powiedział jedynie tyle:
    - Przekonasz się za dwie godziny.
    Nie wiem jak tyle wytrzymam, ale zaskoczył mnie informacją, że teraz pojedziemy do poru na zwiedzanie żaglowca, umówił się ze znajomym kapitanem, dodając:
    - Musimy się spieszyć, bo za półtorej godziny wychodzą w morze.
    To była jak dla mnie wielka niespodzianka, jednak Marek uśmiechał się nadal dodając, co oznaczało że nie jest to jeszcze ten "gwóźdź programu".
    Z pobieżnym poznaniem tego statku wyrobiliśmy się w ciągu godziny, kapitan żałował, że jest tak mało czasu twierdził:
    - Na dokładniejsze się rozejrzenie po statku potrzeba co najmniej pół dnia, a tyle nie było.
    Kiedy już wracaliśmy Marek spojrzał na zegarek upewnił się, że zdążymy do niego na spełnienie tej niespodzianki...
    W miarę zbliżania się do jego domu ogarniało Marka coraz większe podniecenie, w końcu nie wytrzymał i uchylił rąbka tajemnicy, powiedział:
    - Bardzo źle wyglądałoby z mojej strony, to nie wspominałem, ale mamy dzisiaj takie rodzinne święto, chciałem abyś na nim był obecny.
    Na co ja jemu odpowiedziałem:
    - Mogłeś jednak powiedzieć, to przygotowałbym się do tego, a tak trochę dziwnie się czuję, jak intruz.
    Zapytałem jeszcze, czy to ta twoja niespodzianka, według mnie to już druga. na co marek uśmiechnął się. To oznaczało jedno nie jest to właściwa niespodzianka na nią musiałem cierpliwie poczekać.
    Udało nam się wejść do domu na krótko przed czasem, ja zrobiłem przegląd swojego wyglądu i czekałem na dalszy rozwój sytuacji.
    Po woli zaczynali się schodzić pierwsi goście...
    W pewnej chwili otwierają się drzwi a w nich stoi Karolina, gdy na nią spojrzałem, miała również zaskoczoną minę jak ja.
    Wtedy do akcji wkroczył Marek i przedstawił nas sobie, po pierwszym skoku emocji Karolina odpowiedziała, że my się już znamy.
    To z kolei wprowadziło w stan osłupienia Marka, jednak wszystko szybko wróciło do normy, ja tylko zapytałem się żartem:
    - Masz jeszcze jakieś niespodzianki w zanadrzu?
    Uśmiech Marka mówił sam za siebie, że już się wyczerpał jego limit niespodzianek. Karolina usiadła obok mnie i rozpoczęliśmy rozmowę, w trakcie której wyjaśniła się tajemnica skąd możemy się znać.
    Bywając u Marka oglądaliśmy zdjęcia na których byłem ja i Karolina, z kolei Karolina była kuzynką ze strony żony Marka.
    Tak że nie znając się osobiście nasze sylwetki były nam znajome.
    Szczerze mówiąc Marek był bardzo zadowolony z tego obrotu sprawy, odpadło jemu wiele czynności związanych z zapoznaniem nas.
    Na tej imprezie czas nam minął szybko i miło, trzeba było się już pożegnać, przy rozstaniu przypomnieliśmy sobie wzajemnie z Karoliną o naszym jutrzejszym dniu...
  • w temacie Wspomnienia, czyli w podróży...

    W: Hydepark
    Rano obudziłem się wypoczęty i w dobrym nastroju, szybko przygotowałem się do wyjścia, jeszcze tylko zostało zjeść śniadanie i byłem gotowy.
    Zaraz po śniadaniu wyszedłem na umówione miejsce, do odpłynięcia statku było jeszcze sporo czasu, wykorzystałem go na wypicie kawy.
    W programie naszej wyprawy na Hel było jako pierwszy i ostatni punkt rejs statkiem, następnie Karolina zaplanowała odwiedzenie słynnego "fokarium" i ich karmienie.
    Nie daleko również znajduje się muzeum rybołówstwa, co prawda dawno temu odwiedzałem je, jednak niewiele z tego pamiętam.
    To było w pobieżnym planie, jak będzie realnie to dopiero okaże się na miejscu.
    Już jesteśmy na pokładzie statku i płyniemy, dzień jest wymarzony na rejs świeci słońce i jest bezwietrznie.
    Bardzo śmiesznie wygląda nasz statek gdy płynęliśmy przez port obok kolosów, w porównaniu z nimi to jak zwykła szalupa.
    Po wypłynięciu z portu minęliśmy jeszcze kilka statków stojących na redzie, większość pasażerów przebywała na górnym pokładzie.
    Początkowo i my też tam byliśmy, jednak uznaliśmy zgodnie, ze lepiej będzie kiedy skorzystamy z kawiarenki i udaliśmy się do niej, na kawę nie mieliśmy bardzo ochoty i nawet bezpieczniej było zamówić jakiś napój w butelce.
    Po około godzinnym rejsie przybyliśmy na miejsce, rzeczywiście fokarium mi się bardzo podobało.
    Ekspozycje muzealne również były godne uwagi, program naszego pobytu zrealizowaliśmy w całości, był to bardzo miło spędzony czas.
    Już na pokładzie wodolotu, bo na statek nie zdążyliśmy, dodatkowym powodem było to, że jeszcze nie pływałem wodolotem. zaletą tego rejsu jego szybkość.
    Gdy zapytałem ją o wrażenia z dzisiejszego dnia uznała że należałaby się ich powtórka,
    zgodnie ustaliliśmy, że jutrzejszy dzień odpada ponieważ Karolina i ja mieliśmy inne plany.
    W takim wypadku umówiliśmy się na piątek, bo dzisiaj jest środa.


  • w temacie klub szalonych

    W: Hydepark
    gwiazdkatoja75

    Witaj Misza :)
    No i co teraz ? Kelluś dała do zrozumienia , że nie wie czy na dłużej wróci ...i za kim my tu teraz ryczeć będziemy ??:))
    Póki będziesz zaglądał i ja zajrzę :))
    Miłego dnia życzę , bardzo przyjemnego nowego tygodnia :)
    Misza , cieszę się że znów wenę do pisania masz ...czasem zaglądam na Twój wątek :)Witaj Gwiazdeczko :)))
    Ja również się ucieszyłem jak zobaczyłem wczoraj wpis Kelo :-)
    Najważniejsze jedna że dała o sobie znać i napisała że ma dobre samopoczucie :)))
    Co do weny, to taki jej przypływ :-)
    Dziękuję za życzenia Gwiazdeczko i wzajemnie :-)