• w temacie Kozę czas wyprowadzić! :-)

    W: Uczucia
    kocanka (A myślałam, że nie będzie polityki.) Mam wrażenie, że oprócz kozy wprowadzili nam też stan wojenny. W dodatku na nasze własne życzenie. Sama w pierwszej chwili dałam sie zastraszyć (ogłupić).
    O polityce, ale w sensie studium uczuciowego :)
    Swoją drogą kozy są takie zabawne i urocze, że nie pasują mi na przykrywkę zabiegów socjotechnicznych :)
  • w temacie Kozę czas wyprowadzić! :-)

    W: Uczucia
    Moje uczucia są z lekka zabójcze. Nie oganiam wszystkich sprzeczności, którymi jesteśmy częstowani i nawet nie próbuję ogarnąć. Takiego zakłamania rzeczywistości jaką obecnie obserwuję, nawet spore stadko kóz nie jest w stanie zamaskować. Czy też zafałszować.
    Najbardziej dziwi mnie fakt, że nadal tyle osób "kupuje" te wszystkie kozie cuda i murem stoi za naszymi notablami.
    Napisałam, że z lekka zabójcze, bo staram się jak najmniej polityką zajmować, dla własnego zdrowia psychicznego i spokoju ducha.

  • w temacie Czy mnie jeszcze pamiętasz ?

    W: Uczucia
    Bernardoo
    Heh, Ty już wiesz jak mnie zachęcić do forumowej aktywności! :-)

    "Świat się zmienia. Mówi mi to ziemia, mówi mi to woda, wyczuwam to w powietrzu..."

    Zmieniamy się my, zmienia się nasza szeroko rozumiana aktywność, a poniekąd także relacje społeczne!
    Onegdaj stosunki wirtualne (cokolwiek by pod tym pojęciem nie rozumieć), były tylko erzacem, dopełnieniem i swoistą odskocznią od rzeczywistości.
    A dzisiaj?
    A jutro???
    Nowe wirtualne kobiety na forum... ;-)
    W dodatku w dużej mierze niezalogowane, czytaj: nierozpoznawalna. :))
    Tak czy owak popiszmy deczko, np. w nowym temacie na czasie, który experymentalnie zaraz założę. :-)
    Bernardo staram się jak mogę ( zachęcić Cię do zostania chwilkę na forum ):)
    I widać czasem mi się udaje. Choć właśnie dostałam prztyczka w nos, że przynudzam. Nawet się z tym zgodziłam, bo niby ile można nie przynudzać. Orgie, rozpasanie, wyuzdanie, epatowanie seksem i tym podobne też są na dłuższą metę nudne. :D

    Fajnie, że masz w planach założenie nowego tematu, bo zawsze potrafiłeś rozkręcać dyskusje, a tego faktycznie tutaj ostatnimi czasy brakuje. Choć może nie do końca, fajne tematy się trafiają, ale grono dyskutujących jest mocno jednopłciowe. Miło będzie porozmawiać w gronie bardziej koedukacyjnym :)

  • w temacie Czy mnie jeszcze pamiętasz ?

    W: Uczucia
    ~gość Wlasciwie to nie napisalyscie nic czego by przecietny czlek nie wiedzial.

    To też jest powod dla ktorego ludzie tu juz nie bywaja lub bywaja rzadko.
    Jako przeciętny człek nie wymyślę niczego nieprzeciętnego.
    Co nie zmienia faktu, że przyjemnie jest przeciętnie sobie pogawędzić. Jeszcze jakaś szpileczka ? :)
  • w temacie Czy mnie jeszcze pamiętasz ?

    W: Uczucia
    Derringer Ależ oczywiście ze nie tylko bajki :-) jesteś mądra kobieta Natka, dlatego wiem, ze nie trzeba tego tłumaczyć :-) ja dostaje w tyłek, bo jestem naiwna, ale, choć niekoniecznie inni to potrafią zrozumieć, lubie swoją naiwność, prowadzi mnie bowiem drogami, które być może z rozsądku bym ominęła i straciła tym samym, tez te fajne momenty. Rachunek zyskow i strat pokazuje jednak, ze czasem strata jest pozorna, a tak naprawdę może być zyskiem.

    Myśle, ze zawsze tak jest, ze ludzie, którzy sie sparzyli, są bardziej negatywnie nastawieni. Masz lepsze doświadczenia to i osąd inny. Ja jestem gdzieś po środku. Z ta różnica, ze jeśli dostaje po tyłku, to winie za to siebie, nie innych....

    Z drugiej strony, jeśli wiesz, ze net to samo zło, to po co tam zaglądasz? Czasem ludzie chcą tylko swój ból zaakcentować i to tez rozumiem...

    Miałam dwie takie znajomosci, które trwały kilka lat, nie przetrwały, jednej żałuje, drugiej mniej... obie mogę włożyć między bajki, ale wciąż bez demonizowania. :-) Zaufanie do ludzi to z pewnością nie naiwność. Sama trochę zazdroszczę tym , którzy łatwiej nawiązują relacje. Również dlatego, bo potrafią obdarzyć na wstępie kogoś, kogo nie znają wiekszą dozą zaufania. Mam świadomość, że przez swoją barierę nieprzystępności pewnie straciłam niejedną fajną znajomość.
    Taka cena nieufności, Twoja cena to z kolei rozczarowanie jakimiś relacjami.... jak to życiu wszystko ma swoją cenę :D
  • w temacie Czy mnie jeszcze pamiętasz ?

    W: Uczucia
    Derringer

    Tu jeszcze na chwile... każdy ma inne asocjacje, to i zdanie na ten temat inne. O tych bajkach można godzinami pisać i niestety czasem tak jest, ze ktoś potrzebuje publiki i kogoś, przez kogo będzie te swoje bajki opowiadał. Monologi się ciężko prowadzi, zwłaszcza w necie... przewinęło mi się tutaj kilka takich znajomosci i mogę powiedzieć, ze niestety można mieć pecha i trafić i na takich ludzi.

    W reqlu szybciej można weryfikować, w necie zdana jesteś na czyje słowa. I tez nie chciałabym demonizować, ale cóż.. można się przejechać... zazdroszczę tym, którym się udało. Mnie się zawsze sypały te znajomosci, kolejnych nie zawieram, ale jestem bardzo daleka od trgo, by innych przestrzegać. Każdy trafia na innych ludzi i każdy wywołuje inne emocje. To, ze ktoś ze mną nie chce zacieśniać relacji, nie znaczy, ze nie zacieśni ich z kimś innym...dlatego to zawsze będzie subiektywne i również dla kogoś może być krzywdzące...

    A teraz dobranoc :-) Miła nie sposób Ci nie przyznać racji, że ja patrzę na net przez "różowe okulary".
    A to o nie znaczy, że wszystko i zawsze jest w nim słodkie, bajkowe, cudowne i nawet lepsze niż realnie :)
    Zaś tak poważniej, nieraz zastanawiałam się czemu nigdy dotąd nie "sparzyłam się" na żadnej netowej relacji. Może po części dlatego, że jestem taką wredną i nieufną babą, która potrzebuje dość sporo czasu, aby komuś zaufać na tyle, aby się "otworzyć". Nikt dotąd mojego zaufania nie nadużył i mam wielką nadzieję, że to się nie zmieni.

    Że jeszcze wspomnę o dwóch bliskich mi osobach, które przez net zapoznały swoje drugie połówki. Najbliższy przyjaciel mojego męża, lata temu poznał tak swoją obecną żonę i jedno co można powiedzieć, są super "dobrani". Drugą szczęściarą jest moja przyjaciółka, którą ja z kolei poznałam przez net :) Zaś ona lata temu tak poznała obecnego męża.
    Więc net to niekoniecznie tylko ściema i bajki, choć mam świadomość nie jest od od tych ostatnich wolny.
  • w temacie Czy mnie jeszcze pamiętasz ?

    W: Uczucia
    ~gość kocanka
    Piszesz o sobie?
    Bo ja np. nie lubię już tu pisać, ale nadal lubię kilka osób. I niektóre nawet realnie ;)) Nigdy nie lubiłam tu pisać i pisałam rzadko. Zawsze też uważałam, że internet jest jedynie miejscem zawierania znajomości i cała reszta powinna się "rozgrywać" realnie.
    Netowe pogaduchy są dobre dla lubiących być oszukiwanym lub lubiących pisać bajki. Ewentualnie dla tych, którzy potrzebują publiki podczas rozmów, które mogliby spokojnie i z powodzeniem odbywać prywatnie. Nie zgodzę się, ani odrobinę. Z bardzo różnych względów czasem łatwiej nawiązywać przez net serdeczne, albo i gorące relacje, w których nie ma fałszu, ani ściemy.
    Zresztą realnie można również opowiadać bajki i ściemniać, nie lubię demonizowania netu. Miałam fantastyczne wirtualne znajomości, których jakaś cząstka przekształciła się w realne i nigdy nie poczułam się oszukana, czy częstowana bajkami. Zresztą jest wiele osób podobnych do mnie, którym łatwiej jest się "otworzyć" wirtualnie ( nie mówię o pisaniu na forum, choć to też, w jakiejś małej części) i łatwiej być sobą wirtualnie, więc czemu z takiej wartości dodanej nie skorzystać.
  • w temacie Czy mnie jeszcze pamiętasz ?

    W: Uczucia
    ~mrruuu natashafiodorow ~Pols ~gość A ja się zawiodłam na naszych mężczyznach ;)

    Zawiodłam się, bo oddali forum bez walki i zostawili nas na pastwę bucoszadołów. ;)) A tam. Faceci tu zawsze byli za bardzo rozpuszczeni przez baby ;)) Aż dziw bierze, że tak mało facetów z tego korzysta, z tego rozpuszczenia znaczy się ;)Pewnie żony nie pozwalają ;-)))Żony to nic dobrego, tak wolność ograniczać, jak można :):):)
  • w temacie Czy mnie jeszcze pamiętasz ?

    W: Uczucia
    ~Pols ~gość A ja się zawiodłam na naszych mężczyznach ;)

    Zawiodłam się, bo oddali forum bez walki i zostawili nas na pastwę bucoszadołów. ;)) A tam. Faceci tu zawsze byli za bardzo rozpuszczeni przez baby ;)) Aż dziw bierze, że tak mało facetów z tego korzysta, z tego rozpuszczenia znaczy się ;)