• w temacie Fatalna kondycja Polskich dzieci - dlaczego!?

    W: Babskie sprawy
    xenia11][cytat kogo=Winterguest Odniosę się tylko do problemu lekcji WF. Problematyczne jest to, że fajny WF to może wspominać moje pokolenie. A co się zmieniło? - to, że niemal każdy wuefista z tamtych czasów dzisiaj byłby 3 razy na jedną lekcję oskarżany o molestowanie przez znudzone i roszczeniowo nastawione małolaty.
    Całkiem nieźle pamiętam, że nasz wuefista dosyć często podejmował kontakt fizyczny - czasem nawet przy pomocy kija (nie, nie lał nim nas, ale trącał, kiedy źle wykonywaliśmy ćwiczenie).
    Jeździło się wtedy na obozy narciarskie, na złazy turystyczne... nie było problemu, żeby w liceum zabrać się z nauczycielem w góry także w lecie.
    Dzisiaj żaden nauczyciel by się nie podjął opieki nad dzieciakami poza swoimi zajęciami - zwyczajnie bałby się, że któreś z dzieci postanowi mu zaszkodzić.
    Zmienił się stosunek nauczyciel-uczeń. Kiedyś nauczyciel bezspornie był w pozycji władzy, a uczeń starał się zabiegać o jego przychylność. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie. Jak wiadomo, patologie władzy zdarzają się zawsze, a więc i w obu tych przypadkach. Jednak jakoś nie jestem przekonany, żeby młodym ludziom, dzieciom, służyła sytuacja, w której to oni mają władzę nad kimś, kto przynajmniej w teorii powinien być dla nich autorytetem.
    Tak więc, podsumowując i zarazem odpowiadając przedmówcy - nauczyciele wuefiści nie mają dzisiaj dobrego powodu, żeby uczynić lekcje ciekawymi - bo a nuż zostaną posądzeni o coś przez byle wyrostka, któremu nie spodoba się cokolwiek, włącznie z ich wyrazem twarzy.
    Ja akurat się z Tobą niezgodzę,
    po pierwsze jestem pierwszą osobą która obiema rękami i nogami podpisze się pod stwierdzeniem, że to dobrze, że uczniowie mają głos, ich zdanie się liczy a nauczyciel nie jest władzą.
    uważam, że może być autorytetem, ale na to musi zapracować, a by poprowadzić ciekawe zajęcia wystarczy poznać grupę i dostosować plan zajęć do jej(grupy) preferencji....
    szczerze - wiem, że to było daaawno, ale w LO znienawidziłam siatkówkę, bo większość WFów to była rozgrzewka a po tym "no to pogramy w siatkówkę" xD jak grupa dzieci trafi na nauczyciela który będzie z nimi wiecznie robił coś czego nie lubią, uraz zostanie im napewno, a jeśli nie mają odpowiednich wzorów w domu, pewnie nie polubią ruchu/[
    ale wielkie dzięki za opinię- pomimo iż inna niż moja, uważam ze bardzo cenna/cytat]
  • w temacie Fatalna kondycja Polskich dzieci - dlaczego!?

    W: Babskie sprawy
    Winterguest Odniosę się tylko do problemu lekcji WF. Problematyczne jest to, że fajny WF to może wspominać moje pokolenie. A co się zmieniło? - to, że niemal każdy wuefista z tamtych czasów dzisiaj byłby 3 razy na jedną lekcję oskarżany o molestowanie przez znudzone i roszczeniowo nastawione małolaty.
    Całkiem nieźle pamiętam, że nasz wuefista dosyć często podejmował kontakt fizyczny - czasem nawet przy pomocy kija (nie, nie lał nim nas, ale trącał, kiedy źle wykonywaliśmy ćwiczenie).
    Jeździło się wtedy na obozy narciarskie, na złazy turystyczne... nie było problemu, żeby w liceum zabrać się z nauczycielem w góry także w lecie.
    Dzisiaj żaden nauczyciel by się nie podjął opieki nad dzieciakami poza swoimi zajęciami - zwyczajnie bałby się, że któreś z dzieci postanowi mu zaszkodzić.
    Zmienił się stosunek nauczyciel-uczeń. Kiedyś nauczyciel bezspornie był w pozycji władzy, a uczeń starał się zabiegać o jego przychylność. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie. Jak wiadomo, patologie władzy zdarzają się zawsze, a więc i w obu tych przypadkach. Jednak jakoś nie jestem przekonany, żeby młodym ludziom, dzieciom, służyła sytuacja, w której to oni mają władzę nad kimś, kto przynajmniej w teorii powinien być dla nich autorytetem.
    Tak więc, podsumowując i zarazem odpowiadając przedmówcy - nauczyciele wuefiści nie mają dzisiaj dobrego powodu, żeby uczynić lekcje ciekawymi - bo a nuż zostaną posądzeni o coś przez byle wyrostka, któremu nie spodoba się cokolwiek, włącznie z ich wyrazem twarzy.
    Ja akurat się z Tobą niezgodzę,
    po pierwsze jestem pierwszą osobą która obiema rękami i nogami podpisze się pod stwierdzeniem, że to dobrze, że uczniowie mają głos, ich zdanie się liczy a nauczyciel nie jest władzą.
    uważam, że może być autorytetem, ale na to musi zapracować, a by poprowadzić ciekawe zajęcia wystarczy poznać grupę i dostosować plan zajęć do jej(grupy) preferencji....
    szczerze - wiem, że to było daaawno, ale w LO znienawidziłam siatkówkę, bo większość WFów to była rozgrzewka a po tym "no to pogramy w siatkówkę" xD jak grupa dzieci trafi na nauczyciela który będzie z nimi wiecznie robił coś czego nie lubią, uraz zostanie im napewno, a jeśli nie mają odpowiednich wzorów w domu, pewnie nie polubią ruchu/
  • w temacie Tatuaż u gimnazjalistki

    W: Hydepark
    Powiem tak: gdybym zrobiła sobie tatuaż w wieku lat 16 to dziś albo już bym go nie miała albo miała bym przerobiony 10 razy, bo to co podobało mi się gdy miałam 16 lat nie podoba mi ę dzisiaj, a gdybym wytatuowała go sobie w niektórych miejscah to pewnie ze względu na moje życie (jak by nie patrzeć urodziłam 3 dzieci) mógłby nie wyglądać tak efektywnie, bo skóra się rrozciągała.
    Ale rozumem Twoją mamę' dlaczego : a) córka za jej zgodą pójdzie do dobrego salonu -ryzyko spada prawie do zera,
    b) będzie miła nauczkę -teraz zarobi na tatuaż, ja za 3 lata bęe go chciała usunąć pewnie zarobi na usunięcie.
    A to że niezgodziła się Tobie? Wiesz powiedzieć że się coś chce a prosić uparcie tysiąc razy to dwie różne rzeczy ... poprostu uznała, że Tobą sobie poradzi a z nią nie.
    Ja od niedawna mam tatuaż - na nadgarstku mam pierwsze litery naszych i imion i datę ślubu, zrobiłam to na ostatnią rocznicę, i cieszę się że go mam, ale pani już po 30 która tatuuje sobie symbol związany z jednym z najważniejszych dni jej życia i robi to na prośbę ukochanego mężczyzny to jednak co innego niż 16 letnia dziewczyna, ale myślę że to Twoja matka też brała pod uwagę :)
  • w temacie Ile dać młodej parze do koperty?

    W: Porady
    Wszystko zalerzy od tego po pierwsze na ile Was stać po drugie jak blisko jesteście z państwem młodym noni po trzecie jaki to rodzaj wesela.
    Przeciętnie za dwie osoby na wesele daje się chyba w granicach 400-700złotych zależnie od własnej zamożności
    Ja w przyszłym miesiącu mam da takie wyjścia zaplanowane, jedno wesele na które idziemy do kuzynki (córka siostry ojca) i zabieramy dwoje naszych dzieciaków , wesele spore na około 150 ludził i dwudniowe a nasze relacje raczej przeciętne (lubimy się i utrzymujemy kontakty ale nie jesteśmy mega zaprzyjaźnieni) dajemy 700 może 800 zł plus kwiaty' drugie wesele u Naszych przyjaciół 1 dniowe, trochę mniejsze i mniej "nadęte" na które idziemy w dwójkę, bo odbywa się bez dzieci, dajmy prawdopodobnie 600zł plus wino, ale pomimo braku pokrewieństwa mamy bardzo bliskie relacje.
  • w temacie wchodzę na forum...i co?

    W: Hydepark
    rudii
    xenia11 Rudii, może kojarzysz, może nie - kiedyś byłam stałym bywalcem tego forum, pewnie nie w top 10 najaktywniejszych ani nie najbardziej lubianych (mam wrażenie że neutralnych), ale bywałam na nim niemal codziennie, często coś pisałam, czasem tylko swoje zdanie w jakimś temacie a czasem brałam udział w dysusjach, czasem choć rzadko nawet forumowych pogadankach, ale od dłuższego czasu mnie tu nie ciągnie, bo nie ma do czego, wchodzę czasem z ciekawości, ale widzę tematy polityka i religia lub o jakiejś osobie,przy czym nie chcące dysksji czy wymiany myśli a same w treści nawołujące do naśmiewanja, wyszydzania, obrażania.. do tego jeszcze tematy "spamy". ludzi którzy te tematy "produkują" i tych udzielających się jest sporo, co sprawia że forum wygląda jak wygląda,
    Jest pewnie grupa osób podobnych do mnie, którym jak mniie się "nie chce" brać w ty cyrku udziału, więc się niewypowiadają, chcąc uniknąć cyrku nie tworzą tematów - luźnych czy poważnych ale zwyczajnych, bo po co? I mamy efekt, każdy z Nas (mam nadzieję że niepoczujesz się urażona znalezieniem się ze mną w tej grupie) wchodzi tu i tak naprawdę nie ma zbytnio po co, nie ma się gdzie wypowiedzieć, z kim pogadać,
    Owszem tworzy się nieco błędne koło (ta garść osób nie pisze, nie tworzy wątków , nie odpowiada bo podobnym im - nie w sensie poglądów a celu przebywania- też się nie chce więc nas nie widać)
    Gdzie problem, w tym, że to forum zdominowali trolle i zawistnicy - było ich tu trochę odkąd pamiętam-
    Ale dlaczego tak bardzo to się nasiliło niewiem, dlaczego teraz i od kiedy tak naprawdę też nie. Ale przez to wykruszyła się społeczność pozytywnych lub zwyczajnie normalnych ludzi,
    Bo czy czasem i Ty nie masz wrażenia,że w sumie szkoda Twojego czasu online na takie miejsce?
    Pamiętam Cię dość dobrze i miło znó Cię widzieć:)
    mam nie podobne,a takie samo wrażenie.może to przez to,że sporadycznie tu bywamy i dostrzegamy to czego nie widzą ci którzy są codziennie.
    wchodzę-bach-wydawało by się,że fajny temat,który psuje się polityką.znó ding pokazuje wiadomości a więc czytam temaciki i znó widzę-taka i taka to jakaś tam (nie będę dokładnie cytować,bo jaki to ma sens a nie chodzi o to by kogoś urazić).i właściwie tak w koło macieju.
    nie raz w wolnej chwili,przysiądę z myślą...a może by coś uskrobać coś na forum tak...tylko gdzie.mieszać się w polityczne potyczki,by zostać zmieszaną z błotem,to samo jeśli chodzi o religię.zresztą gdzie by się nie weszło jadem naplute.
    założyłąm temat,by dowiedzieć się skąd to się wzięło,ale wyszło chyba na to że marudzę,że narzekam.a ja po prosttu widzę.widzę i nie wierzę,że tak tu się bardzo pozmieniało...
    Skoro pamiętasz to miło mi z tego powodu:)
    Tematy polityczne i religijne to te których zwykle unikałam, bo chyba nie tyko na tym forum ale i na codzień trudno mi o nich rozmawiać, to chyba te poa na których wielu ludzi fiksuje się na jedną opcję i nie dopuszcza już nie tylko kuturalnej dyskusji ale też w pyskówkach schodzi do pewnego bardzo dennego poziomu , ale przeceież nie chodzi o to, by takie tematy zlikwidować całkiem - niech tam ludzie sobie dyskutują, nawet niech się obrażają, bo kto nie będzie chciał nie weźmie udziału, le masz temat o wczasach i widzisz że zamiast porównywać Majorkę z Teneryfą albo Tatry z Bieszczadami, kilka osób obraża się nawzajem kłócąc o to, czyj rząd jest winny całemu złu śiwta, to już nawet nie tylko przekracza grani e ale i sprawia że się człowiekowi odechciewa doradzać coś w temacie...niestety jak sama zauważasz to tu plaga...
    Może faktycznie widzimy mało bo rzadko tu jesteśmy, sama nie wiem:)
  • w temacie wchodzę na forum...i co?

    W: Hydepark
    Rudii, może kojarzysz, może nie - kiedyś byłam stałym bywalcem tego forum, pewnie nie w top 10 najaktywniejszych ani nie najbardziej lubianych (mam wrażenie że neutralnych), ale bywałam na nim niemal codziennie, często coś pisałam, czasem tylko swoje zdanie w jakimś temacie a czasem brałam udział w dysusjach, czasem choć rzadko nawet forumowych pogadankach, ale od dłuższego czasu mnie tu nie ciągnie, bo nie ma do czego, wchodzę czasem z ciekawości, ale widzę tematy polityka i religia lub o jakiejś osobie,przy czym nie chcące dysksji czy wymiany myśli a same w treści nawołujące do naśmiewanja, wyszydzania, obrażania.. do tego jeszcze tematy "spamy". ludzi którzy te tematy "produkują" i tych udzielających się jest sporo, co sprawia że forum wygląda jak wygląda,
    Jest pewnie grupa osób podobnych do mnie, którym jak mniie się "nie chce" brać w ty cyrku udziału, więc się niewypowiadają, chcąc uniknąć cyrku nie tworzą tematów - luźnych czy poważnych ale zwyczajnych, bo po co? I mamy efekt, każdy z Nas (mam nadzieję że niepoczujesz się urażona znalezieniem się ze mną w tej grupie) wchodzi tu i tak naprawdę nie ma zbytnio po co, nie ma się gdzie wypowiedzieć, z kim pogadać,
    Owszem tworzy się nieco błędne koło (ta garść osób nie pisze, nie tworzy wątków , nie odpowiada bo podobnym im - nie w sensie poglądów a celu przebywania- też się nie chce więc nas nie widać)
    Gdzie problem, w tym, że to forum zdominowali trolle i zawistnicy - było ich tu trochę odkąd pamiętam-
    Ale dlaczego tak bardzo to się nasiliło niewiem, dlaczego teraz i od kiedy tak naprawdę też nie. Ale przez to wykruszyła się społeczność pozytywnych lub zwyczajnie normalnych ludzi,
    Bo czy czasem i Ty nie masz wrażenia,że w sumie szkoda Twojego czasu online na takie miejsce?
  • w temacie Zakazane prezenty walentynkowe

    W: Hydepark
    Wszystko to czego nie chciała bym z żadnej innej okazji, czyli wszelkie praktyczne prezenty związane z codziennym życiem - jakieś sprzęty domowe typu patelnia, żelazko itd.
    Pozatym:
    Ubrania
    Leki(suplementy diety itd)
  • w temacie Pierwsza pomoc dla włosów

    W: Porady
    Co masz na myśli pisząc,że Twoje wlosy zczynają się kruszyć?
    Mnie na przesuszone, rozdwajające się włosy pomaga odżywapka z kompleksem kreatyny glisskur czarna- włosy mam po niej miękie, dobrze się rozczesują i nie puszą, oraz nie są zniszczone, oraz oliwkowa maska na włosy ziaia, ;) myślę, że powinnaś kupić jakiś delikatny szampon nawilżający;)
    Moim zdaniem, nie musisz u fryzjera wykupywać odrazu drogich zabiegów w salonie, ale jeśli masz taką możliwość, wybierz się na wizytę do fryzjera, który napewno po umyciu nałoży Ci jakąś odżywkę, a przy okazji, podetniesz włosy.
  • w temacie Prezent na 50 urodziny

    W: Porady
    Pewnie zalerzy od człowieka czy funduszy:)
    Jakiś drobiazg dla eleganckiego pana - ładne pióro, spinki do mankietów,dobre perfumy,ładny portfel.
    Coś co zawsze polecam czyli voucher na jakieś przeżycie- kurs gotowania, przejazd po torze dobrym autem, skok ze spadochronem.
    Klasyczny prezent zawsze : książka, płyta, alkohol.