162
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń6 tys.
  • Odpowiedzi94
  • Ocen na +20
162 ppt ?

Wstydzę się swojej pracy (95)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): osetka -

Maandragora
osetka
asz takich jak ty bedzie coraz wiecej bo magistrow i psycholoszek jest jak n

asrane wasz poziom to zenada !!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie możesz tego normalnie powiedzieć? Musisz się tak drzeć? W dodatku drzesz się byle co i z błędami.
może to kolejny spawacz ;) ;)
Na to wygląda, że jeśli nie on sam, to z jego rodziny.
INTERIA.PL

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): gość -

osetka
prowincjusz2
osetka
gość 1. A jakie Ty masz doświadczenie aby pracować w swoim zawodzie? Jaką wiedzę przewyższającą kolegów abyś to Ty pracowała w biurze a oni sprzątali?
2. Jeżeli skończyłaś studia humanistyczne i to jeszcze z tyt. magistra to ja się nie dziwie, że pracujesz jako sprzątaczka. Mamy za dużo humanistów.
Nie przesadzaj, tu nie chodzi o zamianę ról i odebranie komuś stanowiska. Chodzi o to, że młodzi ludzie nie dostają w ogóle szansy na to, by się wykazać. Nie wiemy, jakie studia skończyła, więc nie ma co od razu na głowę robić, że jej się w d. poprzewracało. Pytasz ją o doświadczenie w zawodzie. A kiedy miała je zdobyć, jeśli uczyła się, a potem dostała pracę... sprzątaczki. Chyba sam jesteś pracodawcą, który szuka młodych pracowników, takich ok. 20 lat, po studiach i z doświadczeniem co najmniej 10-letnim. Zanim coś napiszesz, to wpierw przemyśl!
Problem jest w nadmiarze ludzi z dyplomami na rynku pracy. Pracodawca, mając taką możliwość woli za te same pieniądze zatrudnić osobę z wykształceniem na stanowisku robotniczym bo w wypadku pojawienia się potrzeby zatrudnienia osoby wykształconej ma taką pod ręką i przenosi na zastępstwo na czas nieokreślony. W ten sposób za pensję sprzątaczki zatrudnia magistra.
Przyznasz jednak, że nie będzie to normalna sytuacja, gdy osoba z dyplomem zostanie przeniesiona tylko na zastępstwo za osobę bez dyplomu?
Problem leży w całym systemie kształcenia. Z braku lepszego zajęcia młodzi ludzie, niekoniecznie uzdolnieni, idą na studia, w konsekwencji czego pracodawca nawet do sprzedaży majtek oczekuje kogoś z przynajmniej licencjatem i dobrą znajomością języka obcego.
Czy nie byłoby zdrowsze, utrudnić możliwość dostania się na studia tak, aby dostały się tam osoby naprawdę zdolne?
I co z pozostałymi młodymi, dla których i tak nie ma zajęcia? Analogicznie do starego przysłowia można powiedzieć: w chorym ciele chory duch...
Tak jestem pracodawcą, choć do niedawna stałam po drugiej stronie (nie mam studiów jeszcze - dwa razy zaczynałam ale zdrowie nie pozwoliło dobrnąć dlaeko). STUDENCI studia nic wam nie dają!!! Poza tym że możecie zacząć myśleć o stażu! Przygotuje się, że będzie to staż za darmo! Dlaczego pracodawca ma wam płacić za dalszą edukację! (nie dot. wszystkich zawodów) Małe zyski przynosicie ledwo wystarczające aby wam zapłacić! Oczywiście są wyjątki, ale nie o nich teraz! Mamy coraz słabszy system edukacji!!! Macie inżyniera/licencjata/magistra i myślicie, że jesteście kim?! NIKIM! LUDZIE! Weźcie kartkę i dokończcie zdanie: Umiem... Potem wykreślcie te umiejętności które nie są dochodowe i zobaczycie ile jesteście warci dla uczciwego pracodawcy! I uwaga najtrudniejsze! Umiejętność robienia ładnych zdjęć dla kucharza nie jest dochodowa! W tym kraju więcej urzędników nie potrzeba bo to tylko koszty duże! Kto ma was utrzymywać!?

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): osetka -

gość
osetka
prowincjusz2
osetka
gość 1. A jakie Ty masz doświadczenie aby pracować w swoim zawodzie? Jaką wiedzę przewyższającą kolegów abyś to Ty pracowała w biurze a oni sprzątali?
2. Jeżeli skończyłaś studia humanistyczne i to jeszcze z tyt. magistra to ja się nie dziwie, że pracujesz jako sprzątaczka. Mamy za dużo humanistów.
Nie przesadzaj, tu nie chodzi o zamianę ról i odebranie komuś stanowiska. Chodzi o to, że młodzi ludzie nie dostają w ogóle szansy na to, by się wykazać. Nie wiemy, jakie studia skończyła, więc nie ma co od razu na głowę robić, że jej się w d. poprzewracało. Pytasz ją o doświadczenie w zawodzie. A kiedy miała je zdobyć, jeśli uczyła się, a potem dostała pracę... sprzątaczki. Chyba sam jesteś pracodawcą, który szuka młodych pracowników, takich ok. 20 lat, po studiach i z doświadczeniem co najmniej 10-letnim. Zanim coś napiszesz, to wpierw przemyśl!
Problem jest w nadmiarze ludzi z dyplomami na rynku pracy. Pracodawca, mając taką możliwość woli za te same pieniądze zatrudnić osobę z wykształceniem na stanowisku robotniczym bo w wypadku pojawienia się potrzeby zatrudnienia osoby wykształconej ma taką pod ręką i przenosi na zastępstwo na czas nieokreślony. W ten sposób za pensję sprzątaczki zatrudnia magistra.
Przyznasz jednak, że nie będzie to normalna sytuacja, gdy osoba z dyplomem zostanie przeniesiona tylko na zastępstwo za osobę bez dyplomu?
Problem leży w całym systemie kształcenia. Z braku lepszego zajęcia młodzi ludzie, niekoniecznie uzdolnieni, idą na studia, w konsekwencji czego pracodawca nawet do sprzedaży majtek oczekuje kogoś z przynajmniej licencjatem i dobrą znajomością języka obcego.
Czy nie byłoby zdrowsze, utrudnić możliwość dostania się na studia tak, aby dostały się tam osoby naprawdę zdolne?
I co z pozostałymi młodymi, dla których i tak nie ma zajęcia? Analogicznie do starego przysłowia można powiedzieć: w chorym ciele chory duch...
Tak jestem pracodawcą, choć do niedawna stałam po drugiej stronie (nie mam studiów jeszcze - dwa razy zaczynałam ale zdrowie nie pozwoliło dobrnąć dlaeko). STUDENCI studia nic wam nie dają!!! Poza tym że możecie zacząć myśleć o stażu! Przygotuje się, że będzie to staż za darmo! Dlaczego pracodawca ma wam płacić za dalszą edukację! (nie dot. wszystkich zawodów) Małe zyski przynosicie ledwo wystarczające aby wam zapłacić! Oczywiście są wyjątki, ale nie o nich teraz! Mamy coraz słabszy system edukacji!!! Macie inżyniera/licencjata/magistra i myślicie, że jesteście kim?! NIKIM! LUDZIE! Weźcie kartkę i dokończcie zdanie: Umiem... Potem wykreślcie te umiejętności które nie są dochodowe i zobaczycie ile jesteście warci dla uczciwego pracodawcy! I uwaga najtrudniejsze! Umiejętność robienia ładnych zdjęć dla kucharza nie jest dochodowa! W tym kraju więcej urzędników nie potrzeba bo to tylko koszty duże! Kto ma was utrzymywać!?
Za to ty po zamianie stron od razu poczułaś się KIMŚ.I od razu daje ci to prawo, żeby swoje "racje" nam tu wykrzyczeć. Z wieloma wykrzyknikami. A przecież można inaczej. Kulturalnie.
Jako pracodawca od razu liczysz zysk. Słusznie. Ale czasami, żeby go osiągnąć, trzeba najpierw zainwestować. Czy jakiś student uzyskał od ciebie stypendium na zdobycie wykształcenia? Praktyki odbywałby w twojej firmie, pod kątem jej potrzeb. Dałaś komuś taką szansę? Myślę, że nie. Studenci na stażu wykonują pracę i otrzymują za to odpowiednio niskie wynagrodzenie, najczęściej z urzędu pracy, bo pracodawca chce mieć pracownika za darmo. A po skończonym stażu odsyła ich i bierze następnych, znowu za darmochę. Nie wykrzykuj, że studenci absolwenci są nikim. Wielu coś tam jednak potrafi, a mogłoby umiejętności poszerzyć, gdyby otrzymało szansę pracy. Niektórzy ją otrzymują, ale na pewno nie u ciebie.
Generalnie wkurza mnie, gdy ktoś wrzuca wszystkich do jednego wora. Z całą pewnością istnieją absolwenci, którzy nigdy nie powinni uzyskać dyplomu. Ale są i tacy, którzy uzyskują zagraniczne staże i potem są tam zatrudniani.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): gość -

Dałam szanse. Ale zbyt chyba ambitna byłam, że będę uczyć młodych. Po 7 studencie odpuściłam. Pracuje u mnie jeden mężczyzna. a potrzebuje jeszcze 4. Młode studentki nie mają szans bo są kobietami i jak taka zaciąży po miesiącu to dojdzie do rękoczynów. I urząd pracy tutaj nie pomagał. Wiem co piszę. I wykrzykniki są tu słuszne. Nie ja jedna jestem w takiej sytuacji.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): osetka -

gość Dałam szanse. Ale zbyt chyba ambitna byłam, że będę uczyć młodych. Po 7 studencie odpuściłam. Pracuje u mnie jeden mężczyzna. a potrzebuje jeszcze 4. Młode studentki nie mają szans bo są kobietami i jak taka zaciąży po miesiącu to dojdzie do rękoczynów. I urząd pracy tutaj nie pomagał. Wiem co piszę. I wykrzykniki są tu słuszne. Nie ja jedna jestem w takiej sytuacji.
Mamy wolny rynek i tak, jak starasz się o klienta, postaraj się o pracownika. Spraw, żeby twoja oferta była atrakcyjna. Żeby ci zdolni chcieli u ciebie pracować, a nie nieudacznicy.

Obecnie studentki nie decydują się tak szybko na dziecko, więc chyba twoje obawy są wyolbrzymione. Sama jednak jesteś kobietą. Uważasz, że dla pracy dziewczyny nie powinny zachodzić w ciążę? A kiedy powinny to robić? Jak będą miały 50 lat i zwolnisz je, bo za stare, by pracować?

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): Gość -

osetka
gość Dałam szanse. Ale zbyt chyba ambitna byłam, że będę uczyć młodych. Po 7 studencie odpuściłam. Pracuje u mnie jeden mężczyzna. a potrzebuje jeszcze 4. Młode studentki nie mają szans bo są kobietami i jak taka zaciąży po miesiącu to dojdzie do rękoczynów. I urząd pracy tutaj nie pomagał. Wiem co piszę. I wykrzykniki są tu słuszne. Nie ja jedna jestem w takiej sytuacji.
Mamy wolny rynek i tak, jak starasz się o klienta, postaraj się o pracownika. Spraw, żeby twoja oferta była atrakcyjna. Żeby ci zdolni chcieli u ciebie pracować, a nie nieudacznicy.

Obecnie studentki nie decydują się tak szybko na dziecko, więc chyba twoje obawy są wyolbrzymione. Sama jednak jesteś kobietą. Uważasz, że dla pracy dziewczyny nie powinny zachodzić w ciążę? A kiedy powinny to robić? Jak będą miały 50 lat i zwolnisz je, bo za stare, by pracować?
Pracuję w firmie budowlano projektowej to nie jest reguła ale poziom wiedzy np architektów prosto po studiach którzy nigdzie nie pracowali jest żenująca..a oznacza to że nie uczą ich podstaw. Były u nas takie dwie dziewczyny pytały mnie o takie podstawy że kopara mi opadła... i taka osoba zamiast pomagać przeszkadza tobie w pracy a tu terminy napięte i nie ma czasu wyjaśniać i uczyć...Oczywiście nie jest to reguła był chłopak dopiero na 3 roku studiów zaocznych - konstruktor który tak trzepał projekty, że byliśmy pełni podziwu co do jego wiedzy i umiejętności. Ale on miał jakiegoś wuja u którego od początku studiów odbywał staż... Wniosek szkoła a praca to dwa różne światy a dla pracodawców każdy niesamodzielny pracownik to obciążenie - niestety takie ciężkie czasy.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): osetka -

majowa
osetka
gość Dałam szanse. Ale zbyt chyba ambitna byłam, że będę uczyć młodych. Po 7 studencie odpuściłam. Pracuje u mnie jeden mężczyzna. a potrzebuje jeszcze 4. Młode studentki nie mają szans bo są kobietami i jak taka zaciąży po miesiącu to dojdzie do rękoczynów. I urząd pracy tutaj nie pomagał. Wiem co piszę. I wykrzykniki są tu słuszne. Nie ja jedna jestem w takiej sytuacji.
Mamy wolny rynek i tak, jak starasz się o klienta, postaraj się o pracownika. Spraw, żeby twoja oferta była atrakcyjna. Żeby ci zdolni chcieli u ciebie pracować, a nie nieudacznicy.

Obecnie studentki nie decydują się tak szybko na dziecko, więc chyba twoje obawy są wyolbrzymione. Sama jednak jesteś kobietą. Uważasz, że dla pracy dziewczyny nie powinny zachodzić w ciążę? A kiedy powinny to robić? Jak będą miały 50 lat i zwolnisz je, bo za stare, by pracować?
Pracuję w firmie budowlano projektowej to nie jest reguła ale poziom wiedzy np architektów prosto po studiach którzy nigdzie nie pracowali jest żenująca..a oznacza to że nie uczą ich podstaw. Były u nas takie dwie dziewczyny pytały mnie o takie podstawy że kopara mi opadła... i taka osoba zamiast pomagać przeszkadza tobie w pracy a tu terminy napięte i nie ma czasu wyjaśniać i uczyć...Oczywiście nie jest to reguła był chłopak dopiero na 3 roku studiów zaocznych - konstruktor który tak trzepał projekty, że byliśmy pełni podziwu co do jego wiedzy i umiejętności. Ale on miał jakiegoś wuja u którego od początku studiów odbywał staż... Wniosek szkoła a praca to dwa różne światy a dla pracodawców każdy niesamodzielny pracownik to obciążenie - niestety takie ciężkie czasy.
Dlatego odsyłam cię do mojej wcześniejszej wypowiedzi. Zaostrzyć przyjmowanie na studia tak, by dostawali się rzeczywiście zdolni i w nich inwestować, by po niedługim czasie mogli samodzielnie i wydajnie pracować. Chłopak miał od początku możliwość odbywania stażu i dlatego się sprawdzał. Jeśli inni takiej możliwości nie mają, to nie potrafią przełożyć teorii na praktykę i wychodzą na nieuków, nie nadających się. Faktem jest też, że szkoły w ogóle nie uczą samodzielności.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): Gość -

Biala878
majowa żadna praca nie hańbi wstyd to kraść, wiem że ludzie potrafią być okrutni i wystarczy powiedzieć że nie masz kasy albo pracujesz na gorszym stanowisku i już grono znajomych zaczyna drastycznie się kurczyć - przeżyłam to, trzymaj się dziewczyno.
Powiedz to naszemu Rządowi
A czy to ma znaczenie kto rządzi? Żeby się na szczyt dostać to trzeba być drapieżnikiem i to bez skrupułów - czy to jest Tusk czy Kaczyński nie ma znaczenia. A punkt widzenia zależy od punktu siedzenia oni wszyscy mają wspaniałe pomysły jak są opozycją a jak dojdą do władzy to wszyscy są tacy sami. Niestety w dzisiejszych czasach jak samemu sobie nie pomożesz nikt ci nie pomoże.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): gość -

osetka
majowa
osetka
gość Dałam szanse. Ale zbyt chyba ambitna byłam, że będę uczyć młodych. Po 7 studencie odpuściłam. Pracuje u mnie jeden mężczyzna. a potrzebuje jeszcze 4. Młode studentki nie mają szans bo są kobietami i jak taka zaciąży po miesiącu to dojdzie do rękoczynów. I urząd pracy tutaj nie pomagał. Wiem co piszę. I wykrzykniki są tu słuszne. Nie ja jedna jestem w takiej sytuacji.
Mamy wolny rynek i tak, jak starasz się o klienta, postaraj się o pracownika. Spraw, żeby twoja oferta była atrakcyjna. Żeby ci zdolni chcieli u ciebie pracować, a nie nieudacznicy.

Obecnie studentki nie decydują się tak szybko na dziecko, więc chyba twoje obawy są wyolbrzymione. Sama jednak jesteś kobietą. Uważasz, że dla pracy dziewczyny nie powinny zachodzić w ciążę? A kiedy powinny to robić? Jak będą miały 50 lat i zwolnisz je, bo za stare, by pracować?
Pracuję w firmie budowlano projektowej to nie jest reguła ale poziom wiedzy np architektów prosto po studiach którzy nigdzie nie pracowali jest żenująca..a oznacza to że nie uczą ich podstaw. Były u nas takie dwie dziewczyny pytały mnie o takie podstawy że kopara mi opadła... i taka osoba zamiast pomagać przeszkadza tobie w pracy a tu terminy napięte i nie ma czasu wyjaśniać i uczyć...Oczywiście nie jest to reguła był chłopak dopiero na 3 roku studiów zaocznych - konstruktor który tak trzepał projekty, że byliśmy pełni podziwu co do jego wiedzy i umiejętności. Ale on miał jakiegoś wuja u którego od początku studiów odbywał staż... Wniosek szkoła a praca to dwa różne światy a dla pracodawców każdy niesamodzielny pracownik to obciążenie - niestety takie ciężkie czasy.
Dlatego odsyłam cię do mojej wcześniejszej wypowiedzi. Zaostrzyć przyjmowanie na studia tak, by dostawali się rzeczywiście zdolni i w nich inwestować, by po niedługim czasie mogli samodzielnie i wydajnie pracować. Chłopak miał od początku możliwość odbywania stażu i dlatego się sprawdzał. Jeśli inni takiej możliwości nie mają, to nie potrafią przełożyć teorii na praktykę i wychodzą na nieuków, nie nadających się. Faktem jest też, że szkoły w ogóle nie uczą samodzielności.
Osetka schowaj się między książki i lepiej nie wychodź ŻycieCię zje na śniadanie Nie przyjmujesz do wiadomości, że pracodawcom jestciężko znaleźć dobrego pracownika/studenta? Nwaet na staż/praktyki niezależnie od tego ile oferuje? Do reformy szkolnictwa się nienadajesz Nie masz zielonego pojęcia o finansach publicznych. Poza tym co do tego ma wolny rynek? Nic nie wiesz o rotacjach na rynku pracy. "Zaostrzyć przyjmowanie na studia tak, by dostawali s?ię rzeczywiście zdolni" Haha. Twoje zlote rady nadaja sie do testow ciazowych z interentu. A co sie stanie z tymi ludźmi co nie dostaną się na studia? wyparują? margines społeczny powiększą? garnuszek rodziców? ulotki? kursy zawodowe dla co majetniejszych?

Studentki nie zachodzą szybko w ciążę?! Z wieloma środowiskami w życiu się nie zetknęłaś Z drugiej strony kobieta (25-35) z doświadczeniem w ciąży/na chorobowym to podobno jeszcze gorszy prolbem, bo kim ją zastąpić i do tego jakie koszty? (tak niestety ja uslyszalam) Ale nie jestem jedyna naszczescie

Inna sprawa że dobrego pracodawce też trudno znaleźć. Doświadczenie nabyłam na stażach/praktykach - wielu u różnych pracodawców. Przed ciążą zdarzyło mi się rekrutować młoych do pracy. Nadzorowałam później studenciaków i naprawde rece opdaja. Dużo winy leży po stronie młodych i polityki naszego rządu. W rodzinie mam profesora i anegdotami z wykładów i prac tylko utwierdza mnie, że studenci to tylko problem. A mam wrazenie ze urzad pracy tylko pogorsza sytuacje (dopiero zaczynam osobiste kontaty z ta instytucja i wyglada to zle).

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): osetka -

Osetka schowaj się między książki i lepiej nie wychodź ŻycieCię zje na śniadanie Nie przyjmujesz do wiadomości, że pracodawcom jestciężko znaleźć dobrego pracownika/studenta? Nwaet na staż/praktyki niezależnie od tego ile oferuje? Do reformy szkolnictwa się nienadajesz Nie masz zielonego pojęcia o finansach publicznych. Poza tym co do tego ma wolny rynek? Nic nie wiesz o rotacjach na rynku pracy. "Zaostrzyć przyjmowanie na studia tak, by dostawali s?ię rzeczywiście zdolni" Haha. Twoje zlote rady nadaja sie do testow ciazowych z interentu. A co sie stanie z tymi ludźmi co nie dostaną się na studia? wyparują? margines społeczny powiększą? garnuszek rodziców? ulotki? kursy zawodowe dla co majetniejszych?

Studentki nie zachodzą szybko w ciążę?! Z wieloma środowiskami w życiu się nie zetknęłaś Z drugiej strony kobieta (25-35) z doświadczeniem w ciąży/na chorobowym to podobno jeszcze gorszy prolbem, bo kim ją zastąpić i do tego jakie koszty? (tak niestety ja uslyszalam) Ale nie jestem jedyna naszczescie

Inna sprawa że dobrego pracodawce też trudno znaleźć. Doświadczenie nabyłam na stażach/praktykach - wielu u różnych pracodawców. Przed ciążą zdarzyło mi się rekrutować młoych do pracy. Nadzorowałam później studenciaków i naprawde rece opdaja. Dużo winy leży po stronie młodych i polityki naszego rządu. W rodzinie mam profesora i anegdotami z wykładów i prac tylko utwierdza mnie, że studenci to tylko problem. A mam wrazenie ze urzad pracy tylko pogorsza sytuacje (dopiero zaczynam osobiste kontaty z ta instytucja i wyglada to zle).

[/cytat]


Ale ja wcale nie mam zamiaru zajmować się reformą szkolnictwa, a moja wypowiedź nie jest próbą przedstawienia przygotowanego programu :)))
Nie wyskakuj tak szybko z oceną, co wiem, a czego nie wiem.
Daruj sobie sarkazm.

"A co się stanie z tymi ludźmi co nie dostaną się na studia?"
A po co mają się tam dostać, jeśli potem i tak do niczego się nie nadają? Szkoda czasu na zdobywanie wykształcenia, które i tak im nic nie da. Niechby się skupili na pracy (czy to w Polsce, czy poza), może spróbowali otworzyć własną działalność. Na pewno to brzmi bardzo głupio, ale gdy kończą studia, to właśnie to samo robią, tylko te parę latek później. I plują sobie w brodę, że tracili czas, bo do tej pory mieliby jakieś doświadczenie w pracy. Tak to właśnie wygląda.

Zgadzam się z tobą, że trudno znaleźć dobrego pracodawcę, ale pracownika chyba łatwiej? Większość, a może wszyscy pracodawcy nie szanują ludzi, których mają. A gdy ktoś się burzy, albo czegoś domaga twierdzą, że na to miejsce mają 500 chętnych. Do wyboru, do koloru. Nie zaprzeczysz, że tak jest.

Urząd pracy potrzebuje bezrobotnych do tego, żeby sam się mógł utrzymać, ale dla nich samych niewiele robi. Rejestracja, zgłoszenie się za trzy miesiące, bo i tak nie ma po co wcześniej - oferty pracy nie będzie.

Nie wiem, jak twój profesor kształci swoich studentów, że opuszczają uczelnię z dyplomem, mimo swojej niewiedzy.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): gość -

uuuuu osetce pstryczka w nos dano
i słusznie.
Za dużo sobą nie prezentujesz. nie jestem ciekaw jestem zasad jakie w życiu wyznajesz
lady sama za szybko wychodzisz ze swoja oceną a innym to wytykasz
ale chyba czytasz troche, to przytocz jak taka cecha sie nazywa... :D
A Pani Gość gratuluje celności co do "internetowych testów ciążowych"

chlopakz3m

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): osetka -

gość uuuuu osetce pstryczka w nos dano
i słusznie.
Za dużo sobą nie prezentujesz. nie jestem ciekaw jestem zasad jakie w życiu wyznajesz
lady sama za szybko wychodzisz ze swoja oceną a innym to wytykasz
ale chyba czytasz troche, to przytocz jak taka cecha sie nazywa... :D
A Pani Gość gratuluje celności co do "internetowych testów ciążowych"

chlopakz3m
Forum jest po to, by móc się wypowiedzieć w temacie, a ty przebierasz nóżkami z radości, że niektórzy mają przeciwne zdania i je prezentują.
Twoja satysfakcja jest wręcz dziecinna. Sam sobie szukaj słówek do wyrażania siebie, ja nie muszę ci podpowiadać. Być może też coś czytasz, czasami. Np. program telewizyjny.
W jednym z tematów umieściłam następujący cytat, a teraz go tobie dedykuję: "Czytanie poszerza horyzonty i grozi posiadaniem własnego zdania." Strzeż się! :)
Nie gratuluję ci. Nie mam czego. Pozdrawiam cieplutko.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): Gość -

osetka
gość
osetka
prowincjusz2
osetka
gość 1. A jakie Ty masz doświadczenie aby pracować w swoim zawodzie? Jaką wiedzę przewyższającą kolegów abyś to Ty pracowała w biurze a oni sprzątali?
2. Jeżeli skończyłaś studia humanistyczne i to jeszcze z tyt. magistra to ja się nie dziwie, że pracujesz jako sprzątaczka. Mamy za dużo humanistów.
Nie przesadzaj, tu nie chodzi o zamianę ról i odebranie komuś stanowiska. Chodzi o to, że młodzi ludzie nie dostają w ogóle szansy na to, by się wykazać. Nie wiemy, jakie studia skończyła, więc nie ma co od razu na głowę robić, że jej się w d. poprzewracało. Pytasz ją o doświadczenie w zawodzie. A kiedy miała je zdobyć, jeśli uczyła się, a potem dostała pracę... sprzątaczki. Chyba sam jesteś pracodawcą, który szuka młodych pracowników, takich ok. 20 lat, po studiach i z doświadczeniem co najmniej 10-letnim. Zanim coś napiszesz, to wpierw przemyśl!
Problem jest w nadmiarze ludzi z dyplomami na rynku pracy. Pracodawca, mając taką możliwość woli za te same pieniądze zatrudnić osobę z wykształceniem na stanowisku robotniczym bo w wypadku pojawienia się potrzeby zatrudnienia osoby wykształconej ma taką pod ręką i przenosi na zastępstwo na czas nieokreślony. W ten sposób za pensję sprzątaczki zatrudnia magistra.
Przyznasz jednak, że nie będzie to normalna sytuacja, gdy osoba z dyplomem zostanie przeniesiona tylko na zastępstwo za osobę bez dyplomu?
Problem leży w całym systemie kształcenia. Z braku lepszego zajęcia młodzi ludzie, niekoniecznie uzdolnieni, idą na studia, w konsekwencji czego pracodawca nawet do sprzedaży majtek oczekuje kogoś z przynajmniej licencjatem i dobrą znajomością języka obcego.
Czy nie byłoby zdrowsze, utrudnić możliwość dostania się na studia tak, aby dostały się tam osoby naprawdę zdolne?
I co z pozostałymi młodymi, dla których i tak nie ma zajęcia? Analogicznie do starego przysłowia można powiedzieć: w chorym ciele chory duch...
Tak jestem pracodawcą, choć do niedawna stałam po drugiej stronie (nie mam studiów jeszcze - dwa razy zaczynałam ale zdrowie nie pozwoliło dobrnąć dlaeko). STUDENCI studia nic wam nie dają!!! Poza tym że możecie zacząć myśleć o stażu! Przygotuje się, że będzie to staż za darmo! Dlaczego pracodawca ma wam płacić za dalszą edukację! (nie dot. wszystkich zawodów) Małe zyski przynosicie ledwo wystarczające aby wam zapłacić! Oczywiście są wyjątki, ale nie o nich teraz! Mamy coraz słabszy system edukacji!!! Macie inżyniera/licencjata/magistra i myślicie, że jesteście kim?! NIKIM! LUDZIE! Weźcie kartkę i dokończcie zdanie: Umiem... Potem wykreślcie te umiejętności które nie są dochodowe i zobaczycie ile jesteście warci dla uczciwego pracodawcy! I uwaga najtrudniejsze! Umiejętność robienia ładnych zdjęć dla kucharza nie jest dochodowa! W tym kraju więcej urzędników nie potrzeba bo to tylko koszty duże! Kto ma was utrzymywać!?
Za to ty po zamianie stron od razu poczułaś się KIMŚ.I od razu daje ci to prawo, żeby swoje "racje" nam tu wykrzyczeć. Z wieloma wykrzyknikami. A przecież można inaczej. Kulturalnie.
Jako pracodawca od razu liczysz zysk. Słusznie. Ale czasami, żeby go osiągnąć, trzeba najpierw zainwestować. Czy jakiś student uzyskał od ciebie stypendium na zdobycie wykształcenia? Praktyki odbywałby w twojej firmie, pod kątem jej potrzeb. Dałaś komuś taką szansę? Myślę, że nie. Studenci na stażu wykonują pracę i otrzymują za to odpowiednio niskie wynagrodzenie, najczęściej z urzędu pracy, bo pracodawca chce mieć pracownika za darmo. A po skończonym stażu odsyła ich i bierze następnych, znowu za darmochę. Nie wykrzykuj, że studenci absolwenci są nikim. Wielu coś tam jednak potrafi, a mogłoby umiejętności poszerzyć, gdyby otrzymało szansę pracy. Niektórzy ją otrzymują, ale na pewno nie u ciebie.
Generalnie wkurza mnie, gdy ktoś wrzuca wszystkich do jednego wora. Z całą pewnością istnieją absolwenci, którzy nigdy nie powinni uzyskać dyplomu. Ale są i tacy, którzy uzyskują zagraniczne staże i potem są tam zatrudniani.
A Ty wiesz z jakimi problemami zmierzają się pracodawcy? Wydaje mi się, że nie masz bladego pojęcia i potrafisz stawiać tylko żądania jednocześnie komuś zarzucając, że śmie o czymś krzyczeć.

Re: Wstydzę się swojej pracy

Napisał(a): osetka -

Kikaa A Ty wiesz z jakimi problemami zmierzają się pracodawcy? Wydaje mi się, że nie masz bladego pojęcia i potrafisz stawiać tylko żądania jednocześnie komuś zarzucając, że śmie o czymś krzyczeć.
Nie jestem pracodawcą, więc na pewno nie znam jego wszystkich problemów. Znam za to problemy pracowników. Jeśli chodzi o stawianie żądań, to tak jak pracodawca ma prawo do swoich, to pracownik również. I za pracownikiem stanę murem, bo jest on zawsze na tej słabszej pozycji. Mimo że z jego pracy pracodawca czerpie zyski, pracownika ma zwykle za nic. Jest on wykorzystywany do granic możliwości, a potem dostaje kopniaka w tyłek.
A ty uważasz, że rację ma tylko ten, co silniejszy lub najgłośniej krzyczy? Że tylko taki ma rację i prawo bytu?
« Wróć do tematów
Do góry strony: Wstydzę się swojej pracy