71
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń580
  • Odpowiedzi64
  • Ocen na +5
71 ppt ?

Zacząć wszystko od początku? (65)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

Gdzieś dziś mignął mi temat o czasowym małżeństwie. Fajna sprawa, jeśli popatrzeć na ludzi, którzy się męczą ze sobą albo miotają się między ważnymi decyzjami. I tak chcialam wskoczyć na tory tych życiowych decyzji. Czasem nachodzi nas taka ochota, by zostawić szmat życia za sobą, by zacząć coś nowego, bo przecież życie jest jedno i taka wieczna stagnacja albo trwanie w nieszczęściu może zwyczajnie zamęczyć. Z drugiej strony są tacy, co się nawet nie zastanawiają, zamykają drzwi i cześć.

O wyrzutach sumienia nie mówmy, te nie są potrzebne, bo przeciez By zacząć coś nowego, nie trzeba krzywdzić innych. Co nas wiec męczy, co nas stopuje, jak to się dzieje, ze ileś lat potrafimy z kimś być, ale kiedy nas pytają, dlaczego, nie znajdujemy żadnej rozsądnej odpowiedzi ...

INTERIA.PL

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): XXXXXXXXXXXXXXX -

Każde małżeństwo jest tylko czasowe tyle że niektórym brakuje całego życia na podjęcie decyzji o rozstaniu o której doskonale wiedzą że jest jedyną rozsądną.

Po co tu jeszcze pisać. Zaglądam tu od wczoraj i stwierdzam że dalsze pisanie na interii mija się z celem. Kiedyś gdy tematów było mniej (niedługo pewnie znów będzie tak jak wiele lat temu) brak powiadamiacza o odpowiedziach nie był dotkliwy ale teraz to czarna rozpacz. No więc po co? Sentyment? ;)

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

XXXXXXXXXXXXXXX Każde małżeństwo jest tylko czasowe tyle że niektórym brakuje całego życia na podjęcie decyzji o rozstaniu o której doskonale wiedzą że jest jedyną rozsądną.

Po co tu jeszcze pisać. Zaglądam tu od wczoraj i stwierdzam że dalsze pisanie na interii mija się z celem. Kiedyś gdy tematów było mniej (niedługo pewnie znów będzie tak jak wiele lat temu) brak powiadamiacza o odpowiedziach nie był dotkliwy ale teraz to czarna rozpacz. No więc po co? Sentyment? ;)
Czesc :-)

Chyba sentyment... większość fajnych ludzi zwyczajńie się ulotniła. I rzeczywiscie trudno tu znaleźć coś fajnego... chyba przyzwyczajenie trochę...jak z tym starym małżeństwem, w tym przypadku jednak ani sentyment ani przyzwyczajenie nie utrzymało mnie na tyłku :-)

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): XXXXXXXXXXXXXXX -

Eegle Czesc :-)

Chyba sentyment... większość fajnych ludzi zwyczajńie się ulotniła. I rzeczywiscie trudno tu znaleźć coś fajnego... chyba przyzwyczajenie trochę...jak z tym starym małżeństwem, w tym przypadku jednak ani sentyment ani przyzwyczajenie nie utrzymało mnie na tyłku :-)
Witaj :)

Mnie póki co tutaj nie ciągnie bo wolnego czasu prawie wcale nie mam ale gdy lato minie może i ja tu wrócę choć nie wyobrażam sobie po co. Prawdopodobnie w piątek znów wyjazd na miesiąc do pracy.

Ps. Właśnie mikrofala zadzwoniła na obiad ;))

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

ajatoLach No można, tak od początku.
Tylko co, jesli za jakiś czas znów się okaże że to w dalszym ciągu nie jest to i.. trzeba znowu zaczynać od nowa?

Niektórym się udaje, inni wiecznie poszukują.
:) przyciągnęłam Cię? :)

można wykorzystywać własne doświadczenia, jeśli wiesz, dlaczego nie wyszło, to możesz to przekuć na kolejny związek.

pytanie, czy tylko dlatego, że nie wiesz, co się kryje w przyszłości, powinieneś tkwić w męczącej przeszłości?

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

Eegle
ajatoLach No można, tak od początku.
Tylko co, jesli za jakiś czas znów się okaże że to w dalszym ciągu nie jest to i.. trzeba znowu zaczynać od nowa?

Niektórym się udaje, inni wiecznie poszukują.
:) przyciągnęłam Cię? :)

można wykorzystywać własne doświadczenia, jeśli wiesz, dlaczego nie wyszło, to możesz to przekuć na kolejny związek.

pytanie, czy tylko dlatego, że nie wiesz, co się kryje w przyszłości, powinieneś tkwić w męczącej przeszłości?

Taaa. to.. telemelepetetycznie.. :)
Z tymi doświadczeniami to nie takie oczywiste.
Niby się wie (???) co i czemu nie zagrało, a w kolejnym rozdaniu te same błędy. Plus 50% nowych.
Nie twierdzę, że trzeba tkwić do samego końca - mojego lub jej ;)
..ale też takie szast prast, bo skarpetka leżała koło pralki, albo zupa była za słona.. to chyba nienajmadrzejsze jest.

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

ajatoLach
Taaa. to.. telemelepetetycznie.. :)
Z tymi doświadczeniami to nie takie oczywiste.
Niby się wie (???) co i czemu nie zagrało, a w kolejnym rozdaniu te same błędy. Plus 50% nowych.
Nie twierdzę, że trzeba tkwić do samego końca - mojego lub jej ;)
..ale też takie szast prast, bo skarpetka leżała koło pralki, albo zupa była za słona.. to chyba nienajmadrzejsze jest.
człowieka do końca nie poznasz, ale jeśli na przykład zbyt pochopnie podjąłeś decyzję, albo oszukiwałeś się, że może jednak coś z tego wyjdzie, a nie wyszło, to można choćby tutaj coś zmieniać.

inna sprawa, że jesteś mądrzejszy o swoje oczekiwania... tak mi sie wydaje

no właśnie, mojego lub jej, Boguś to mądry facet był:)

nie chodzi o skarpetkę, a o męczenie się na przykład siedem lat w związku bo dziecko, bo kredyt, bo rodzina krzywo patrzy i cowieczorne wysłuchiwanie - rzygam, jak na Ciebie patrzę albo nic mnie z Tobą nie łączy... to jednak jest jakaś podstawa, by trzasnąć drzwiami czy nie?


Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

abce Czasowe małżeństwa . Pomysł podoba się dorosłym .Tylko nikt nie pomyślał gdzie w tym systemie są dzieci .
wciąż w rodzinie. Nieszczęśliwe małżeństwo również nie jest oazą szczęścia dla dzieci, wręcz przeciwnie. Znam wiele małżeństw, które się rozstały, a dzieci na tym nie cierpią. Dobrze zauważyłaś jednak, to rozwiązanie dla dorosłych, którzy nie traktują dziecka jak kartę przetargową, tylko tworzą mu normalny świat....

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): XXXXXXXXXXXXXXX -

Eegle tym razem jadę z Tobą :)

ja też nie mam wiele czasu, ale mój problem polega na podpięciu netu niemal do tyłka. Siłą rzeczy zaglądam i pisze...

ale chyba czas te drzwi zamknąć...

smacznego :)
Taaak... Net w tyłku to rzeczywiście poważny problem ;))

Gdzie ze mną jedziesz? W trasę czy na wakacje? ;)))

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

XXXXXXXXXXXXXXX



Taaak... Net w tyłku to rzeczywiście poważny problem ;))

Gdzie ze mną jedziesz? W trasę czy na wakacje? ;)))
no wiesz są pozytywy i negatywy :). ale na noc odłączam :D

no połączymy, Ty w trasę, ja na wakację :)

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

Eegle
ajatoLach
Taaa. to.. telemelepetetycznie.. :)
Z tymi doświadczeniami to nie takie oczywiste.
Niby się wie (???) co i czemu nie zagrało, a w kolejnym rozdaniu te same błędy. Plus 50% nowych.
Nie twierdzę, że trzeba tkwić do samego końca - mojego lub jej ;)
..ale też takie szast prast, bo skarpetka leżała koło pralki, albo zupa była za słona.. to chyba nienajmadrzejsze jest.
człowieka do końca nie poznasz, ale jeśli na przykład zbyt pochopnie podjąłeś decyzję, albo oszukiwałeś się, że może jednak coś z tego wyjdzie, a nie wyszło, to można choćby tutaj coś zmieniać.

inna sprawa, że jesteś mądrzejszy o swoje oczekiwania... tak mi sie wydaje

no właśnie, mojego lub jej, Boguś to mądry facet był:)

nie chodzi o skarpetkę, a o męczenie się na przykład siedem lat w związku bo dziecko, bo kredyt, bo rodzina krzywo patrzy i cowieczorne wysłuchiwanie - rzygam, jak na Ciebie patrzę albo nic mnie z Tobą nie łączy... to jednak jest jakaś podstawa, by trzasnąć drzwiami czy nie?


Moim zdaniem, jeśli coś rzeczywiście mocno nie gra, należy to przerwać.
Także dla dobra dzieci, bo kiedy patrzą na to jak dwoje obcych już sobie ludzi, oczy by wydrapało - to wcale na zdrowie im nie wychodzi.
Ta skarpetka, to tylko aluzja była do rozwodów pod byle pretekstem.

Re: Zacząć wszystko od początku?

Napisał(a): Gość -

ajatoLach

Moim zdaniem, jeśli coś rzeczywiście mocno nie gra, należy to przerwać.
Także dla dobra dzieci, bo kiedy patrzą na to jak dwoje obcych już sobie ludzi, oczy by wydrapało - to wcale na zdrowie im nie wychodzi.
Ta skarpetka, to tylko aluzja była do rozwodów pod byle pretekstem.
mnie swoich aluzji nie tłumacz, dobrze zrozumiałam i też napisałam, że o skarpetkę nie chodzi. Jasne, że jeśli się z kimś wiążesz, macie dzieci, wspólne życie, to pewne problemy można przepracować. I nie chodzi o rzucanie wszystkiego, bo na przykład on głośno chrapie (te skarpetki takie oblatane:))

mam tylko takie wrażenie, że nawet kiedy para aż pod sam sufit ucieka, to ludzie, bojąc się tej przyszłości, otwierają okno, szukając ujścia dla pary... problem jednak zostaje i się piętrzy...

no właśnie... ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji. Dwoje ludzi darło na siebie ryjki ,a w środku mała dziewczynka ze łzami w oczach... czy ja wiem, czy to takie dobre? jak potem to dziecko w piaskownicy mówi swojej przyjaciółce, że właściwie to nie wie, z kim będzie mieszkać. Ma więc świadomość, co się dzieje...
« Wróć do tematów
Do góry strony: Zacząć wszystko od początku?