89
ppt
Ten temat ma:
  • Wyświetleń4 tys.
  • Odpowiedzi47
  • Ocen na +0
89 ppt ?

Zwolnili mnie bo byłam za gruba? (48)

pokaż odpowiedzi chronologicznie | od najwyższej oceny

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): Gość -

Jesteś dobra w czymś i w dodatku inna - idealny sposób by Cię "zjechać". Nie ma znaczenia czy byłabyś chuda, gruba, czy garbata, czy reprezentowałabyś jakąkolwiek inność.
Ludzie tak mają, że czepiają się tych, którzy im w jakikolwiek sposób im zagrażają. I zawsze znajdzie się sposób by kogoś takiego "dojechać". Nie czepiają się "swoich" i "szarej masy".
Jeśli faktycznie Twoja praca była ok, to miałaś do czynienia z mobbingiem i polską mentalnością.
Zacznij od samoakceptacji, wiary w siebie a tego typu zachowania na przyszłość zgłaszaj po prostu przełożonym lub rób sprawy o mobbing.
INTERIA.PL

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

Ja uważam, że w pracy byłaś poddana mobbingowi: "Mobbing zazwyczaj nie ma charakteru otwartej, jawnej agresji, atak na ofiarę przeprowadzany jest środkami manipulacji psychicznej, przy zachowaniu pozorów poprawności.

To długotrwałe, systematyczne prześladowanie psychiczne jednostki przez jedną lub kilka osób, przy milczącej zgodzie lub obojętności pozostałych członków grupy bywa nazywane mobbingiem. Jest to zjawisko społeczne mogące pojawić się w każdej grupie ludzi, a często ofiara mobbingu pełni rolę kozła ofiarnego. Prześladowca dąży do tego, aby u człowieka mobbowanego wywołać i podtrzymywać lęk, poczucie winy lub uczucie poniżenia, upokorzenia. Te trzy emocje, jeśli są długotrwałe i silne, mogą doprowadzić do rozstroju nerwowego i do bardzo negatywnych skutków zdrowotnych."

Warto więc w tej sytuacji wcześniej porozmawiać z dyrektorem o zaistniałej sytuacji. Można również zgłosić ten fakt do odpowiednich instytucji prawnych i domagać się przywrócenia do pracy.

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

Nie powinnaś się przejmować gadaniem ludzkim. Ludzie, zwłaszcza u nas w kraju, są strasznie zawistni i okrutni, uwielbiają pastwić nad takimi, którzy ostają od ideału, to im daje poczucie wyższości. Myślę także, że nie zostałaś zwolniona z powodu wagi, no bo przecież by wcześniej cię nie zatrudnili, widocznie były jakieś inne przesłanki. Głowa do góry!

Reklama

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

Pantera1979 Zacznij od samoakceptacji, wiary w siebie a tego typu zachowania na przyszłość zgłaszaj po prostu przełożonym lub rób sprawy o mobbing.
I spokojnie tyj sobie dalej. To chciałaś napisać? Żyjemy w czasach, kiedy wygląd ma znaczenie, czy nam się to podoba czy nie. Szczerze? Nie wróżę jej szybkiego znalezienia sensownej pracy inaczej niż po znajomości. W pracy polegającej na kontakcie z klientem wygląd ma kluczowe znaczenie - na równi z wykształceniem i doświadczeniem. W końcu jak nas widzą tak nas piszą. Do tego dochodzą aspekty zdrowotne. Dlatego nie chrzań o samoakceptacji tylko niech się dziewczyna bierze w garść i zacznie dbać o siebie. W końcu nie musi mieć rozmiaru 36/38 - 40/42 i też można nieźle wyglądać.

Ps. Jak sie nie ma w pracy sojusznika, to mobbingu nie sposób udowodnić. Ktoś musi poprzeć wersję poszkodowanej.

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

gość
gość ależ porady...a czy ktoś się zastanowił dlaczego jest gruba? a może to z powodu choroby? a może geny? a może coś innego...
Choruję od urodzenia na chorobę, której jednym z objawów jest zmniejszony metabolizm i miałabym pełne prawo być gruba - no co, w końcu jestem chora :P Ale robię wszystko, żeby tak nie było, choć do wymiarów modelki sporo mi brakuje, oj sporo. Niemniej, jak już wcześniej napisałam nic mi nie wisi, bo DBAM o siebie. Pozdrawiam
Pełne prawo być gruba ... ciekawe ? Śmieszy mnie taki sposób myślenia u kobiet - sama cierpię na chorobę Hashimoto która upośledza tarczycę i m.in. jednym z jej objawów jest obniżony metabolizm ale to się leczy! Swego czasu chodziłam do endokrynologa aby mi ustawił lekami poziom hormonów tarczycy bym wtedy mogła schudnąć i udało się przy wzroście 175 cm w krytycznym momencie ważyłam 120 kg a teraz po miesiącach waliki z wagą udało mi się zejść do 63 kg! I ta choroba wcale mi w tym nie przeszkodziła - tylko inaczej musiałam się do tego zabrać, był to proces o wiele trudniejszy i powolniejszy niż u kobiet które nie mają problemów z tarczycą ale się udało! Dlatego śmieję się z takich kobiet jak Pani które twierdzą że będąc chorą wszystko im wolno i są z automatu rozgrzeszone :) I gdyby Pani bardziej zależało to mocniej by się Pani starała i szybciej ten efekt by osiągnęła, tym czasem, pozdrawiam i życzę sukcesów w dalszym "dbaniu o siebie" :-)

Reklama

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

gość Nie powinnaś się przejmować gadaniem ludzkim. Ludzie, zwłaszcza u nas w kraju, są strasznie zawistni i okrutni, uwielbiają pastwić nad takimi, którzy ostają od ideału, to im daje poczucie wyższości.
A to akurat prawda. Aloe to się bierze z kompleksów, które sami posiadają, frustracji. Dokuczając komuś poprawiają sobie własną samoocenę, bo porównując się z kimś takim jak autorka postu wydają się sobie lepsi i automatycznie wzrasta ich poczucie własnej wartości. Ideały też lekko nie mają, bo jest ich mało. Większość jest idealna inaczej :) I takie ideał mówiąc kolokwialnie ma przrąbane w mniej idealnym środowisku. Tak więc każdy kij ma dwa końce.

Reklama

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

gość
gość
gość ależ porady...a czy ktoś się zastanowił dlaczego jest gruba? a może to z powodu choroby? a może geny? a może coś innego...
Choruję od urodzenia na chorobę, której jednym z objawów jest zmniejszony metabolizm i miałabym pełne prawo być gruba - no co, w końcu jestem chora :P Ale robię wszystko, żeby tak nie było, choć do wymiarów modelki sporo mi brakuje, oj sporo. Niemniej, jak już wcześniej napisałam nic mi nie wisi, bo DBAM o siebie. Pozdrawiam
Pełne prawo być gruba ... ciekawe ? Śmieszy mnie taki sposób myślenia u kobiet - sama cierpię na chorobę Hashimoto która upośledza tarczycę i m.in. jednym z jej objawów jest obniżony metabolizm ale to się leczy! Swego czasu chodziłam do endokrynologa aby mi ustawił lekami poziom hormonów tarczycy bym wtedy mogła schudnąć i udało się przy wzroście 175 cm w krytycznym momencie ważyłam 120 kg a teraz po miesiącach waliki z wagą udało mi się zejść do 63 kg! I ta choroba wcale mi w tym nie przeszkodziła - tylko inaczej musiałam się do tego zabrać, był to proces o wiele trudniejszy i powolniejszy niż u kobiet które nie mają problemów z tarczycą ale się udało! Dlatego śmieję się z takich kobiet jak Pani które twierdzą że będąc chorą wszystko im wolno i są z automatu rozgrzeszone :) I gdyby Pani bardziej zależało to mocniej by się Pani starała i szybciej ten efekt by osiągnęła, tym czasem, pozdrawiam i życzę sukcesów w dalszym "dbaniu o siebie" :-)
A Pani potrafi czytać ze zrozumieniem? Napisałam miałabym prawo, a nie mam prawo. Przedmówca zasugerował, że otyłość może wynikać z choroby, stąd moja odpowiedź, że chorobę należy leczyć, a nie usprawiedliwiać nią otyłości. JA SWOJĄ LECZĘ - od urodzenia, proszę sobie wyobrazić!!!!

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

[cytat kogo=zalamanakobieta]Chciałabym żebyście ocenili tą sytuację. Od zdarzenia minął tydzień, więc już się uspokoiłam trochę i zdecydowałam się napisać.
Otóż: Pracowałam w administracji od 6 miesięcy. Już na rozmowie kwalifikacyjnej widziałam, że chuda, dobrze ubrana pani która mnie rekrutowała patrzyła na mnie z obrzydzeniem, ale nie chciałam popadać w paranoję.
Pracę dostałam bo naprawdę mam dobre kwalifikacje i jakieś tam doświadczenie.
Problem zaczął się już pierwszego dnia pamiętam i jak się później okazało trwał przez następne pół roku. Współpracownice - a miałam ich jeszcze 3 w pokoju w którym siedziałam i 4 w przyległym do naszego, ale przejściowym. Chamskie komentarze co do mojej tuszy i tego jak się ubieram, zachwycanie się rozmiarem XS, komentowaniem, że Britney jest za gruba (a gdzie mi do niej) itp. Patrzenie z obrzydzeniem kiedy jem i polecanie mi "cudownych diet". Generalnie nie zwracałam na to wszystko aż takiej uwagi, bo naprawdę trochę już żyje na tym świecie i jestem przyzwyczajona do reakcji na grubsze osoby.

Mam 27 lat i przy wzroście 165 ważę 89 kg.

0002KV69FQDN73SP

Po trzech miesiącach pracy wskoczyłam na inne stanowisko, gdzie jednak był jakiś kontakt z ludźmi. I wtedy się zaczęło. Ciągłe komentarze, że nie tak wyglądam, że powinnam bardziej elegancko, że może dobrze by było żebym o siebie zadbałą itp. Przypuszczam, że to było z zazdrości, bo szczylówa przyszła i wygryzła. A ja naprawdę ciężko pracowałam kiedy one wychodziły na kawki i papieroski. Nieraz po godzinach kiedy one miały super ważne spotkania. Szef to docenił dając mi szybko nowej stanowisko ale równie szybko mnie... zwolnił.Bo jedna z "koleżanek" podstawiła mi świnię najogólniej rzecz mówiąc.

Dlaczego ludzie nie akceptują grubych osób i chcą je na siłę zmieniać? Dlaczego to jest uważane za jakieś odstępstwo od normy? Naprawdę wszyscy muszą być szczupli? Gruby człowiek to zły pracownik?[/cytat]

ważne, żebyś zaakceptowała siebie, myślę, że uprzejme koleżanki (a w firmach gdzie pracuje dużo kobiet, to normalka, za dużo bab/m kwadratowy to nieszczęście). Kobiety bardzo lubią niszczyć psychicznie inne kobiety. Bo może te inne są lepsze, lepiej pracują i są za to doceniane. A to kuje w oczy, bo przecież one biedaczki tak się zaharowują (na demotywatorach i Facebooku), że to im należy się uznanie. Myślę, że wyczuły, że to Twój słaby punkt. To, że akurat jesteś grubsza, to mam wrażenie, że sprawa drugorzędna. Jakbyś była blondynką a one wszystkie brunetki, to by zaraz były kawały o blondynkach, jakbyś była ruda to zaś co innego, a że jesteś grubsza, to przypięły się tego. Może w tej firmie są jacyś fajni faceci, którzy lubią inteligentne i nie koniecznie kościste koleżanki.... zwykła babska "przedsiębiorczość". Wyeliminować "konkurencję" na wstępie. Musisz polubić sama siebie, a może raczej, sprawić by inni myśleli, że tak jest, a jak oni to zobaczą, to po czasie to zaakceptują (reagowałaś pewnie na docinki, widziały, że Cię to męczy, próbowały, jak dzieciaki w gimnazjum testowały Twoją wytrzymałość. Jasne, że to bardzo nieprzyjemne traktowanie. Ale tu myślę, że chodzi nie o sam fakt bycia grubszą, tylko słabszą psychicznie ale myślę, że lepszą jako pracownik, może szef to doceniał. A na drugi raz, w nowej pracy, wejdź dumna i wyprostowana. Grubsza osoba też może być elegancka i seksy. Mamy naprawdę teraz w sklepach wszystko, jeżeli nie jesteś pewna co pasuje do ciebie, co podkreśla atuty a co wady, to skonsultuj się z fachowcem, może być też bliska przyjaciółka. Zmień może swoją garderobę nieco. Wiesz, że 8-10 cm buty na obcasie (nie mówiąc o szpilkach) zmniejszają obwód w talii o 2 cm (to, że optycznie, nie ma w pracy znaczenia, bo wydajesz się szczuplejsza). Więc po 1 przeanalizować, czy to, że jesteś grubsza od innych TOBIE przeszkadza (chociaż te wymiary to nie jest jeszcze katastrofa i nie jest nieodwracalne, a nie mówiąc, że do amerykańskiej otyłości to Ci jeszcze ho ho ile brakuje). Jeżeli nie! To trzeba popracować nad wzmocnieniem się psychicznym, bo to myślę, że tutaj zostało wykorzystane. Pewny uśmiech na buzi łamie wszystko (tylko wcześniej ten uśmiech musi być też w Twojej głowie, bo inaczej uśmiech na buzi będzie sztuczny i nici z tego), niech te kościste zobaczą, że jesteś piękną, elegancką, mądrą i zabawną kobietą (zawsze na takie zaczepki, możesz przygotować sobie zestaw "ciętych ripost" świadczących ot tym, że świetnie się ze sobą czujesz i Twoi bliscy też (np.: na gatkę o Britney możesz powiedzieć, "oj nie przesadzajcie, popatrzcie na Grycanki czy Madzię Gessler ;) gdzie tam jej do nich. Albo 'co chcecie od Britney, laska że miło popatrzeć" "faceci za nią szaleją, nie widziałyście?" , no i bardzo dobrze, zdrowa normalna dziewczyna, a nie jakiś Oświęcimiak" (może to zbyt chamskie i brutalne, ale cel uświęca środki), znajdź sobie kilka takich gadek, niby żartów, żeby widziały, że nie robią ich uwagi na Tobie żadnego wrażenia (oczywiście wcześniej Ty musisz tak myśleć). Psychika i wytrzymałość są tu najważniejsze. Ludzie tak nas widzą, jakimi chcemy być widziani. Chcesz, żeby zobaczyli świetną kobietę, pokaż im to. W środowisku, gdzie pracuje dużo kobiet jest z tym generalnie gorzej i to może być wszystko, nie tylko to, że jesteś grubsza. w innej pracy może być to, że jesteś np z Krakowa, a one wszystkie wielkie Warszawianki ;) albo, że jesteś za niska, nie masz męża i dzieci (jeżeli masz to pół biedy), jak nie masz to gdzie indziej to może być problem (bo może być tam więcej kobiet o Twoich rozmiarach! Wtedy nie będą robiły komentarzy do Twojej wagi ale do tego, że jeszcze w swoim wieku nie masz 3 dzieci (bo przecież one to już wszystkie mają po jednym i przecież marzeniem każdej kobiety jest posiąść męża i mieć masę dzieciaków). No taki jest ten nasz babski świat, co tu dużo mówić.

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

[cytat kogo=gość][cytat kogo=zalamanakobieta]Chciałabym żebyście ocenili tą sytuację. Od zdarzenia minął tydzień, więc już się uspokoiłam trochę i zdecydowałam się napisać.
Otóż: Pracowałam w administracji od 6 miesięcy. Już na rozmowie kwalifikacyjnej widziałam, że chuda, dobrze ubrana pani która mnie rekrutowała patrzyła na mnie z obrzydzeniem, ale nie chciałam popadać w paranoję.
Pracę dostałam bo naprawdę mam dobre kwalifikacje i jakieś tam doświadczenie.
Problem zaczął się już pierwszego dnia pamiętam i jak się później okazało trwał przez następne pół roku. Współpracownice - a miałam ich jeszcze 3 w pokoju w którym siedziałam i 4 w przyległym do naszego, ale przejściowym. Chamskie komentarze co do mojej tuszy i tego jak się ubieram, zachwycanie się rozmiarem XS, komentowaniem, że Britney jest za gruba (a gdzie mi do niej) itp. Patrzenie z obrzydzeniem kiedy jem i polecanie mi "cudownych diet". Generalnie nie zwracałam na to wszystko aż takiej uwagi, bo naprawdę trochę już żyje na tym świecie i jestem przyzwyczajona do reakcji na grubsze osoby.

Mam 27 lat i przy wzroście 165 ważę 89 kg.

0002KV69FQDN73SP

Po trzech miesiącach pracy wskoczyłam na inne stanowisko, gdzie jednak był jakiś kontakt z ludźmi. I wtedy się zaczęło. Ciągłe komentarze, że nie tak wyglądam, że powinnam bardziej elegancko, że może dobrze by było żebym o siebie zadbałą itp. Przypuszczam, że to było z zazdrości, bo szczylówa przyszła i wygryzła. A ja naprawdę ciężko pracowałam kiedy one wychodziły na kawki i papieroski. Nieraz po godzinach kiedy one miały super ważne spotkania. Szef to docenił dając mi szybko nowej stanowisko ale równie szybko mnie... zwolnił.Bo jedna z "koleżanek" podstawiła mi świnię najogólniej rzecz mówiąc.

Dlaczego ludzie nie akceptują grubych osób i chcą je na siłę zmieniać? Dlaczego to jest uważane za jakieś odstępstwo od normy? Naprawdę wszyscy muszą być szczupli? Gruby człowiek to zły pracownik?[/cytat]

ważne, żebyś zaakceptowała siebie, myślę, że uprzejme koleżanki (a w firmach gdzie pracuje dużo kobiet, to normalka, za dużo bab/m kwadratowy to nieszczęście). Kobiety bardzo lubią niszczyć psychicznie inne kobiety. Bo może te inne są lepsze, lepiej pracują i są za to doceniane. A to kuje w oczy, bo przecież one biedaczki tak się zaharowują (na demotywatorach i Facebooku), że to im należy się uznanie. Myślę, że wyczuły, że to Twój słaby punkt. To, że akurat jesteś grubsza, to mam wrażenie, że sprawa drugorzędna. Jakbyś była blondynką a one wszystkie brunetki, to by zaraz były kawały o blondynkach, jakbyś była ruda to zaś co innego, a że jesteś grubsza, to przypięły się tego. Może w tej firmie są jacyś fajni faceci, którzy lubią inteligentne i nie koniecznie kościste koleżanki.... zwykła babska "przedsiębiorczość". Wyeliminować "konkurencję" na wstępie. Musisz polubić sama siebie, a może raczej, sprawić by inni myśleli, że tak jest, a jak oni to zobaczą, to po czasie to zaakceptują (reagowałaś pewnie na docinki, widziały, że Cię to męczy, próbowały, jak dzieciaki w gimnazjum testowały Twoją wytrzymałość. Jasne, że to bardzo nieprzyjemne traktowanie. Ale tu myślę, że chodzi nie o sam fakt bycia grubszą, tylko słabszą psychicznie ale myślę, że lepszą jako pracownik, może szef to doceniał. A na drugi raz, w nowej pracy, wejdź dumna i wyprostowana. Grubsza osoba też może być elegancka i seksy. Mamy naprawdę teraz w sklepach wszystko, jeżeli nie jesteś pewna co pasuje do ciebie, co podkreśla atuty a co wady, to skonsultuj się z fachowcem, może być też bliska przyjaciółka. Zmień może swoją garderobę nieco. Wiesz, że 8-10 cm buty na obcasie (nie mówiąc o szpilkach) zmniejszają obwód w talii o 2 cm (to, że optycznie, nie ma w pracy znaczenia, bo wydajesz się szczuplejsza). Więc po 1 przeanalizować, czy to, że jesteś grubsza od innych TOBIE przeszkadza (chociaż te wymiary to nie jest jeszcze katastrofa i nie jest nieodwracalne, a nie mówiąc, że do amerykańskiej otyłości to Ci jeszcze ho ho ile brakuje). Jeżeli nie! To trzeba popracować nad wzmocnieniem się psychicznym, bo to myślę, że tutaj zostało wykorzystane. Pewny uśmiech na buzi łamie wszystko (tylko wcześniej ten uśmiech musi być też w Twojej głowie, bo inaczej uśmiech na buzi będzie sztuczny i nici z tego), niech te kościste zobaczą, że jesteś piękną, elegancką, mądrą i zabawną kobietą (zawsze na takie zaczepki, możesz przygotować sobie zestaw "ciętych ripost" świadczących ot tym, że świetnie się ze sobą czujesz i Twoi bliscy też (np.: na gatkę o Britney możesz powiedzieć, "oj nie przesadzajcie, popatrzcie na Grycanki czy Madzię Gessler ;) gdzie tam jej do nich. Albo 'co chcecie od Britney, laska że miło popatrzeć" "faceci za nią szaleją, nie widziałyście?" , no i bardzo dobrze, zdrowa normalna dziewczyna, a nie jakiś Oświęcimiak" (może to zbyt chamskie i brutalne, ale cel uświęca środki), znajdź sobie kilka takich gadek, niby żartów, żeby widziały, że nie robią ich uwagi na Tobie żadnego wrażenia (oczywiście wcześniej Ty musisz tak myśleć). Psychika i wytrzymałość są tu najważniejsze. Ludzie tak nas widzą, jakimi chcemy być widziani. Chcesz, żeby zobaczyli świetną kobietę, pokaż im to. W środowisku, gdzie pracuje dużo kobiet jest z tym generalnie gorzej i to może być wszystko, nie tylko to, że jesteś grubsza. w innej pracy może być to, że jesteś np z Krakowa, a one wszystkie wielkie Warszawianki ;) albo, że jesteś za niska, nie masz męża i dzieci (jeżeli masz to pół biedy), jak nie masz to gdzie indziej to może być problem (bo może być tam więcej kobiet o Twoich rozmiarach! Wtedy nie będą robiły komentarzy do Twojej wagi ale do tego, że jeszcze w swoim wieku nie masz 3 dzieci (bo przecież one to już wszystkie mają po jednym i przecież marzeniem każdej kobiety jest posiąść męża i mieć masę dzieciaków). No taki jest ten nasz babski świat, co tu dużo mówić.[/cytat]

wybacz ale moim marzeniem nie jest mieć męża i masę dzieciaków, mów za siebie.

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

+Jak ja kocham rady osób szczupłych dla grubych: zrób coś dla siebie, postaraj się ogarnąć, mniej jedz, zadbaj o siebie... Czy nie sądzicie, że gdyby to było proste, to nie byłoby osób grubych? Ile osób z tych szczupłych uważa na to, co je??? Po prostu są różne organizmy. Jeden może żreć i spala wszystko, drugiemu wszystko się odkłada nawet przy diecie. I to rzeczywiście jest problem. A większym jeszcze problemem jest terror medialny przeciwko osobom z nadwagą, który przekłada się na mobbing w pracy, bo dziś osadza się ludzi po wyglądzie. Byłam za młodych lat bardzo szczupła więc znam to uczucie fajnego komfortu. A teraz jestem gruba i nic na to nie poradzę, bo każdy większy wypracowany spadek wagi skutkuje efektem jojo i nerwami... Dobrze, że już mam swoje lata i w nosie ludzkie opinie....

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): gość -

Jeśli miałas dość uwag na temat swojego wygladu,trzeba sie było spiąć i pokazac wszystkim ze możesz wyglądać jak laska.Ja mam 160 cm wzrostu,59 kg i według BMI mam wagę idealną,ale czuję sie gruba i coś z tym robię,chodze na fitness,nie jezdżę windą i staram się nie obżerać.W naszych czasach osoba otyła jest uważana za kogos kto nie dba o siebie.

Re: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?

Napisał(a): Zazu -

Chiałabym wiedziec jakie dali uzasadnienie zwolnienia?
Inaczej poszłabym z tym do sądu o dyskryminację na tel tuszy....
Moja droga ja mam 177 wroztu i ważę 103 kg i powiem Ci tak, że w pracy nigdy nie spotkałam sie z czymś takim i też pracuję w administracji! Chodze ubrana lepiej niż nie jedna laska po ulicach. W czym rzecz? Mnie sie wydaje, że ważne co sie ma w głowie a nie w ciele lub na nim. Może i dobrze, że tak sie stało bo po co chodzić do pracy której sie nie lubi ze względu na ludzi!
Szkoda, że mnie tam nie było? ja bym im pokazala gdzie raki zimują!
« Wróć do tematów
Do góry strony: Zwolnili mnie bo byłam za gruba?